Ambasador USA w Pradze Nicholas Merrick skrytykował zapowiadane przez czeski rząd ograniczenie wydatków na obronność. - Sojusznicy muszą dotrzymywać zobowiązań - powiedział w czwartek ambasador. Projekt czeskiego budżetu na 2026 r. zakłada spadek wydatków wojskowych do poziomu ok. 1,8 proc. PKB.


Prezydent Czech Petr Pavel podkreślił z kolei, że wzmacnianie obronności nie oznacza przygotowań do wojny.
Ambasador i prezydent występowali na konferencji „Nasze bezpieczeństwo nie jest oczywiste”, której jednym z tematów stał się stosunek Czech do wydatków na obronność.
Ponieważ rząd Andreja Babisza nie planuje utrzymania tempa wzrostu tych wydatków na poziomie deklarowanym na szczycie NATO w 2025 r., ambasador USA ostrzegł, że Czechy mogą nie wypełnić zobowiązań wobec NATO. Według Merricka kraj może znaleźć się wśród państw o najniższym poziomie wydatków obronnych w relacji do PKB w Europie.
W 2024 r. Czechy po raz pierwszy wydawały na obronność równowartość ponad 2 proc. PKB (ok. 2,09 proc. tego wskaźnika). W 2025 r. wydatki utrzymano na poziomie około 2 proc. PKB. Po wyborach jesienią 2025 r. i utworzeniu rządu Babisza projekt budżetu na 2026 r. zakłada spadek wydatków wojskowych do około 1,8 proc. PKB. Projekt budżetu jest wciąż przedmiotem prac parlamentu.
- Jeśli Czechy nie spełnią swoich zobowiązań, wpłynie to na cały Sojusz. I nie muszę przypominać, jak ważne jest, aby sojusznicy dotrzymywali zobowiązań – powiedział ambasador Merrick. Przypomniał, że państwa NATO uzgodniły zwiększenie wydatków obronnych do 3,5 proc. PKB do 2035 roku oraz przeznaczanie kolejnych 1,5 proc. PKB na dodatkowe inwestycje w bezpieczeństwo. Podkreślił, że nie jest to jednostronny wymóg Stanów Zjednoczonych, lecz wspólna decyzja sojuszników.
- To nie jest czyjaś zachcianka ani podpis jednego rządu, który można łatwo odwołać. To porozumienie między suwerennymi sojusznikami, z których każdy polega na pozostałych – zaznaczył amerykański dyplomata.
Babisz broni obniżki wydatków na obronność
O potrzebie długofalowego podejścia do bezpieczeństwa mówił także na konferencji prezydent Czech Pavel. Jego zdaniem wzmocnienie zdolności obronnych nie jest przygotowaniem do wojny, ale inwestycją w przyszłość.
Pavel przypomniał, że Stany Zjednoczone wielokrotnie przekonywały Europę, aby wzięła większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo. - Ulegliśmy jednak pokusie odkładania trudnych decyzji. Takie podejście miała przez lata duża część Europy, z wyjątkiem Polski lub krajów bałtyckich, które znacznie trzeźwiej postrzegały rzeczywistość bezpieczeństwa – podkreślił.
Babisz broni obniżki wydatków na obronność i podkreśla, że przeznaczona na ten cel suma jest i tak maksimum w obecnych możliwościach kraju. Premier wypomina też politykom poprzedniego gabinetu, którzy znajdują się obecnie w opozycji, że „zajmowali się tylko wojną, tylko Ukrainą”, podczas gdy on zajmuje się codziennym życiem Czechów.
Z Pragi Piotr Górecki (PAP)
ptg/ adj/
























































