

Przewoźnicy wożący towary na Krym z Kraju Krasnodarskiego w Federacji Rosyjskiej narzekają na wielodniowe kolejki, w których czekaja na przeprawę promową z Noworosijska do Teodozji na Krymie. Krótsza przeprawa z Portu Kaukaz do Kerczu została zamknięta dla przewozu TIR-ów.
W wyniku zamknięcia liczącej jedynie kilka kilometrów przeprawy promowej z Portu Kaukaz do Kerczu na Krymie przewoźnicy muszą obecnie korzystać z promów pływających z Noworosyjska do Teodozji. Przeprawa ta liczy ponad dwieście kilometrów, a pojemność obsługujących ją promów jest niewielka. W tej sytuacji po obu stronach przeprawy tworzą się wielodniowe kolejki TIR-ów, a dostawy towarów na Krym są coraz uboższe. Przewoźnicy zapowiadają, że zaczną bojkotować trasy na Krym, właśnie ze względu na kolejki oraz wysoką cenę przyprawy. Kierowca jednego z TIR-ów wyjaśnia: "Teraz to jest 22 tysiące rubli, 700 dolarów. Kiedyś za prom do Turcji tyle się płaciło. A teraz w granicach Rosji aż tyle. Co będzie z Krymem? Tam butelka wody kosztuje teraz dwa razy więcej niż w Rosji".
Przed aneksją Krymu władze Rosji zapowiadały, że wybudują przez Cieśninę Kerczeńską most. Ostatnio jednak projekt ten odłożono.
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR), K.Renik/Kijów/mcm/





























































