Dahl: Podatek handlowy bez większego znaczenia dla gospodarki i budżetu

Tzw. podatek handlowy to, z ekonomicznego punktu widzenia, gra niewarta świeczki, ale obóz rządzący musiał coś przeforsować, bo zapowiadał to w kampanii wyborczej; nie znalazł sposobu, by z twarzą wycofać się z planów wprowadzenia tej daniny - mówi PAP ekonomista dr Martin Dahl.

Dahl: Podatek handlowy bez większego znaczenia dla gospodarki i budżetu
Dahl: Podatek handlowy bez większego znaczenia dla gospodarki i budżetu (fot. leaf / YAY Foto)

W piątek parlament zakończył prace nad ustawą o podatku od sprzedaży detalicznej. Teraz czeka ona na podpis prezydenta. Podatek handlowy ma wejść w życie 1 września.

Ustawa o podatku od sprzedaży detalicznej przewiduje dwie stawki nowej daniny - 0,8 proc. od przychodu między 17 mln zł a 170 mln zł miesięcznie i 1,4 proc. od przychodu powyżej 170 mln zł miesięcznie. Kwota wolna od podatku w skali roku będzie wynosić 204 mln zł. Przewidywane przychody do budżetu są jednak stosunkowo niewielkie - 1,9 mld złotych rocznie.

"PiS jeszcze w kampanii, z dużym optymizmem, zapowiadał, że zabierze się za hipermarkety i supermarkety, że zostaną one opodatkowane i będą pieniądze dla budżetu. Ale okazało się, że po pierwsze trudno jest skonstruować taki podatek, po drugie, nie ma w tej branży aż tylu pieniędzy, ile się spodziewano. I teraz trudno wycofać się z tego z twarzą, politycznie bardziej opłacalne jest jednak za wszelką cenę ten podatek przeforsować, mimo że ekonomicznie ma on naprawdę niewielkie uzasadnienie. 1,9 mld przychodu z tytułu tego podatku, o których mówią przedstawiciele rządu, to niewiele, a to i tak są bardzo wygórowane szacunki. Z ekonomicznego punktu widzenia gra nie warta świeczki - ocenił dr Martin Dahl, ekonomista z Uczelni Łazarskiego.

"Odpowiedzialność za tę dziwną sytuację ponosi obóz rządzący, ale do pewnego stopnia również opozycja, bo nie daje możliwości porozumienia w tej sprawie, przestrzeni do tego, by rząd z twarzą i bez większego uszczerbku wycofał się z tych planów. I od rządu, i od opozycji, należy zawsze wymagać odpowiedzialności" - dodał.

"W życie wejdzie więc takie rozwiązanie, które tak naprawdę nikogo nie zadowala. W krótkiej perspektywie co prawda małe i średnie sklepy będą miały trochę lepsze warunki niż duże sieci, ale też będą szukały sposobów, by nowy podatek zoptymalizować, albo wpłynąć na rząd i posłów, a jak się nie da, to za pośrednictwem Unii Europejskiej, by nieco złagodzić to prawo. Poza tym ono już jest dość skomplikowane, a im większy poziom skomplikowania prawa, tym większe pole do popisu dla dużych firm dysponujących wieloma prawnikami" - stwierdził dr Dahl.

Jego zdaniem, najlepszym rozwiązaniem, skoro już ten podatek musi być, byłoby maksymalne jego uproszczenie, by takie same zasady obowiązywały wszystkich przedsiębiorców, niezależnie od wielkości. Wskazał, że stowarzyszenia reprezentujące sieci handlowe (np. Euro Commerce) chcą zaskarżyć to prawo do Komisji Europejskiej jako nieuprawnioną pomoc publiczną.

"Niezależnie od tego wszystkiego widzę, że sieci są już przygotowane także w inny sposób. Już wyższe są ceny produktów spożywczych, ale podwyżki są tak skonstruowane, by klienci to jak najmniej zauważyli. Dotyczą nie podstawowych produktów, ale tych rzadziej kupowanych czy też sezonowych. Firmom łatwiej ukryć te podwyżki cen, bo ceny żywności w Polsce i tak były ostatnio stosunkowo niskie, klient więc może nie odczuć tego jakoś znacząco w swoim portfelu" - zwrócił uwagę ekonomista.

"Ten pierwotny błąd w ocenie sytuacji na rynku, który był przesłanką do forsowania podatku handlowego, wynikał moim zdaniem z przełożenia doświadczeń z Europy Zachodniej czy USA na polskie realia. Tam rzeczywiście handel wielkopowierzchniowy i dyskonty zmarginalizowały drobny i średni handel, małe sklepy czy stragany prowadzą głównie imigranci. Mogło się wydawać, że w Polsce to będzie też szło w tę stronę. Ale polski rynek jest inny. W Polsce drobny i średni handel trzyma się wciąż dość mocno. Mniejsze sklepy i stragany znajdują sposoby, by współegzystować z dużymi sieciami na takim rynku. Małe, osiedlowe albo specjalistyczne sklepiki nie tracą klientów. To polska specyfika" - powiedział dr Dahl. (PAP)

mah/ son/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~Rozbawiony

Blisko 2 mld nie ma znaczenia dla budżetu czy gospodarki? Skąd ten ekspert wyskoczył - może z kapelusza?

! Odpowiedz
0 0 ~Sceptyk

To tylko kolejna skucha NiU.

! Odpowiedz
6 7 ~tołdi

skoro pan "ekspert" pisze, że podatek nie ma większego znaczenia dla gospodarki i budżetu to tym bardziej należy go wprowadzić.

! Odpowiedz
3 4 ~lel

ciemną głowę - nic nie oświeci

! Odpowiedz
7 7 ~seth

skoro 2mld zł są dla budżetu niepotrzebne to proszę losować co roku 10000 polaków podatników i dawać i po 200000zł.

Uszczęśliwienie co roku 10000 polskich rodzin myślę że jest warte zachodu.

! Odpowiedz
3 9 ~facepalm

Odejmij sobie od tego straty z podatku CIT spowodowane:
- faktem, że nowy podatek będzie podlegał odliczeniu od podatku CIT (strata 300mln z CIT),
- stratami firm z powodu konieczności przystosowania się do nowych przepisów (koszty oprogramowania, dodatkowej pomocy prawnej i księgowej), znów mamy ubytek na CIT

Do tego koszty państwa związane z wprowadzeniem nowego podatku
- nowi urzędnicy i bynajmniej nie ci mało zarabiający
- cała infrastruktura potrzebna do sprawnego kontrolingu
- koszty legistacyjne

Odejmij od max 2mld i zostanie ci może 1 mld. To są teoretyczne "zyski" dla państwa.

Z drugiej strony masz:
- straty poniesione przez przedsiębiorców (nie tylko zagranicznych)
- podwyżki cen produktów
- dalszy rozrost biurokracji
- komplikowanie przepisów

Opłaca się? Dla podpowiedzi dodam, że tegoroczny deficyt jest szacowany na 50 mld zł, więc nawet zakładając, że 2mld dostałoby państwo bez dalszych strat to i tak nikła kwota. Skala ma znaczenie.

Z drugiej strony masz straty przedsiębiorców,

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~Sceptyk odpowiada ~facepalm

Straty z podatku CIT zostaną zrekompensowane przez wyższy VAT zapłacony przez klientów. Bo co do faktu że ceny netto wzrosną o min 2% chyba nie ma wątpliwości.

! Odpowiedz
6 12 ~asdg

PiS naiwnie zakładał że Zachód który opanował polski handel to amatorzy. A to zawodowcy, którzy wiedzą, że kolonizowanie krajów opiera się przede wszystkim na spętaniu ich przepisami prawa. Polska podlega prawu unijnemu i tego prawa musi przestrzegać. Koniec tematu.

! Odpowiedz
9 12 ~lewak

Tak kończą bajki pisu a kiedy jakis fajny proces kogoś z platformy skoro tak kradli czyżby nastę pne bajki czekam i nic

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne