eksportu.
Cele planu ministra Hausnera powinny zostać osiągnięte poprzez zmniejszenie obciążeń podatkowych przedsiębiorców, zaangażowanie kapitału otwartych funduszy emerytalnych (OFE) w inwestycje infrastrukturalne i rozwojowe, zwiększanie wsparcia finansowego dla małych i średnich przedsiębiorstw i pobudzanie nowych inwestycji. Na pierwszy rzut oka plan ten wydaje się dobry i godny poparcia. Jak zwykłe problem tkwić będzie w jego realizacji, a jeśli zostanie potraktowany jako konkurencyjny do planu Grzegorza Kołodki, szanse na jego urzeczywistnienie będą marne.
Wspomniany plan ministra Kołodki zakłada konsolidację finansów publicznych i przygotowanie do współfinansowania programów europejskich, obniżenie podatku CIT, usunięcie wszelkich ulg podatkowych oraz (możliwe) wprowadzenie zerowych stawek podatku PIT dla najmniej zarabiających. W konsekwencji działania te mogą doprowadzić do zwiększenia podatku. Plan Hausnera zakłada przyspieszenie wzrostu gospodarczego do 3 proc. w 2003 r. i 5 proc. w roku 2004. Tymczasem wicepremier i minister finansów Grzegorz Kołodko zakłada 3,5 proc. wzrost PKB w tym roku i stopniowy wzrost przez kolejne lata, aż do poziomu 5 proc. w 2005 r.
Obu planom nie udało się jednak uniknąć podstawowych błędów. Nie prowadzą one bowiem do faktycznej naprawy finansów państwa, w czym pomogłoby obniżenie wydatków budżetu centralnego. Oba plany polegają raczej na poszukiwaniu dodatkowych dochodów (bądź przez zwiększenie podatków, bądź poprzez wykorzystanie rezerwy dewaluacyjnej, czy funduszy OFE) niż na zmniejszaniu wydatków, czy doprowadzeniu do szczelności systemu opieki społecznej. Uważam, że plany nie przyniosą raczej pożądanego skutku, jakim jest wzrost gospodarczy i spadek bezrobocia. Minister Hausner zapowiedział, że program jego resortu ma być jedynie uzupełnieniem, nie zaś konkurencją dla programu Grzegorza Kołodki. Według wicepremiera, przygotowywany przez jego resort program naprawy finansów publicznych jest nadrzędny wobec innych programów gospodarczych, a programy przygotowane przez Jerzego Hausnera i Ministerstwo Finansów "dopełniają się".
Chcąc dokonać wyboru "najmniejszego zła" opowiedziałbym się za planem ministra Hausnera, ponieważ wiele wskazuje na to, że to właśnie on może zbliżyć nas do wizji naprawy finansów państwa. Plan Kołodki wydaje się być naszpikowany hasłami politycznymi i emocjami, które nie mogą przełożyć się na wzrost konkurencyjności polskiej gospodarki i zmniejszenie bezrobocia - czyli obecnie dwóch największych problemów gospodarczych Polski.



























































