Środowa sesja na Wall Street pozostawiła inwestorów z mieszanymi odczuciami. Z jednej strony rynek zignorował słabsze dane makro (a zdarzyło mu się już spadać pomimo dobrych wiadomości), ale z drugiej ostatnie minuty handlu przyniosły lawinową realizację zysków i w efekcie neutralne zakończenie sesji. I to pomimo obietnicy z Rezerwy Federalnej, która zobowiązała się utrzymać rekordowo tani kredyt „przez dłuższy okres czasu”.
Już po sesji raport za ostatni kwartał obrachunkowy przedstawił Cisco Systems – największy w USA producent urządzeń sieciowych. Wynik nie był rewelacyjny: zysk netto spadł o 19% przy obrotach niższych o 13%. Spece z księgowości musieli się też nieźle napracować, by te 30 centów na akcję okazało się lepsze od oczekiwanych przez analityków 31 centów. Dopiero po wyeliminowaniu niektórych kosztów otrzymano wynik 36 centów, co powinno było usatysfakcjonować rynek.
Ale decydująca może się okazać wypowiedź prezesa Cisco, który obserwując zachowania swoich klientów uznał, że USA znalazły się w początkowej fazie ożywienia gospodarczego. Szef spółki pochwalił się, że w minionym kwartale dynamika nowych zamówień podniosła się z –20% do +10%. Właśnie na takie informacje czeka rynek spragniony dalszych wzrostów.
Jednakże na korzyść niedźwiedzi może działać oczekiwanie na dane z rynku pracy. Przed jutrzejszą sesją Departament Pracy przedstawi raport za październik: ekonomiści oczekują spadku zatrudnienia o 170 tysięcy. Dzisiaj rynek pozna cotygodniowe dane z urzędów pracy – prognozowane jest 520 tysięcy nowych wniosków o zasiłek, czyli o 10 tysięcy mniej niż tydzień temu.
K.K.


























































