Przegrzana bańka, która wkrótce pęknie, kontra inwestycja skazana na sukces - opinie i prognozy na temat rynku kryptowalut jak zazwyczaj są podzielone. Konfrontujemy opinie analityków na temat bitcoina w 2025 r. i przypominamy dlaczego warto podchodzić do ich przewidywań z rezerwą.


20 stycznia w dniu zaprzysiężenia Donalda Trumpa na 47. prezydenta Stanów Zjednoczonych, kurs bitcoina osiągnął nowy rekord wszech czasów na poziomie 108 783 dolarów (442 000 zł). Podczas kampanii wyborczej kandydat republikanów złożył firmom z branży blockchain wiele obietnic. Wśród dokumentów podpisanych przez niego tuż po inauguracji znalazło się rozporządzenie o kryptowalutach, w którym pada deklaracja, że nowa administracja przyjmie politykę sprzyjającą rozwojowi tego rynku.
Siedem dni później, gdy amerykańskie indeksy giełdowe ściągnęły w dół chińskie postępy w dziedzinie AI, cena bitcoina spadła poniżej 100 000 dolarów. Korekta nie trwała jednak długo. Bitcoin odbił się jeszcze tego samego dnia.
Kolejne, tym razem znacznie głębsze, załamanie na rynku kryptowalut nastąpiło po ogłoszeniu przez prezydenta USA nowych ceł na towary z Meksyku, Kanady i Chin. Bitcoin spadł wtedy do 92 800 dolarów, ale także w tym przypadku szybko odrobił straty, gdy ostatecznie wyższe taryfy zaczęły obowiązywać zgodnie z harmonogramem tylko Chiny. Po tych wydarzeniach, we wtorek wieczór 4 lutego, kurs bitcoina oscylował w okolicy 98 000 dolarów.
Znacznie gorzej niż bitcoin radzi sobie ethereum. Drugie cyfrowe aktywo pod względem kapitalizacji rynkowej wciąż nie wyrównało rekordu z 2021 r. kiedy jego kurs sięgnął 4878 dolarów. W obecnym cyklu ethereum udawało się kilkukrotnie przekroczyć poziom 4000 dolarów, ale nie pozostawało tam na długo. Po ogłoszeniu ceł przez Trumpa kurs kryptowaluty załamał się o 20% i wciąż znajduje się poniżej 3000 dolarów.
Król jest jeden - inwestorzy instytucjonalni traktują bitcoina jako reprezentację rynku kryptowalut. Inwestujące w niego fundusze ETF przyciągnęły do siebie miliardy dolarów. Na pierwszy plan po latach wraca także narracja, według której bitcoin to cyfrowy odpowiednik złota (takie sformułowanie padło nawet w wypowiedzi Jerrome'a Powella z Fed). Donald Trump zapowiedział utworzenie państwowych rezerw BTC, chociaż być może przed USA zdecyduje się na to Narodowy Bank Czech.
Jako przyczyny słabości ETH można wskazać konkurencję innych blockchainów, oferujących te same funkcjonalności, jak możliwość budowy zdecentralizowanych aplikacji i prostej emisji tokenów. Ethereum depczą po piętach tańsze w obsłudze BNB i solana. Ponadto ETF-y na drugą kryptowalutę nie podzieliły sukcesu ETF-ów na bitcoina
W sieci solany swoje memecoiny wydała nowa para prezydencka USA. Czysto spekulacyjne tokeny Official Trump i Melania Meme pomogły SOL w ustanowieniu nowego rekordu wyceny na poziomie 278 dolarów. To na tym blockchainie najmocniej rozrosła się w ostatni roku aktywność, którą można określić jako krypto-kasyno, o czym świadczy m.in. popularność platformy PumpFun.
XRP zyskuje z kolei za sprawą użyteczności w zakresie międzynarodowych płatności oraz zmianami w Amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC), które sugerują szybkie zakończenie regulacyjnych sporów, które ciążyły jego emitentowi.
Dwie prognozy: BTC po 200 tys. USD kontra bańka Trumpa
- Bitcoin może przetestować ustanowiony w tym cyklu rekord na poziomie 109 000 USD w nadchodzących dniach lub tygodniach. Powyżej tej wartości spodziewam się wzrostu bitcoina do przedziału 112 000 – 130 000 USD w lutym i marcu - napisał w notatce z 30 stycznia Geoff Kendrick, szef działu badań rynku walutowego i aktywów cyfrowych w brytyjskim banku Standard Chartered.
Jako motor do przyszłych wzrostów na rynku kryptowalut, Kendrick wskazał m.in. niedawną decyzję SEC o uchyleniu wytycznych dotyczących rachunkowości kryptowalut SAB 121. Zmiana tej polityki usuwa główną regulacyjną barierę, która przeszkadzała instytucjom finansowym w przechowywaniu cyfrowych aktywów i może zwiększyć napływ środków na rynek.
Analityk Standard Chartered podtrzymał swoją prognozę, zgodnie z którą cena bitcoina osiągnie do końca roku poziom 200 000 USD.
Fundusz hedgingowy Elliott Management ostrzegł, że administracja Donalda Trumpa pompuje bańkę na rynku kryptowalut, przyczyniając się do rozpętania spekulacyjnej manii, która może spowodować "spustoszenie", jeśli ceny ulegną załamaniu. Fundusz pisze o tym w liście do inwestorów, do którego dotarła redakcja "Financial Times".
Założony w 1977 r. Elliott Management, który zarządza aktywami o wartości 70 mld USD, odniósł się też do sytuacji na rynku akcji. Opisując trwający boom na sztuczną inteligencję, fundusz stwierdził, że nigdy dotąd nie widział wśród inwestorów takiego szału spekulacyjnego, porównując ich do hazardzistów obstawiających zakłady sportowe.
Po optymistycznej prognozie Standard Chartered mamy więc przeciwstawny głos za nadchodzącym krachem na rynku kryptowalut i akcji. Warto dodać, że krytykujący administrację Trumpa fundusz, należy do Paula Singer - zwolennika republikanów, który w 2024 r. wsparł kampanie kandydatów tej partii kwotą 56 mln dolarów.
Inwestorzy dopiero się rozgrzewają?
- Byłem w tym tygodniu na rozmowie z funduszem majątkowym i odbyła się wymiana zdań: Czy powinniśmy mieć 2%, czy 5% alokacji w bitcoinie? Gdyby wszyscy zaczęli mówić w ten sposób, bitcoin byłby wart 500 000, 600 000, 700 000 dolarów - tak o bitcoinie na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos w Szwajcarii mówił Larry Fink prezes BlackRock, dodając: - Jeśli ludzie w krajach doświadczających zawirowań politycznych i gospodarczych zwrócą się do bitcoina, aby chronić swoją siłę nabywczą, możemy zaobserwować bezprecedensowy wzrost.
Wyobraźnię inwestorów dzielących już przyszłe zyski, może rozpalić również niedawny raport Bernstein. - Wszystko dopiero się zaczyna. Inwestorzy dopiero zwracają się w kierunku kryptowalut - twierdzą analitycy firmy, których zdaniem rynek nie jest jeszcze do końca świadomy regulacyjnego przełomu, który nastąpi w Stanach Zjednoczonych.
- Ogólnie rzecz biorąc, inwestorzy byli ciekawi i neutralnie nastawieni do cen bitcoinów. Nie wyczuliśmy silnej, byczej lub niedźwiedziej postawy wśród inwestorów instytucjonalnych. Ponadto podmioty te nadal koncentruje się na akcjach związanych z kryptowalutami z powodu niemożności bezpośredniego zakupu bitcoinów - wskazali analitycy Bernstein, wymieniając spółki takie jak Robinhood, Core Scientific, Riot Blockchain i MicroStrategy.
Ostrożności nigdy za wiele
W listopadzie 2021 roku, kiedy kurs bitcoina pobił rekord wszech czasów, głosy o tym, że rynek może czekać już wkrótce bessa, należały do odosobnionych. “Bitcoin wydaje się zmierzać w kierunku 100 000 USD i jest na dobrej drodze, aby stać się cyfrowym odpowiednikiem złota, środkiem służącym do przechowywania wartości” - pisał wtedy w swojej notatce starszy strateg ds. rynku towarowego Bloomberg Intelligence, przytaczany przez Forbesa.
Pojawiały się prognozy (w większości od osób związanych z branża krypto), według których cyfrowe złoto zmierza do osiągnięcia 200 000 USD w 2022 roku. Nie wszystko dało się wówczas przewidzieć. Rynek kryptowalut mocno poturbowały głośne upadki (Terra Luna, FTX), ale nie trzeba było szklanej kuli, aby przewidzieć konsekwencje podnoszenia stóp procentowych dla ryzykownych aktywów.
W rezultacie zamiast przebić 200 000 USD, bitcoin przebił 20 000 USD i to w dół. Watro pamiętać o tych przykładach i polegać przede wszystkim na własnej analizie otoczenia regulacyjnego i makroekonomicznego, które kształtują ceny bitcoina i kryptowalut odkąd przestały być domeną geeków i stały się częścią współczesnych finansów.
MM























































