Dziś banki starają się przekonać wszystkich klientów bez wyjątku, że są oni dla nich wyjątkowi. Tak jak w życiu, okazuje się jednak, że dla banków są równi i równiejsi. Formalną granicą będzie zwykle zasobność portfela, ale nie tylko ona wyznacza możliwość korzystania z usług dla VIP-ów. Z punktu widzenia banków często wartościowi są klienci niekoniecznie mający duże dochody lub aktywa. Wolne zawody, prestiżowa pozycja społeczna lub znane nazwisko często są już wystarczającą przepustką do skorzystania z wyjątkowej oferty. Kłopot raczej z tym, czy jest ona rzeczywiście aż „tak wyjątkowa”.
Wyjątkowy klient, wyjątkowa usługa
Zazwyczaj pod pojęciem private banking kryją się usługi kierowane do osób „naprawdę” bogatych. Najlepiej chyba zilustrować kryterium doboru klientów sentencją primus inter pares z małym zastrzeżeniem, że tym razem dotyczy ludzi zamożnych. Z uwagi na to jednak, że zamożność jest pojęciem relatywnym, to i zasięg specjalnych usług banku wydaje się względny.
![]() | Zagubiony w gąszczu ofert bankowych? Odnajdź swoją drogę na nowej zakładce Finanse Osobiste. |
Nasz drogi klient
Na co można liczyć
Chcąc skorzystać z usług „prawdziwego” private bankingu, trzeba wysupłać kapitał o wartości 2-3 mln zł. Ewentualnie „wystarczą” regularne dochody miesięczne na poziomie kilkudziesięciu tysięcy złotych. Dla większości klientów banków detalicznych takie kwoty pozostają poza zasięgiem, co nie oznacza, że nie mogą oni stać się kiedyś konsumentami usług high-class. Bogaty wujek, wygrana w „totka” lub po prostu własna zapobiegliwość i oszczędność może pomóc stać się klientem w całkiem realnej perspektywie. Pytanie, czy warto? Awans do wyższej klasy finansowej pozwala uzyskać przede wszystkim kompleksowe wsparcie doradcy finansowego. Brzmi to dość banalnie, ale dopiero możliwość zweryfikowania w rzeczywistości pomocy takiej osoby pozwala poznać jego zalety. Dyskrecja i profesjonalizm uzupełniane przez całkowite poświecenie współpracy z klientem to podstawa. Tak jak prawdziwego przyjaciela poznaje się w biedzie, tak prawdziwego doradcę finansowego poznaje się w sytuacjach kryzysowych, zarówno tych najważniejszych dla naszych finansów, jaki tych prozaicznych, życiowych. Art Banking, optymalizacja podatkowa, zarządzanie nieruchomościami, ale także usługi typu concierge obejmujące obsługę pozafinansową, mające zapewnić bezpieczne i miłe spędzanie czasu. Można tu zaliczyć zarówno organizowanie ciekawych wycieczek, chociażby dookoła świata, jak i pomoc w urządzaniu domu. Wiedza i umiejętności doradców muszą wykraczać sporo poza wiedzę finansową. Wymaga się również odpowiednich predyspozycji interpersonalnych. Relacje z doradcą można porównywać do przyjaźni z dużą dozą wzajemnego szacunku i zaufania. Sprawa wydaje się przy tym poważna, bo koniec końców w tle pozostają zawsze duże pieniądze.
Koszty to sprawa wtórna
dr Bogusław Półtorak
Główny Ekonomista Bankier.pl S.A.


























































