Rząd już wcześniej sugerował, że 2020 rok będzie słaby pod względem dywidend ze spółek kontrolowanych przez Skarb Państwa. Teraz te słabe prognozy ścięto jeszcze o dwie trzecie.


W nowelizacji projektu budżetu na 2020 r. rząd zakłada, że wpływy z tytułu dywidend wyniosą ok. 500 mln zł wobec planowanych 1,5 mld zł w pierwotnej ustawie budżetowej - wynika z uzasadnienia do noweli ustawy budżetowej na 2020 rok.
Jak czytamy w uzasadnieniu, cięcie wynika z obecnej sytuacji związanej z epidemią oraz możliwymi dalszymi negatywnymi konsekwencjami gospodarczymi. - Perspektywa spowolnienia gospodarczego, będąca wynikiem pandemii koronawirusa, determinuje konieczność bardziej ostrożnego podejścia do podziału zysków niektórych spółek. Jest to szczególnie istotne w przypadku podmiotów, które realizują duże projekty inwestycyjne, strategiczne dla państwa, mogące stanowić czynnik stymulujący gospodarkę i pomagający ograniczyć skutki epidemii COVID-19 - uzasadnia rząd.
Zobacz także
Problem był już wcześniej
Warto jednak przypomnieć, że już wcześniej dywidendowy wynik za 2020 rok zapowiadał się fatalnie. W sierpniu 2019 roku, a więc w momencie, gdy jeszcze nikt nie słyszał o COVID-19, informowaliśmy na Bankier.pl, że spółki Skarbu Państwa czeka dywidendowa posucha.
- W uzasadnieniu do ustawy budżetowej na 2020 rok znalazł się zapis, zgodnie z którym wpływy do budżetu z dywidend mają w przyszłym roku wynieść 1,47 mld zł. To bardzo mocny spadek względem ostatnich lat, w 2018 roku wpływy z tego tytułu sięgnęły bowiem 2,79 mld zł, a plan na 2019 rok zakłada aż 3,52 mld zł - informowaliśmy wówczas. Swoje na tamtym wyniku odcisnęło utworzenie w 2019 roku Funduszu Inwestycji Kapitałowych (FIK), gdzie trafiać miało 30 proc. każdej wypłaconej dywidendy z akcji należących do Skarbu Państwa. Nawet jednak korygując o tę pozycję otrzymywaliśmy wówczas 2,1 mld zł. To i tak mało na tle wcześniejszych wypłat.
Jeżeli zapis z sierpnia 2020 roku można było uznać za posuchę, jak w takim razie nazwać plan, w którym ta kwota ścinana jest jeszcze o 2/3? A to przecież właśnie w czwartek nastąpiło. Określenie dywidendowa katastrofa Skarbu Państwa nie będzie chyba przesadą. 0,5 mld zł (0,7 mld zł po uwzględnieniu funduszu) zapisane w obecnym planie przed laty potrafiła wypłacić jedna spółka, tymczasem teraz na kwotę tę złożą się wszystkie firmy, w których Skarb Państwa ma udział.
Gwałtowny spadek
Ów gwałtowny spadek wpływów dywidendowych najłatwiej przeanalizować na przykładzie spółek giełdowych, które Skarb Państwa kontroluje. Po pierwsze stanowią one główny człon dywidendowych wpływów Skarbu Państwa, po drugie ze względu na giełdową obecność są one najbardziej transparentne i znamy już ich plany dywidendowe na 2020 rok.
Plany te są dość ubogie, zyskiem podzieli się bowiem ledwie piątka podmiotów bezpośrednio kontrolowanych przez Skarb Państwa. To najsłabszy wynik w tej dekadzie. Jak wynika z wyliczeń Bankier.pl ze spółek tych zostanie wypłacone do Skarbu Państwa 645 mln zł. Do budżetu trafi z tego 452 mln zł (po uwzględnieniu potrącenia 30 proc. na FIK).
Historyczne porównania dla 2020 roku wypadają fatalnie. W najsłabszym pod tym względem roku tej dekady - 2017 - na konto Skarbu Państwa z dywidend spółek giełdowych trafiło 1,94 mld zł, a więc trzykrotnie więcej niż w 2020. W ubiegłym roku było to 2,94 mld zł. W najlepszym w historii roku 2012 aż 6 mld zł. Przypomnijmy, teraz będzie to ledwie 0,65 mld zł.
Giełdowi czempioni bez amunicji
Kluczową rolę w tym spadku odegrał wspomniany koronawirus, co szczególnie uwidoczniło się w sektorze finansowym. Banki, które regularnie były najhojniejszym sektorem na GPW jeżeli chodzi o nominalną wysokość dywidend, w 2020 roku zyskiem się podzielić nie mogą. To efekt rekomendacji Komisji Nadzoru Finansowego, która zaleciła zatrzymanie zysków na potrzeby budowy pozycji kapitałowej w związku z niepewnością, jaką rodzi pandemia. Przypomnijmy, z dużych banków Skarb Państwa kontroluje PKO BP, a przez PZU także Pekao i Aliora. Samo PZU, jako przedstawiciel sektora finansowego, zresztą też zostało objęte obostrzeniami KNF. W ten sposób "wyeliminowane" zostały dwie z trzech spółek, który wniosły dywidendami największy wkład do budżetu w zeszłym roku.
Z drugiej strony wiele spółek nie płaciło dywidend nawet bez pandemii. W 2019 roku zyskiem nie podzielili się m.in. KGHM, PKP Cargo oraz Azoty, które jeszcze kilka lat temu dokładały od siebie cegiełkę do państwowej kasy. Od dłuższego czasu dywidend nie wypłaca także energetyka (kwartet PGE, Tauron, Enea, Energa), która pogrążona jest w problemach transformacyjnych. Jeszcze przed pandemią było wiadome, że dywidendy w 2020 roku nie wypłaci JSW, choć rok wcześniej spółka podzieliła się zyskiem. Słaby pod względem zysku netto rok miało za sobą PGNiG, które wcześniej wyrastało na jednego z dywidendowych liderów, ale w 2020 roku znacząco ograniczyło poziom wypłaty (dywidendę wypłaca się z zysku za rok poprzedni, pieniądze z Gazpromu będą się mogły odbić dopiero na przyszłorocznej dywidendzie).
Czy to już dołek?
Dywidendę mocno obciął także Orlen, choć tutaj sytuacja jest nieco inna. Spółka planowała utrzymanie jej na poziomie z zeszłego roku, ale... Skarb Państwa wyliczył, że lepiej pieniądze ze spółki wyciągnąć mu przez podniesienie ceny w wezwaniu na Energę, niż poprzez dywidendę. Nie można zapominać, że na tej transakcji Skarb Państwa zgarnął 1,8 mld zł, co przyćmiewa dywidendowe profity z tego roku. Szerzej operację obcinania dywidendy Orlenu i podbijania ceny na Enerdze opisywaliśmy w artykule "Orlen tnie dywidendę, Skarb Państwa zgarnął swoje".
Mimo iż słaby wynik nie wynika tylko z pandemii, wiele wskazuje na to, że w przyszłym roku zaobserwujemy w tej materii poprawę. Przede wszystkim nadzieje można pokładać w PGNiG, które po zgarnięciu 1,5 mld dolarów od Gazpromu ma pole do wypłaty wyższej dywidendy. Być może łaskawiej na banki spojrzy też KNF. Wyniki sektora gwałtownie się pogorszyły, ale ze zakumulowanymi zyskami za poprzedni rok, nadzorca może mieć mniejszą presję, by całkowicie ograniczać bankom możliwość podziału zysku. Znakiem zapytania będzie Orlen, który przygotowuje się do zakupu Lotosu, przez co znów może nie być zbyt chętny do hojnego dzielenia się zyskiem w formie dywidendy.



























































