Nic nie zastąpi dobrego kierowcy – wiemy to nie od dziś, ale każdy może mieć gorszy dzień. To m.in. dlatego w nowoczesnych pojazdach znaleźć można coraz bardziej wyrafinowane systemy elektroniczne, które mają wspierać i wspomagać kierującego. Większość z nich dostępna jest, póki co, w topowych autach klasy premium, ale wiadomo, że prędzej czy później trafią również do samochodów popularnych marek i mniejszych segmentów.
Niestety, zła wiadomość jest taka, że wszystkie one komplikują i tak już mocno zaawansowane technologicznie współczesne pojazdy. Problemy z elektroniką, obok korozji, to w tej chwili najczęstsze wpadki najnowszych modeli. Trzeba mieć jednak nadzieję, że producenci ulepszą elektronikę na tyle, że naszpikowane nią pojazdy będą jeszcze nadawały się do użytku za kilka lat.
Wykorzystanie kamer
W powszechnym użyciu w samochodach są w tej chwili kamery. Ich podstawową funkcją, po raz pierwszy wykorzystaną przed kilku laty w Lamborghini, jest ułatwianie parkowania, a więc aktywacja równocześnie z włączeniem wstecznego biegu. Pod strzechę rozwiązanie to trafiło w nieoferowanym już Nissanie Primerze i obecnie jest montowane w coraz większej liczbie pojazdów. Jakby tego było mało, proste zestawy tego typu można już kupić za kilkaset złotych i bez większego problemu zamontować nawet w starszych pojazdach.
Producenci droższych aut szukają więc bardziej wyrafinowanych sposobów na zainteresowanie swoich klientów kamerami. W Infiniti kamery obserwują obraz z każdej strony auta i na ekranie w kabinie wyświetlają rzut z góry wraz z zaznaczonym autem. W SUV-ach BMW kamery montowane są w przednich błotnikach i pozwalają na podejrzenie, czy jakieś auto nie znajduje się za węgłem.
W Mercedesie umieszczona z przodu kamera może wspomagać nocne widzenie, dzięki wykorzystaniu podczerwieni. Noktowizor pozwala na widzenie nawet do 300 m w przód. W nowszych systemach komputer oznacza także pieszych, tak by byli jeszcze lepiej widoczni na wyświetlaczu wewnątrz auta.
Generalnie kamery przydają się, ale wiadomo, że można się bez nich obejść, przy parkowaniu w większości pojazdów wystarczy sprawny kierowca i odpowiednio duże lusterka. Kamerę na podczerwień oceniamy dużo wyżej, ale jej koszt jest znacząco większy, raczej prędko nie trafi więc do popularnych modeli, a szkoda.
Aktywne światła
Aktywne światła to świetne rozwiązanie – w tej chwili kupić je można m.in. do wybranych modeli Audi, BMW, Mercedesa, ale także do najnowszych Opli (np. do Astry IV). W Oplu system ten ma kilka programów pracy, które w zależności od prędkości pojazdu koncentrują światło na różnych punktach. Mamy więc program do jazdy w strefach zamieszkania, w strefie zabudowanej, po wiejskich drogach i po autostradach.
Asystent świateł doświetla nam także zakręty i automatycznie wyłącza długie światła w momencie, gdy stwierdzi, że z przeciwka zbliża się inne auto (ponownie dzięki kamerze). To ostatnie jednak jest kontrowersyjne, ponieważ mając taki system w aucie, które użytkujemy na co dzień, łatwo możemy się przyzwyczaić, że sam wyłącza on światła drogowe. Tymczasem kamerę bardzo łatwo można zabrudzić – latem przez zabite owady, zimą przez brud.
Generalnie jednak aktywne światła to bardzo dobry pomysł, który polecamy. To także ten element, który stosunkowo szybko trafi do popularnych modeli samochodów, i bardzo dobrze.
Kamera wewnątrz pojazdu
Kolejna cyfrowa kamera może zostać zamontowana w środku pojazdu (mniejsza podatność na zabrudzenia). Wykorzystywana jest ona do tego, aby śledzić zachowania kierowcy i wyłapać moment, w którym ten zapadnie w tzw. sekundowy sen. W zależności od systemu badane mogą być ruchy gałek ocznych – tak dzieje się np. w Lexusie.
Mercedes i Volvo korzystają z nieco innego rozwiązania, które bada to, co się dzieje przed pojazdem (kolejna kamera), analizuje także ruchy kierownicą itp. Na tej podstawie może stwierdzić, że kierowca zasypia i ostrzec go sygnałem dźwiękowym i alarmem na wyświetlaczu komputera pokładowego (gdzie pojawia się ikona kawy).
Z punktu widzenia bezpieczeństwa system ten wydaje się bardzo sensowny, tyle, że nie mieliśmy okazji go jeszcze przetestować i trudno go nam ocenić. Pytań jest więcej niż odpowiedzi, bo co np. jeśli system zacznie źle odczytywać nasze zachowanie (omijanie dziur w jezdni) i będzie alarmować częściej niż będziemy zasypiać?
Pokładowi asystenci
Coraz więcej samochodów wyposażonych jest także w asystenta martwego pola. Zwykle system ten składa się z czujnika umieszczonego na wysokości bocznego lusterka (zwykle podatnego na zabrudzenia) i lampki ostrzegawczej. Dodatkowo, gdy komputer pojazdu wykryje, że mimo zapalenia lampki kierowca zmienia pas, wiedząc, że obok znajduje się inny pojazd, włącza sygnał dźwiękowy. System taki znajdziemy m.in. w autach Audi, BMW, Mazdy, Mercedesa i Volvo.
To zdecydowanie bardzo potrzebne rozwiązanie, które w dużym stopniu zwiększa bezpieczeństwo poruszania się, szczególnie w miastach. Wielu producentów wprowadziło także do swoich aut asystenta zmiany pasa ruchu. Pionierem w tej dziedzinie był Citroën, w tej chwili podobne rozwiązania znaleźć można w BMW, Mazdzie, Mercedesie, Oplu, Volvo.
System wykorzystuje kamery śledzące pasy po obydwu stronach auta. Gdy przetniemy linię bez użycia kierunkowskazu, włącza się alarm. Sam pomysł jest interesujący i świetnie sprawdza się na dobrze oznakowanych w poziomie zachodnich autostradach. W Polsce jego działanie ogranicza kiepska infrastruktura drogowa.
Adam Włodarz, Flota
























































