Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej podało, że w styczniu bezrobocie wzrosło do 13,3% z 12,9% w grudniu ubiegłego roku. Oznacza to, że w ciągu jednego miesiąca legalną pracę straciło 64 tysiące ludzi. Mniej więcej tyle mieszkańców ma Leszno. Niedawno premier obiecał 400 tysięcy nowych miejsc pracy. Na razie nie wiadomo, czy poradzi sobie z rosnącym bezrobociem.

Źródło: Comstock / Thinkstock
Liczba bezrobotnych rośnie od lipca 2008 roku i przekracza już 2,1 mln osób. To tak, jakby wszyscy mieszkańcy Łotwy zarejestrowali się w polskich urzędach pracy. Jeżeli bezrobocie wzrośnie do 14%, to będziemy mieli w Polsce ponad 2,2 mln ludzi bez legalnej pracy. Nastąpi to najprawdopodobniej już w styczniu.
Wahania sezonowe nie uratują bezrobotnychLiczba osób rejestrujących się w urzędach pracy będzie rosnąć do kwietnia. Jak co roku, latem trend się odwróci. Gdy na dworze robi się trochę cieplej, rozpoczynają się prace sezonowe w rolnictwie, turystyce i budownictwie. Wielu ludzi wyemigruje za granicę. W tym okresie odrobinę zmniejszy się liczba zarejestrowanych bezrobotnych. Niestety, we wrześniu trend znów się odwróci i najprawdopodobniej w grudniu 2013 roku ponownie odnotujemy ok. 14-procentową stopę bezrobocia.
![]() | » Bezrobocie w 2013 roku zdusi gospodarkę |
Polski bezrobotny to osoba, która zarejestrowała się w urzędzie pracy. Status ten będzie utrzymywać do czasu podjęcia pracy na podstawie umowy o pracę lub umowy cywilnoprawnej albo otwarcia własnej działalności gospodarczej. Innymi słowy, statystyka ta nie uwzględnia ludzi, którzy pracują "na czarno".
Ilu naprawdę mamy bezrobotnych?
Wszystko zależy od statystyki. Zgodnie z BAEL osoba pracująca to taka, która w ciągu tygodnia wykonała pracę przynoszącą zarobek lub dochód jako pracownik najemny, pracujący na własny rachunek lub pomagający członek rodziny. Za bezrobotnego nie uznaje się także osoby, która miała pracę, ale jej nie wykonała z powodu choroby, urlopu wypoczynkowego lub macierzyńskiego. Zgodnie z tą statystyką liczba bezrobotnych w Polsce nie powinna przekraczać 1,8 mln ludzi, z czego 60% stanowią mieszkańcy miast.
![]() | » Czeka nas przymus pracy? |
Sytuacja jest poważna niezależnie od tego, jaką statystyką się posługujemy. Premier stwierdził, że rząd postara się utworzyć 400 tysięcy miejsc pracy. Niemniej w obecnych warunkach gospodarczych, gdy według prognoz analityków wzrost PKB nie przekroczy 2%, takie zadanie będzie bardzo trudne. Z danych historycznych wynika, że bezrobocie w Polsce spada, gdy wzrost gospodarczy jest nie niższy niż 4%.
Dlaczego Polacy nie mają pracy?
Przyczyn rosnącego bezrobocia jest wiele, ale za najważniejsze uważa się:
wysokie koszty pracy - klin podatkowy wynosi 41%;
niską wydajność pracy mierzoną wartością wyprodukowanych dóbr i usług - w Polsce w ciągu godziny produkuje się dobra i usługi o wartości 41 zł, a w Niemczech 42 euro;
nieelastyczny kodeks pracy - trudno zwolnić pracownika, co automatycznie zniechęca do jego zatrudnienia. Kodeks pracy nie uległ większym zmianom praktycznie od 40 lat.
Rząd raczej nie ma pomysłu na rozwiązanie tych problemów. Zwiększenie liczby miejsc pracy będzie polegało na redystrybucji podatków, np. środków z Funduszu Pracy. W ten sposób nie tworzy się trwałych miejsc pracy, tylko przechowalnie dla ludzi, którym rzadko opłaca się legalnie pracować za śmiesznie niskie wynagrodzenia. Jeśli tak dalej pójdzie, to legalna praca stanie się dobrem luksusowym. W końcu nie każdego pracującego stać na to, aby utrzymać ze swojej pensji i rodzinę, i państwo.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl































































