Sygnalizowałem pierwsze objawy tej zmiany przed kilkoma tygodniami, to teraz zasygnalizuję, że zmiana nabiera tempa. Chodzi o przyspieszenie cen. Firmy, szczególnie usługowe, wreszcie wyraźniej reagują na wzrosty kosztów i podnoszą ceny. Niektóre ważne miary inflacji osiągają przez to poziomy najwyższe od ponad siedmiu lat.
W marcu inflacja konsumencka ogółem wyniosła 1,7 proc., wobec 1,2 proc. w lutym. Na pozór nic szczególnego się nie dzieje. Inflacja wciąż jest dokładnie na poziomie średniej z zeszłego roku i wciąż znajduje się wyraźnie poniżej środka celu NBP (2,5 proc.). Wygląda to sennie. Ale wiele ciekawych rzeczy dzieje się pod powierzchnią tych ogólnych danych. Inflacja bazowa netto, czyli taka, które nie uwzględnia cen energii i żywności, wzrosła w marcu do 1,4 proc., wobec 1 proc. w lutym. Oznacza to, że była najwyższa od października 2013 r. i aż o 0,7 pkt proc. wyższa niż średnio w 2018 r. Ta miara inflacji jest istotna, ponieważ teoretycznie powinna najlepiej odzwierciedlać reakcję na cen na zmiany płac i popytu krajowego – energia i żywność zależą bardziej od zmian globalnych.


Ale zejdę jeszcze jeden poziom niżej w szczegółowości danych. Momentum cen bazowych, czyli ich średnie zmiany z miesiąca na miesiąc, jest najwyższe od grudnia 2011 r. Dlaczego to jest ciekawa miara? Bo pokazuje najświeższe trendy. Wszystkie opisane powyżej dane inflacyjne są podawane w ujęciu rok do roku – czyli np. marzec tego roku do marca zeszłego roku. Taka utarła się konwencja, pozwala ona uniknąć sezonowości w podawany danych. Ale każdego uważnego obserwatora najbardziej interesują zmiany z miesiąca na miesiąc, które można policzyć po przefiltrowaniu danych i usunięciu efektów sezonowych. Tak jak kierowcę interesuje zmiana prędkości między kolejnymi obserwacjami licznika, a nie między jedną obserwacją a obserwacją sprzed kilku godzin. Owo momentum cen bazowych w przeliczeniu na dynamiki roczne (tak jak przelicza się odsetki bankowe) wyniosło w marcu 2,7 proc., wobec 1,8 proc. w lutym i 0,6 proc. średnio w 2018 r.
Czyli obserwujemy ewidentne przyspieszenie cen. W takich warunkach kwestią czasu może być, kiedy inflacja przekroczy cel inflacyjny NBP.
Co z tego wynika? Dla gospodarki to dobre zjawisko, ponieważ niezdolność firm do podnoszenia cen w warunkach rosnących kosztów zagrażała ich stabilności finansowej. A stopy procentowe pozostaną bez zmian, bo po wielu latach przebywania inflacji poniżej celu NBP, bank centralny może tolerować inflację powyżej swojego celu.
Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.
Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.
























































