Co roku w internecie pojawia się mnóstwo porad, jak wytrwać w noworocznych postanowieniach. Jak schudnąć, rzucić palenie, zmienić siebie – o to wszystko pytają autorzy blogów czy felietoniści w gazetach. Jednak jak wytrwać chyba w najtrudniejszym postanowieniu, że tym razem nie „sprzeniewierzymy” gotówki, że uda się zaoszczędzić na realizację naszych odkładanych, być może od dawna, marzeń?
Niestety, nie ma uniwersalnej recepty, ale jest kilka wskazówek, z których na pewno nie zaszkodzi skorzystać, a rzeczywiście mogą one pomóc. Bo oszczędzanie nie musi być straszne, a przyniesie właściwie same korzyści.
Po pierwsze – posiadaj plan. Kiedy zacząć realizację noworocznego postanowienia? Najlepiej jak najszybciej. Najgorsze to mówić sobie, że już od następnego dnia wszystko się zmieni. Nie zmieni się nic, dopóki to my nie zaczniemy działać i nie wprowadzimy tej zmiany. Dlatego warto robić szczegółowe plany i – bardzo niedoceniane – harmonogramy. Jeśli masz umowę o pracę, pierwszy punkt harmonogramu jest oczywisty i łatwy do zaplanowania, a mianowicie – wpływ pieniędzy na konto. Jeśli nie masz stałego zatrudnienia, nie sądź, że harmonogram nie jest dla Ciebie. Przeciwnie. Już samo jego stworzenie wymagać będzie od Ciebie zaplanowania wpływów na konto, co jest nieporównywalnie trudniejsze, ale z pewnością się opłaci. Podziel swój roczny harmonogram na kwartały i miesiące. Po każdym miesiącu i kwartale warto zrobić bilans.
Zobacz także
Oprócz zaznaczenia w harmonogramie dat płatności rachunków (za telefon, gaz, prąd, mieszkanie itp.) oraz ważniejszych świąt koniecznie ujmij w nim inne istotne wydarzenia. Zastanów się już na początku roku, kiedy chcesz jechać na wakacje, czy nie czekają Cię większe wydatki, np. zakup nowego mebla, telewizora albo nowych opon do auta? Pomyśl, czy w rodzinie nie ma ważnych rocznic, urodzin, na które powinieneś przygotować okazały prezent? Określając ilość i poziom wydatków w skali roku, łatwiej się będzie na nie przygotować. Może uda się oszczędzać już od samego początku, ale może też trzeba będzie wcześniej i na rozruch pomyśleć o krótkiej pożyczce na małą kwotę, która na pewno nauczy Cię systematyczności.
Harmonogram dobrze robić wspólnie z osobą, z którą prowadzisz gospodarstwo domowe. Niezależnie od tego, czy macie wspólne konto, może podpowiedzieć Ci, jeśli o czymś zapomnisz. Może warto ustalić dzień w tygodniu na większe zakupy i jechać na nie z listą? Może warto zastosować ekologiczne rozwiązania? Porozmawiajcie, jak usprawnić funkcjonowanie Waszego domu, żeby pieniądze nie przelewały się przez palce. Dodatkowo taka osoba będzie Cię mobilizować w wytrwaniu w postanowieniach, a razem łatwiej uda się oszacować, czy jesteście w stanie odkładać i jakie to będą sumy. Może te wartości wzrosną z czasem? Na początek nie zakładaj trudnych do osiągnięcia celów. Przez pierwszy okres wystarczy nawet 50 zł. Możesz je np. przelewać na założone w tym celu konto albo subkonto do własnego rachunku.
Druga rzecz – plan B. W żadnym wypadku nie chodzi o czarnowidztwo, ale zawsze należy założyć gorszy scenariusz. Zawczasu pomyśl np. o linii pożyczkowej w rachunku. Oczywiście o jej przyznaniu zawsze decyduje indywidualna ocena zdolności kredytowej, dlatego pamiętaj, żeby zainteresować się swoją zdolnością wcześniej. Linia daje sporo możliwości – bierzesz pieniądze, kiedy naprawdę ich potrzebujesz. Odsetki zazwyczaj spłaca się tylko od faktycznie wykorzystanej kwoty. Nie ma obowiązku korzystania z linii, a sama jej spłata jest przeważnie automatyczna przy wpływie kolejnych dochodów na rachunek, zatem od razu pozbędziesz się długu. Możesz pomyśleć o łataniu budżetu za pomocą kart debetowych, jednak tu ważny jest zdrowy rozsądek i świadomość, że w taki sposób łatwo wpaść w pętlę zadłużenia.
Co jeszcze można zrobić, by zaoszczędzić? Np. odkładaj wszystkie 5-złotówki albo zaokrąglaj resztę z zakupów i wrzucaj ją do skarbonki. Za każdym razem, kiedy rezygnujesz z jakiejś zachcianki, wrzucaj pieniądze do słoika (możesz odkładać to również na konto). Jednak zawsze myśl o skutkach swojego postępowania, najlepiej tych długofalowych. Co się stanie, jak nie wykonasz planu? Odpowiedzieć musisz sam sobie, ale pamiętaj, że robisz to przede wszystkim dla siebie, a sam jesteś swoją najcenniejszą inwestycją.
Opiekunem merytorycznym artykułu jest Kasa Stefczyka – instytucja blisko Ciebie i Twoich potrzeb.





















































