Po fali panicznej wyprzedaży, odczyty z amerykańskiego rynku pracy mogą stać się czynnikiem, który przesądzi o dzisiejszej sesji na Wall Street. Jeśli dane okażą się gorsze od dość optymistycznych oczekiwań, na rynku może nie być miejsca na skrupuły. Wyprzedaż rzędu 4-5 proc. może zostać powtórzona.
Z kolei wyniki, które odzwierciedliłyby rynkowe prognozy nie są gwarancją zielonego koloru. Wręcz przeciwnie. Brak zaskoczenia może jedynie zmniejszyć skalę spadków. Biuro Statystyki Pracy oczekuje, że stopa bezrobocia pozostanie na poziomie 9,2 proc. Według prognoz zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym powinna wynieść 90 tys., co przy 18 tys. w czerwcu wygląda na dość odważne oczekiwania. Zmiana w sektorze prywatnym w lipcu wg prognoz wynosić ma 112 tys., przy 57 tys. w czerwcu. Jak łatwo zauważyć, szacunki należą do optymistycznych, dlatego ewentualne pogorszenie sytuacji wpłynie miażdżąco na nastroje inwestorów.
Prywatny raport ADP dotyczący rynku pracy w Stanach Zjednoczonych, rynek poznał w środę. Okazał się lepszy od oczekiwań, co paradoksalnie mogło zaniepokoić wszystkich, którzy bacznie przyglądają się sytuacji na rynkach. W zeszłym miesiącu raport ADP podobnie zaskoczył co wywołało wzmożone oczekiwania wobec rządowego raportu Biura Statystyki Pracy. Ten drugi okazał się jednak przedstawiać fatalną sytuację zatrudnienia w USA.
O godzinie 12:00 niemiecki urząd statystyczny przedstawił dane dotyczące produkcji przemysłowej. Niestety wbrew oczekiwaniom na 0,2 proc. wzrost, produkcja gwałtownie spadła o -1,1 proc. Taka informacja jedynie pogrąża nadzieje stawiane europejskim gospodarkom, a szczególnie gospodarce Niemiec, od której tak mocno zależy kondycja Polski.
Poprzez notowania kontraktów terminowych na główne amerykańskie indeksy, inwestorzy obstawiają na spadkowe rozpoczęcie sesji na Wall Street. O godzinie 12:15 kontrakty na S&P 500 traciły 0,5 proc., a na Nasdaq nawet o 0,77 proc. Słaby sentyment po wczorajszych spadkach głównych indeksów (np. S&P 500 o 4,78 proc.) dość mocno ciąży na ewentualnym odreagowaniu.
Amerykanie mogą próbować niwelować spadki, gdyż druga z rzędu silna wyprzedaż może całkowicie przekreślić jakiekolwiek nadzieje. Zatem inwestorzy czekają na odczyty z amerykańskiego rynku pracy z godziny 14:30. Jeśli one zawiodą, należy spodziewać się rozpalonej do czerwoności, kolejnej fatalnej sesji.
K.G.
























































