REKLAMA
TYLKO U NAS

Chile już tnie stopy procentowe. Ale najpierw zdusili inflację

Krzysztof Kolany2023-09-06 11:50główny analityk Bankier.pl
publikacja
2023-09-06 11:50

Bank centralny Chile zdecydował się na drugą z rzędu obniżkę stóp procentowych. Tym razem jednak mniejszą od oczekiwań rynku. Andyjski kraj wykazuje wiele podobieństw do Polski, gdzie cykl łagodzenia polityki monetarnej może rozpocząć się jeszcze w środę.

Chile już tnie stopy procentowe. Ale najpierw zdusili inflację
Chile już tnie stopy procentowe. Ale najpierw zdusili inflację
/ Shutterstock

Jednogłośną decyzją Rady Banku Centralnego Chile stopa polityki monetarnej (MPR) została obniżona o 75 punktów bazowych, z 10,25% do 9,50%. To druga redukcja z rzędu po tym, jak w lipcu chilijskie władze monetarne ścięły stopy aż o 100 pb. Rynek spodziewał się ruchu także o 100 pb. we wrześniu. Zatem redukcja „tylko” o 75 pb. jest pewną niespodzianką.

- Inflacja nadal maleje globalnie, aczkolwiek jej perspektywy oraz polityka monetarna różnią się między poszczególnymi krajami. Z jednej strony oczekuje się, że w gospodarkach rozwiniętych polityka monetarna pozostanie restrykcyjna przez dłuższy czas. Jednak z drugiej strony w kilku gospodarkach rozwijający się już rozpoczęto lub wkrótce zostanie rozpoczęty proces obniżek stóp procentowych – czytamy we wtorkowym komunikacie zarządu chilijskiego banku centralnego.

Chile przeciera ścieżkę dla Polski?

O chilijskiej polityce monetarnej na łamach Bankier.pl piszemy już od ponad roku. I nie jest to przypadek. Chodzi o to, że ten andyjski kraj wykazuje spore podobieństwa do Polski. Podobnie jak u nas, tak w Chile w latach 80. XX wieku rządy sprawowała wojskowa junta (tyle że u nas wspierana przez ZSRR, a w Chile przez USA). To na wzór chilijski (aczkolwiek ze sporymi modyfikacjami in minus) wprowadzono u nas system OFE. Polska i Chile charakteryzują się też podobnym poziomem rozwoju gospodarczego pod względem PKB per capita. Oba kraje są znaczącymi producentami miedzi, a KGHM dokonał dużej inwestycji w złoża w Sierra Gorda.

Ale w ostatnich kwartałach połączyła nas jeszcze jedna analogia. Tak Chile jak i Polska „sprezentowały” sobie bardzo wysoką inflację. W obu krajach zaczęła ona szybko rosnąć jeszcze na początku 2021 roku. W Andach jesienią ubiegłego roku sięgnęła ona 14%. U nas w tym samym czasie szczytowała na poziomie ok. 18%. Różne było jednak podejście władz monetarnych.

W Chile za podnoszenie stóp procentowych zabrano się jeszcze w lipcu 2021 roku. W Polsce kilka miesięcy później. Władze monetarne w Santiago w ponad rok podniosły koszty kredytu z niemal zera (tj. 0,5%) aż do 11,25% w listopadzie ’22. W grudniu inwestorom zakomunikowano, że to już koniec podwyżek. Od tego czasu inflacja CPI w Chile obniżyła się z 14% do 6,5%. Dla porównania, w Polsce odnotowaliśmy spadek z 18,4% do 10,1% w sierpniu. A zatem Chilijczycy są znacznie bliżsi zdławienia inflacji niż Narodowy Bank Polski, którego analitycy nie przewidują powrotu do celu inflacyjnego przed rokiem 2026.

„Gołębie” ze Świętokrzyskiej

Po środowej obniżce Chile ma nadal wyraźnie dodatnią realną stopę procentową, tj. sytuację, gdy nominalna stopa w banku centralnym o trzy punkty procentowe przewyższa ostatni odczyt inflacji CPI. W Polsce realne stopy procentowe pozostają głęboko ujemne. Przy inflacji CPI zbliżonej do 10% (ekonomiści twierdzą, że we wrześniu będzie to ok. 9%) stopa referencyjna Narodowego Banku Polskiego wynosi tylko 6,75%. Co więcej, lipcowa projekcja inflacyjna NBP zakłada, że za rok inflacja w Polsce będzie sięgać ok. 5% - czyli wciąż będzie dwukrotnie wyższa od celu.

W takiej sytuacji rozpoczęcie cyklu obniżek stóp procentowych grozi w najlepszym razie wydłużeniem okresu wysokiej inflacji. A w najgorszym scenariuszu 2,5-procentowy cel nie zostanie zrealizowany już nigdy. Tak jak to od lat ma miejsce np. w Turcji, gdzie poddany naciskom politycznym bank centralny od lat nie potrafi zbić inflacji do celu (wynoszącego tam aż 5%). Pozostaje tylko trzymać kciuki, aby także i tym razem dopisało nam szczęście, które polskiej gospodarce niezmiennie sprzyja od dobrych 20 lat.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych

Komentarze (7)

dodaj komentarz
andregru
Glapiński też ściął stopy do 6% .
bha
Prawidłowo bo stopki taki mają wpływ na inflację i na spadki cen szczególnie tych wysokich w detalu jak zeszłoroczny deszcz, śnieg itd. Stopki doją raczej tylko dodatkowo coraz mocniej i mocniej coraz dłużej, dłużej i niestety efektywniej na rynkach wielu krajów z kasy i oszczędności milionów kredytobiorców. Niestety
bartek_kaboom
Dopóki takie przygłupy siedzą w NBP i RPP, szybko inflacji nie zdławimy.
pagodzik
Taka roznica. U nich inflacja wzrosla do "zaledwie" 14%, a u nas ponad 20%. Ale oni stopy podniesli ponad 10%, a u nas ponizej 7%.

No to u nich inflacja spadla, a u nas nadal galopuje.
jenak
Za Balcerowicza i kontynuatorów dusili 12 lat. Całe roczniki opuściły kraj od tego duszenia.
prawnuk
aleś strzelił, akurat ja wyjechałem z Polski w 1990 roku i wróciłem w 1998 - nic to nie miało wspólnego z Balcerowiczem.....
Choć wróciłem dla pieniędzy
samsza
W Chile też rządzi lewica, a prezydentem jest młody intelektualista, który przygotował "nową" konstytucję najbardziej szczegółową (i najdłuższą), na świecie, co lud odrzucił i poparcie znacznie mu spadło.

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki