REKLAMA

Dymisja rządu po protestach Pokolenia Z. "Wsłuchujemy się w energię obywatelską"

2025-12-12 08:00
publikacja
2025-12-12 08:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Pokolenie Z, wolne od pamięci o komunizmie i bolesnej transformacji ustrojowej, wyszło na ulice w Bułgarii, by sprzeciwić się korupcji w rządzie i domagać się lepszych warunków życia i pracy. Protestujący organizowali się na TikToku i Instagramie, a nośnikami społecznego niezadowolenia stały się memy.

Dymisja rządu po protestach Pokolenia Z. "Wsłuchujemy się w energię obywatelską"
Dymisja rządu po protestach Pokolenia Z. "Wsłuchujemy się w energię obywatelską"
fot. AA/ABACA / / FORUM

Bułgarski premier Rosen Żelazkow w czwartek podał się do dymisji po tygodniach masowych protestów. „Młodzi i starsi ludzie z różnych grup etnicznych przemówili i wezwali nas do rezygnacji. Wsłuchujemy się w tę energię obywatelską” – powiedział.

Po dymisji prezydent Rumen Radew zaprosi ugrupowania parlamentarne do utworzenia nowego rządu. W razie niepowodzenia powołany zostanie gabinet tymczasowy, który będzie rządził krajem do przyspieszonych wyborów. Od 2020 roku przedterminowe wybory parlamentarne w Bułgarii organizowano siedmiokrotnie.

Bezpośrednią przyczyną utrzymujących się od listopada masowych protestów stał się projekt ustawy budżetowej na 2026 rok, przewidujący m.in. podwyższenie o 2 proc. składek na ubezpieczenie i pokaźne noworoczne premie dla urzędników oraz członków służb bezpieczeństwa. Krytycy ocenili, że zawarte w projekcie wyższe podatki dla sektora prywatnego miałyby sfinansować podwyżki w sektorze publicznym, co z kolei dałoby rządzącym większą kontrolę nad administracją publiczną, wojskiem i policją.

Jak podkreślił portal Politico, do demonstracji doprowadziło powszechne niezadowolenie z rządu. Początkowy zryw, wywołany tematami gospodarczymi, szybko przerodził się w ruch domagający się od władz odpowiedzialności, przejrzystości i przywództwa. Ponadto Bułgaria od stycznia ma przyjąć euro, do czego około połowa społeczeństwa jest nastawiona sceptycznie. Obawy napędza rozpowszechniana przez Rosję dezinformacja i strach przed inflacją - zwrócił uwagę portal.

Wakacje na giełdzie

Najnowsze protesty, do których doszło w środę, były najliczniejsze od 30 lat. Badane na przełomie listopada i grudnia przez agencję Myara poparcie dla demonstracji wyniosło 71,3 proc. Poza stołeczną Sofią manifestacje odbywały się też m.in. w Płowdiwie, Warnie, Burgas i Wielkim Tyrnowie.

Zdaniem wielu protestujących za obecną sytuację kraju odpowiadają w szczególności Bojko Borisow, trzykrotny premier i lider rządzącej partii GERB, oraz oligarcha Delan Peewski, objęty sankcjami przez USA i Wielką Brytanię. Jego partia DPS-NN popiera obecną mniejszościową koalicję.

Siłą napędową protestów są ludzie z Pokolenia Z, urodzeni pod koniec lat 90. i na początku XXI wieku. Organizują się na TikToku i Instagramie, a postulaty rozpowszechniają za pomocą zyskujących coraz większą popularność w sieci memów. Na protesty przychodzą z transparentami głoszącymi: „Pokolenie Z was dorwie” i „Dajcie nam powód, by zostać”, odnoszącym się do problemu emigracji z kraju.

Komentująca protesty niemiecka stacja Deutsche Welle zauważyła, że „zetki” są pierwszym w Bułgarii pokoleniem, które nie ma bezpośrednich wspomnień z czasów reżimu komunistycznego ani kryzysu hiperinflacji z końca lat 90. „Młodzi ludzie coraz bardziej angażują się w politykę. Ich żądania obejmują zarówno lepszą opiekę zdrowotną, jak i lepsze możliwości zatrudnienia” - podkreśliła DW.

Popularna influencerka Mimi Sziszkowa, zaangażowana w protesty, powiedziała stacji, że „istotą żądań Pokolenia Z jest położenie kresu korupcji”.

Demonstracje zyskują popularność także w sieci. Po protestach z 1 grudnia liczba bułgarskich użytkowników TikToka, którzy publikowali lub udostępniali związane z protestami, sięgnęła niemal pół miliona, czyli 70 razy więcej niż w przypadku wcześniejszych manifestacji - podała organizacja Balkan Free Media Initiative.

Jednym z głównych narzędzi rozpowszechniania treści związanych z postulatami protestujących stały się internetowe memy. „O wiele lepiej jest przeczytać obszerną analizę, ale memy to sposób na bardzo szybkie przekazanie idei” – powiedziała DW twórczyni internetowa Andrea Banda Banda. Jak dodała, „po raz pierwszy tak wielu influencerów zaangażowało się w dyskusję na temat protestów”.

Jakub Bawołek (PAP)

jbw/ sp/ akl/

Źródło:PAP
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Blik na rozdrożu, a prezes przenosi się do Allegro. Co dalej ze spółką?
Tematy

Komentarze (2)

dodaj komentarz
tomasz666
W Polsce musi to nastąpić jak najszybciej.

Powiązane: Bułgaria

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki