Dyrektor amerykańskiego ośrodka badawczego Yale Humanitarian Research Lab (HRL), Nathaniel Raymond, poinformował, że dokładna analiza zdjęć satelitarnych z Al-Faszir w Sudanie ukazuje niegdyś tętniące życiem półtoramilionowe miasto jako opustoszałe. Według szacunków w mieście miało zginąć co najmniej 60 tys. osób.


26 października, po kilkunastu miesiącach oblężenia, rebelianci z Sił Szybkiego Wsparcia (RSF) ostatecznie zajęli Al-Faszir, stolice sudańskiego regionu Darfur Północny na zachodzie kraju. Mieszkańcy i obrońcy miasta przetrwali ten okres praktycznie bez żadnej pomocy z zewnątrz. Jak donosiły liczne organizacje pomocowe, w mieście panowały bardzo trudne warunki, w tym głód i brak dostępu do lekarstw. Po wycofaniu się z Al-Faszir sudańskiego wojska pojawiły się pierwsze informacje o zbrodniach dokonywanych przez RSF w miejscowości i jej okolicach.
Chociaż ostateczna liczba ofiar tej masakry pozostaje nieznana, to powoli zaczynają pojawiać się wstępne szacunki. Jak oświadczyła 18 listopada w Izbie Gmin Sarah Champion, przewodnicząca komisji ds. rozwoju międzynarodowego niższej izby brytyjskiego parlamentu, tego dnia członkowie jej komisji mieli wziąć udział w prywatnym spotkaniu informacyjnym na temat Sudanu. Jeden z naukowców miał wówczas powiedzieć, że „według ostrożnych szacunków, w ciągu ostatnich trzech tygodni zginęło tam 60 tys. osób”.
Jak przypomniał brytyjski dziennik „The Guardian”, od czasu zdobycia Al-Faszir przez RSF aż 150 tys. mieszkańców pozostaje zaginionych. Nie wydaje się, aby opuścili miasto. Nikt nie wie, co się z nimi stało. Gazecie udało się skontaktować ze źródłami, które donoszą, że pewna niewielka liczba mieszkańców miasta jest przetrzymywana w tymczasowych ośrodkach.
Najnowsza analiza zdjęć satelitarnych z Al-Faszir, przeprowadzona przez HRL, ukazuje opustoszałe miasto. Puste są nawet tętniące wcześniej życiem targowiska. W opracowaniu HRL oceniono, że obecnie są one rzadko wykorzystywane i zaczyna porastać je zieleń. Analizę zdjęć satelitarnych podsumował dyrektor tego ośrodka, który przyznał, że „zaczyna to wyglądać jak rzeź”. Dodał, że jego zespół stracił kontakt z niektórymi osobami, które skontaktowały się z nimi w pierwszych dniach po upadku miasta i przekazały informacje, że miało wtedy zginąć nawet 10 tys. osób.
Przedstawiciele RSF zobowiązali się pozwolić na wjazd do Al-Faszir transportom z pomocą humanitarną, a także zbadać doniesienia o zbrodniach, lecz dotychczas to nie nastąpiło. Konwoje z pomocą humanitarną utknęły w pobliskich miastach. Trwają negocjacje w sprawie zapewnienia im bezpieczeństwa, czego RSF odmawia.
Jak podkreślił „The Guardian”, według ekspertów ds. praw człowieka wydarzenia w Al-Faszir były prawdopodobnie najgorszą zbrodnią wojenną podczas sudańskiej wojnie domowej, która charakteryzuje się masowymi okrucieństwami i czystkami etnicznymi.
Wojna domowa w Sudanie trwa od kwietnia 2023 r. Wybuchła w wyniku walki o władzę między dwoma dowódcami - armii wiernej rządowi i RSF. Według danych ONZ działania zbrojne pochłonęły ponad 43 tys. ofiar oraz zmusiły około 14 mln ludzi do opuszczenia domów. (PAP)
ek/ rtt/










































