Irańskie władze uprowadzają rannych demonstrantów ze szpitali, więźniowie są torturowani i giną, a zwłoki są w tajemnicy przewożone do kostnic - przekazała w środę irańska redakcja brytyjskiego portalu Independent.


Redakcja opisuje systematyczne represje stosowane przez władze wobec więźniów. W położonym w centrum kraju Isfahanie kilku aktywistów politycznych i obrońców praw człowieka poinformowało Independent Persian, że wielu więźniów jest przetrzymywanych w magazynie.
Niemal codziennie kilka ciał jest zabieranych z magazynu i przewożonych do kostnicy. Miejski wydział medycyny sądowej fałszuje przyczyny zgonu, wpisując do akt „wypadki samochodowe” lub „postrzał na ulicy”. Tymczasem - zaznaczyła redakcja - świadkowie twierdzą, że wiele ofiar było zdrowych, gdy po raz pierwszy przeniesiono je do magazynu.
Rozmówca portalu znajdujący się w Teheranie przekazał, że niektóre ciała przywiezione do kostnicy nie nosiły śladów ran postrzałowych. Miały natomiast sińce i ślady dłoni na szyi. Według źródła były to szczątki ludzi uduszonych w areszcie.
Jak wynika z doniesień z położonego na północy Iranu Meszhedu, funkcjonariusze sił bezpieczeństwa w cywilu i uzbrojeni członkowie Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) wkroczyli do placówek medycznych i zabrali rannych, w tym będących w stanie krytycznym. Źródła medyczne podają, że te osoby nie wróciły na oddziały szpitalne.
W Szirazie zatrzymani zwolnieni z aresztu zeznali, że byli bici. Terroryzowano ich za pomocą pozorowanych egzekucji.
Independent Persian otrzymał informację, że w Karadżu pięciu funkcjonariuszy organów ścigania zostało w szczytowym momencie protestów zastrzelonych przez siły IRGC i organizacji paramilitarnej Basidż za odmowę wykonania rozkazów.
Zwolniony z więzienia w Karadżu, posługujący się pseudonimem Mehrdad ze względów bezpieczeństwa, powiedział: „Sam widziałem, jak oddali ostatni strzał do rannego cywila na ulicy. Został postrzelony i leżał tam; potem podeszli i go dobili”.
W Hamedanie rodziny zgłaszały dotkliwe pobicia zatrzymanych i wydawanie ciał bliskim pod warunkiem natychmiastowego i dyskretnego pochówku. Niektóre rodziny zeznały, że były obrażane i bite przez siły bezpieczeństwa podczas poszukiwań ciał ich dzieci.
Zdaniem redakcji reżim podobnie postępował w przypadku wcześniejszych protestów, jednak obecnie liczba osób zmarłych w aresztach może okazać się znacznie wyższa niż w przeszłości.
Fala protestów w Iranie rozpoczęła się w ostatnich dniach grudnia. Choć ich początkowym zapalnikiem była pogarszająca się sytuacja gospodarcza, szybko nabrały charakteru politycznego. Władze zdławiły demonstracje, których szczytowy moment przypadł na 8-9 stycznia i które miały miejsce na terenie całego kraju. Nie wiadomo, ile osób zginęło, jednak coraz częściej liczba ofiar oceniana jest na tysiące, być może - dziesiątki tysięcy. (PAP)
os/ adj/
























































