REKLAMA

Duża kasa ceni spokój

Bogusław Półtorak2009-12-08 06:00
publikacja
2009-12-08 06:00
Ekskluzywne usługi finansowe rozpalają wyobraźnię klientów. Wizja szczególnego traktowania przez bank mile podbudowuje ego klienta, a to jednak nie wszystko. Private banking to również konkretne korzyści i jednocześnie naprawdę konkretne pieniądze. Pieniądze, które lubią spokój i ciszę. To największa zaleta wyjątkowej oferty banków dla wyjątkowych klientów. Kwintesencja tradycyjnej bankowości.

Dziś banki starają się przekonać wszystkich klientów bez wyjątku, że są oni dla nich wyjątkowi. Tak jak w życiu, okazuje się jednak, że dla banków są równi i równiejsi. Formalną granicą będzie zwykle zasobność portfela, ale nie tylko ona wyznacza możliwość korzystania z usług dla VIP-ów. Z punktu widzenia banków często wartościowi są klienci niekoniecznie mający duże dochody lub aktywa. Wolne zawody, prestiżowa pozycja społeczna lub znane nazwisko często są już wystarczającą przepustką do skorzystania z wyjątkowej oferty. Kłopot raczej z tym, czy jest ona rzeczywiście aż „tak wyjątkowa”.

Wyjątkowy klient, wyjątkowa usługa

Zazwyczaj pod pojęciem private banking kryją się usługi kierowane do osób „naprawdę” bogatych. Najlepiej chyba zilustrować kryterium doboru klientów sentencją primus inter pares z małym zastrzeżeniem, że tym razem dotyczy ludzi zamożnych. Z uwagi na to jednak, że zamożność jest pojęciem relatywnym, to i zasięg specjalnych usług banku wydaje się względny.
Zagubiony w gąszczu ofert bankowych? Odnajdź swoją drogę na nowej zakładce
Finanse Osobiste.
Z tego też powodu i ze względów pragmatycznych w naszym kraju private banking, jak na razie to częściej forma rozwiniętych usług standardowych z indywidualną formą obsługi klienta. Taka bankowość osobista jest z jednej strony bardziej dostępna dla klientów, a dla banków tańsza w realizacji. Na skupienie się tylko i wyłącznie na najbogatszych klientach mogą sobie pozwolić tylko niektóre banki, zwykle te, które od lat za granicą rozwijają z powodzeniem tego typu usługi. Potencjał rozwoju rynku uzależniony jest przede wszystkim od ogólnego poziomu bogactwa, ale i świadomości finansowej potrzeb klientów. O ile praktycznie każdy już bank ma specjalną ofertę dla najlepszych klientów, to zakres tych usług jest zaledwie polukrowaną wersją standardowej oferty dla każdego. Wyłącznie na klientach „prime” koncentruje się zaledwie klika instytucji w naszym kraju. Pozostałe banki traktują taką ofertę jako element stanowiący ukoronowanie swoich produktów.

Nasz drogi klient

Banki skupiające się tylko na najbogatszych stawiają wszystko na jedną kartę. Z rodzimych instytucji jak na razie Noble Bank koncentruje swoją strategię na ofercie dla najbogatszych. W wyścigu o względy najlepszych klientów musi się jednak bardzo postarać, gdyż na tym rynku bardzo ceniona jest ciągłość pokoleniowa i tradycja. O ile przedstawicielstwo UBS, Sarasin Group lub Credit Suisse mają ułatwiony start na polskim rynku z uwagi na bogatą historię na rynkach rodzimych, to przewagą rodzimej instytucji zawsze może być lepsze zrozumienie potrzeb polskiego klienta. Niewątpliwą przewagą może być też obecność na rynku już od kliku lat, gdy niektóre banki zagraniczne dopiero zauważyły Polskę. Wcześniejsze „lekceważenie” rynku być może miało względy praktyczne, ale wydaje się, że nie do końca było przemyślane. Co prawda najbogatsi klienci są obywatelami świata, ale niewątpliwie byłoby miło, gdyby na miejscu również mogli liczyć na szerszą współpracę i obecność swojego banku. Taka możliwość wraz z rozwojem gospodarczym Polski wydaje się coraz bardziej pożądana, ale również niezbędna dla banków. Atrakcyjność naszego rynku będzie jeszcze rosnąć, a sprzyjać będzie temu kontynuacja procesu integracji z gospodarką europejską, szczególnie coraz bliższa wejścia do strefy euro.

Na co można liczyć

Chcąc skorzystać z usług „prawdziwego” private bankingu, trzeba wysupłać kapitał o wartości 2-3 mln zł. Ewentualnie „wystarczą” regularne dochody miesięczne na poziomie kilkudziesięciu tysięcy złotych. Dla większości klientów banków detalicznych takie kwoty pozostają poza zasięgiem, co nie oznacza, że nie mogą oni stać się kiedyś konsumentami usług high-class. Bogaty wujek, wygrana w „totka” lub po prostu własna zapobiegliwość i oszczędność może pomóc stać się klientem w całkiem realnej perspektywie. Pytanie, czy warto? Awans do wyższej klasy finansowej pozwala uzyskać przede wszystkim kompleksowe wsparcie doradcy finansowego. Brzmi to dość banalnie, ale dopiero możliwość zweryfikowania w rzeczywistości pomocy takiej osoby pozwala poznać jego zalety. Dyskrecja i profesjonalizm uzupełniane przez całkowite poświecenie współpracy z klientem to podstawa. Tak jak prawdziwego przyjaciela poznaje się w biedzie, tak prawdziwego doradcę finansowego poznaje się w sytuacjach kryzysowych, zarówno tych najważniejszych dla naszych finansów, jaki tych prozaicznych, życiowych. Art Banking, optymalizacja podatkowa, zarządzanie nieruchomościami, ale także usługi typu concierge obejmujące obsługę pozafinansową, mające zapewnić bezpieczne i miłe spędzanie czasu. Można tu zaliczyć zarówno organizowanie ciekawych wycieczek, chociażby dookoła świata, jak i pomoc w urządzaniu domu. Wiedza i umiejętności doradców muszą wykraczać sporo poza wiedzę finansową. Wymaga się również odpowiednich predyspozycji interpersonalnych. Relacje z doradcą można porównywać do przyjaźni z dużą dozą wzajemnego szacunku i zaufania. Sprawa wydaje się przy tym poważna, bo koniec końców w tle pozostają zawsze duże pieniądze.

Koszty to sprawa wtórna

Wartość rynku private bankingu w Polsce jest szacowna przez różne źródła na od kilkudziesięciu do nawet 150 mld zł. Z uwagi na to, że zalicza się tu często różne formy inwestowania, art banking, produkty strukturyzowane itd., potencjał rynku jest dość płynny. To co jednak najbardziej liczy się dla klienta, to elastyczność takich usług. To, ile taka usługa kosztuje jest oczywiście istotne, ale drugorzędne, bo w pierwszym rzędzie liczą się efekty. Oczywiście bank może sowicie zarabiać na tego typu usługach, tylko że oczekiwania klientów są bardzo wysokie. Wpływ ma na to też zwykle profil klienta. Przedsiębiorcy, profesjonaliści, do których trafia oferta private banking zwykle wymagają bardzo dużo od siebie. Naturalną koleją rzeczy są więc wysokie oczekiwania wobec oferty, ale przede wszystkim sposobu działania banku. Nie ma tutaj miejsca na ucieczkę doradcy od odpowiedzialności, na działania nastawione na prostą sprzedaż krzyżową czy też pakietyzację i kasowanie premii za sprzedaż. Te ostatnie sposoby sprzedaży są przeznaczone dla maluczkich, śledzących z uwagą tabele prowizji i opłat. Nie po to przecież korzysta się z elitarnych usług, aby zastanawiać się nad kosztami opłaty za konto. Od tego jest właśnie doradca. Na zaufanie musi jednak sobie zasłużyć, nie ma drogi na skróty. A zaufanie buduje się przecież latami...

dr Bogusław Półtorak
Główny Ekonomista Bankier.pl S.A.
Źródło:
Tematy
Internet Firmowy nawet 12 x 0 zł wraz z usługami bezpiecznego internetu
Internet Firmowy nawet 12 x 0 zł wraz z usługami bezpiecznego internetu
Advertisement

Komentarze (7)

dodaj komentarz
~K.
Drogi Bywalcu,

Pozwolę sobie się z Tobą nie zgodzić. Ja na przykład nie mam czasu na wymyślanie złożonych strategii we współpracy z biurem maklerskim. Może i mogłabym - ale to zajmuje czas, który jest dla mnie najbardziej cenny, bo zawsze go mało. Dlatego gotowa struktura jaką "z półki" sprzedają w segmencie private
Drogi Bywalcu,

Pozwolę sobie się z Tobą nie zgodzić. Ja na przykład nie mam czasu na wymyślanie złożonych strategii we współpracy z biurem maklerskim. Może i mogłabym - ale to zajmuje czas, który jest dla mnie najbardziej cenny, bo zawsze go mało. Dlatego gotowa struktura jaką "z półki" sprzedają w segmencie private banking jest dla mnie ok. Co do rentowności - z mojego dotychczasowego doświadczenia wynika, że struktury z segmentu private banking dają szansę na większy zysk niż te dostępne ogółem.
Inne plusy to fakt, że doradca pilnuje mojej kasy, terminów zapadalności różnych instrumentów, zmienności rynku itp, a jak trzeba coś podpisać, to przychodzi do mnie do biura z już przygotowanymi papierami. Zaoszczędzony czas mogę poświęcić na zarabianie w biznesie - albo mojej rodzinie.
~Bywalec


To wstyd, aby odznaczający się atk dobrym poziomem dziennikarstwa Bankier.pl tak dalece porzucił swoją niezależność i współuczestniczył (świadomie lub nie) w kreowaniu fikcji służącej "ściągnięciu kasy" od zmoznych emerytów.

Śpieszę więc ze sprostowaniem: "private banking" to koncpecja wykorzystania


To wstyd, aby odznaczający się atk dobrym poziomem dziennikarstwa Bankier.pl tak dalece porzucił swoją niezależność i współuczestniczył (świadomie lub nie) w kreowaniu fikcji służącej "ściągnięciu kasy" od zmoznych emerytów.

Śpieszę więc ze sprostowaniem: "private banking" to koncpecja wykorzystania niewiedzy, naiwności, a czasem wręcz nieuwagi klientów dla wygenerowania dodatkowych korzyści dla banku (inaczej bankowi nie opłacałoby się ponosić dodatkowych kosztów funkcjonowania tych departamentów).

Standardowe narzędzie działania "private banking" to tzw. produkty strukturyzowane, stanowiące dokonywany przez emitenta arbitraż pomiędzy klientem, a efektywnym rynkiem. Z punktu widzenia klienta znacznie opłacalniejszy byłby bowiem zakup instrumentów bazowych, którymi lewaruje się emitent takich produktów (kontraktów, opcji). Coraz więcej domów maklerskich oferuje coraz szerszą gamę kontraktów i opcji, o czym klienci nie wiedzą, dzieki czemu bank może generować swój gigantyczny zysk arbitrażysty.
~abcadło
Panie Bogusławie Półtorak,
czytam już kolejny Pana artykuł i chyba przestanę to robić. Bo ważna jest nie tylko Pana wiedza merytoryczna, ale również szacunek dla czytelnika- czyli dbałość o gramatykę, ortografię itp. W jednym małym tekście takich błędów można znaleźć kilka. Nieważne, że żyjemy w ciągłym pośpiechu- to nie usprawiedliwia
Panie Bogusławie Półtorak,
czytam już kolejny Pana artykuł i chyba przestanę to robić. Bo ważna jest nie tylko Pana wiedza merytoryczna, ale również szacunek dla czytelnika- czyli dbałość o gramatykę, ortografię itp. W jednym małym tekście takich błędów można znaleźć kilka. Nieważne, że żyjemy w ciągłym pośpiechu- to nie usprawiedliwia niechlujstwa. Wystawia Pan sobie złe świadectwo...
~antykretyn
Dnia 2009-12-08 o godz. 13:37 ~abcadło napisał(a):
> Panie Bogusławie Półtorak,
czytam już kolejny Pana artykuł
> i chyba przestanę to robić. Bo ważna jest nie tylko Pana
> wiedza merytoryczna, ale również szacunek dla czytelnika-
> czyli dbałość o gramatykę, ortografię itp. W jednym małym
> tekście
Dnia 2009-12-08 o godz. 13:37 ~abcadło napisał(a):
> Panie Bogusławie Półtorak,
czytam już kolejny Pana artykuł
> i chyba przestanę to robić. Bo ważna jest nie tylko Pana
> wiedza merytoryczna, ale również szacunek dla czytelnika-
> czyli dbałość o gramatykę, ortografię itp. W jednym małym
> tekście takich błędów można znaleźć kilka. Nieważne, że
> żyjemy w ciągłym pośpiechu- to nie usprawiedliwia
> niechlujstwa. Wystawia Pan sobie złe świadectwo...

To przestań czytać mądrusiu i zachowaj swoje muchy w nosie dla siebie! ;)
~Marcin
Spędziłem kilka lat w Banku. Poznałem różnych ludzi z oddziałów, biur, central. Teraz jestem po przeciwnej stronie barykady. Jedyne co zdecydowanie rzuca się w oczy to coraz gorsza z roku na rok jakość obsługi.
Wytworzyła się bardzo wąska grupa pracowników banków którzy wiedzą o co chodzi w biznesie. Reszta nie ma pojęcia.
Jednak
Spędziłem kilka lat w Banku. Poznałem różnych ludzi z oddziałów, biur, central. Teraz jestem po przeciwnej stronie barykady. Jedyne co zdecydowanie rzuca się w oczy to coraz gorsza z roku na rok jakość obsługi.
Wytworzyła się bardzo wąska grupa pracowników banków którzy wiedzą o co chodzi w biznesie. Reszta nie ma pojęcia.
Jednak przez te wszystkie lata poznałem tylko jednego człowieka którego mógłbym polecać dla VIPów.
a z tego co udało mi się zaobserwować to polski VIP dzieli się na dwie kategorie:
1. dziedziczony majątek - obsługa przez zagraniczne kancelarie,
2. od zera do milionera - zarządza pieniędzmi lepiej niż "doradcy".

Nie znalazłem ani jednego banku który potrafiłby obsługiwać VIPów. Zawsze po pozyskaniu klienta szybko o nim zapominają.

pozdrawiam
w-z
od zera do milionera i właśnie wtedy zdajesz sobie sprawę, że chcesz mieć nieco szersze zabezpiecznie swojej przyszłości. Firma funkcjonuje ok, ale nie wiesz jak będzie w przyszłości, myślisz o emeryturze itd. Jak zobaczysz po wynikach, dziwie się jakoś składa, że private banking osiąda stope zwrotu znacznie wyższą od powszechnych od zera do milionera i właśnie wtedy zdajesz sobie sprawę, że chcesz mieć nieco szersze zabezpiecznie swojej przyszłości. Firma funkcjonuje ok, ale nie wiesz jak będzie w przyszłości, myślisz o emeryturze itd. Jak zobaczysz po wynikach, dziwie się jakoś składa, że private banking osiąda stope zwrotu znacznie wyższą od powszechnych funduszy.. i to nieprzypadkowo.
Noble dość wcześnie się w tym wszystkim połapał stąd kadrowo i organizacyjnie wyprzedzają znacznie konkurencję. Z tego co wiem właściwie bazują już tylko na rekomendacjach stałych klientów, a biznes caly czas dynamicznie się rozwija.
~Remedium
Prawda z tym spokojem.

Ale jak rozróżnić profesjonalne doradztwo od wciskania kolejnych "atrakcyjnych" produktów.

Rozmawiam z wieloma klientami i niestety prawdziwe oblicze ekskluzywnego bankingu przedstawia wiele do życzenia.

NP. osoba, która u nas się nie sprawdziła jako doradca finansowy pracuje
Prawda z tym spokojem.

Ale jak rozróżnić profesjonalne doradztwo od wciskania kolejnych "atrakcyjnych" produktów.

Rozmawiam z wieloma klientami i niestety prawdziwe oblicze ekskluzywnego bankingu przedstawia wiele do życzenia.

NP. osoba, która u nas się nie sprawdziła jako doradca finansowy pracuje w banku na obsłudze VIP...

Potrzebne są takie usługi - jestem za, ale gdzie są ci TOP doradcy, gdzie ich znaleźć, jak ich poznać.

Tu zawsze mam dylemat

Sylwester

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki