REKLAMA

Godzina "W" już blisko

Jacek Maliszewski2001-03-14 22:32
publikacja
2001-03-14 22:32

Godzina "W" już blisko

Panika na rynku akcji nie udzieliła się rynkowi pieniężnemu. Jedynie ceny amerykańskich obligacji skarbowych poszybowały dziś w górę. Ale to nic w porównaniu z tym, co przeżywali inwestorzy lokujący kapitał w akcjach. Przykładowo giełdę w Holandii musiano zamknąć na kilkadziesiąt minut, z uwagi na olbrzymią nierównowagę pomiędzy popytem i podażą.

A rynki lokat międzybankowych zachowywały się nad wyraz spokojnie. Przypomnę tylko, że rynek pieniężny jest średnio licząc 10 krotnie większy od rynku walutowego (wartościowo) oraz 100 krotnie większy od rynku akcji. Można sobie wyobrazić skalę zjawiska. To tam rozgrywają się największe gry kapitałowe. Panika na rynku pieniężnym przyćmiłaby nawet krach z 1987 roku na rynku akcji. Miejmy nadzieję, że do czegoś takiego nie dojdzie. Wtedy bowiem jedynym schronieniem dla kapitału byłby frank szwajcarski oraz złoto. Ale na rynku lokat międzybankowych na szczęście był dziś spokój. Oprocentowanie lokat dolarowych i złotowych nieznacznie spadło a lokat eurowych (wiem, że to nowo mowa, ale czasami tak jest pisać wygodniej) nieznacznie wzrosło. Od pewnego czasu porównuję oprocentowanie dla tych dwóch najważniejszych walut światowych czekając na moment, w którym stopy procentowe lokat dolarowych spadną poniżej oprocentowania lokat nominowanych w euro. Dziś dla lokat 6 miesięcznych różnica ta wynosiła już tylko 23,6 punktu procentowego, licząc na podstawie indeksów LIBOR i EURIBOR wyznaczanych przez Reutersa.

Z czym wiązałoby się takie przejście oprocentowani dolara poniżej euro? Och bardzo wiele. To by nawet mogło być rewolucyjne wydarzenie. Jak magnes zostałyby przyciągnięte do Europy setki miliardów dolarów z drugiej strony Atlantyku, szczególnie, gdy klimat inwestycyjny w Stanach zdecydowanie się pogarsza. Zastanawia mnie dlaczego dolar jest tak silny? Już dawno powinien zacząć słabnąć. A tak jak widzimy zaparł się i nie chce podążyć na południe wytyczonym szlakiem przez indeks Nasdaaq. Tym gorzej dla gospodarki amerykańskiej. Słabszy dolar mógłby pomóc w wydźwignięciu się gospodarki z kryzysu, w jaki bez wątpienia się pogrąża. Nawet kolejne obniżki stóp procentowych (to niemal pewne na 100%, że 20 marca FED obniży stopy o 50 pkt procentowych) nie rozwiążą tak nagle problemów gnębiących Stany Zjednoczone. Dla mnie sprawa jest oczywista. Dolar musi się osłabić. Im później to zrobi, tym będzie to gwałtowniejszy ruch. W ciągu 6-12 miesięcy kurs euro widzę na poziomie 1 dolara a nawet 1,1 dolara. No ale o tym opowiem jutro rano w dziale walutowym.

Spójrzmy jeszcze na nasze podwórko. U nas nic się praktycznie nie zmienia od kilku dni. Układ krzywej FORWARD dla lokat międzybankowych wskazuje w dalszym ciągu na oczekiwania rynku kilkukrotnej małej obniżki stóp w ciągu półrocza. Jutro dowiemy się jaka była inflacja w lutym. Wczoraj dowiedzieliśmy się jaka była inflacja w Niemczech. Okazuje się, że tam rośnie już trzeci miesiąc. W grudniu inflacja roczna wyniosła 2%, w styczniu 2,2% a w lutym już skoczyła do 2,4%. To oczywiście odsuwa w czasie na bliżej nieokreślony termin obniżkę stóp w strefie euro. Czekamy więc na 20 marca i decyzję FED. Jeśli obniżą stopy o 50 pkt bazowych, to nastąpi długo oczekiwana przeze mnie godzina “W”, czyli wyższe oprocentowanie dla lokat w euro niż w dolarze. Czekam w napięciu... (JM)

Źródło:
Tematy
Weź udział w promocji i zgarnij premię
Weź udział w promocji i zgarnij premię

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki