Cherrypick Games udanie zakończył ofertę publiczną akcji, z której pozyskał 6,21 mln zł. Inwestorzy obejmą wszystkie oferowane akcje, a zapisy w transzy detalicznej zostały zredukowane o 91,1 proc. - podała spółka w komunikacie prasowym.
„Pozyskane środki zostaną przeznaczone na nowe produkcje i wsparcie ich sprzedaży, dzięki czemu będziemy mogli rozwijać się coraz szybciej. Już niedługo zadebiutujemy na NewConnect, który traktujemy jako przystanek w drodze na główny rynek GPW” - powiedział cytowany w komunikacie prasowym Marcin Kwaśnica, prezes Cherrypick Games.
Zarząd Cherrypick Games przydzielił wszystkie ze 103.500 akcji oferowanych w ramach IPO. Cena emisyjna wyniosła 60 złotych za sztukę. Oznacza to, że wartość oferty sięgnęła 6,21 mln zł, a spółka została wyceniona na 75,21 mln zł.
Przeczytaj także
Zapisy na akcje spółki złożyło 10 inwestorów instytucjonalnych, którzy obejmą łącznie 83.500 akcji serii B. Inwestorzy indywidualni złożyli łącznie 153 zapisy na łącznie 224.200 akcji o wartości (według ceny emisyjnej) 13,452 mln zł.
Bardzo perspektywiczna branża
Cherrypick skupia się na globalnej sprzedaży gier Free2Play oraz Premium.
Gry w formule Free2Play są udostępniane za darmo dla szerokiej grupy odbiorców, model zarabiania opiera się na mikropłatnościach oraz reklamach w grze.
Premium (gry na konsole oraz PC) natomiast to gry udostępniane odpłatnie, z opcjonalnymi, dodatkowo płatnymi dodatkami (tzw. DLC - downloadable content) do gry.
Spółka działa w najszybciej rosnącym segmencie rynku gier. Firma badawcza App Annie zakłada nawet, że liczba pobrań ze sklepów z aplikacjami mobilnymi na całym świecie przekroczy 352 mld w 2021 r., a przychód brutto z zakupów użytkowników w tych sklepach przekroczy 139 mld dolarów. Oznaczałoby to w najbliższych pięciu latach wzrost pobrań gier mobilnych o średnio 19 proc. rocznie przy jednoczesnym wzroście przychodów o 18 proc. co roku.
Uzależnienie od jednego produktu
Jak opisywaliśmy w dogłebnej analizie IPO, na chwilę obecną zdecydowaną większość przychodów spółki generuje najnowsza produkcja – „My Hospital”. Do czasu, gdy nie powstaną kolejne gry, działalność firmy jest wyjątkowo mało zdywersyfikowana. Jako przykład spółki, która była w podobnej sytuacji, można przytoczyć CI Games (przy nieco innej skali). Producent ten swego czasu również polegał głównie na przychodach tylko jednej gry („Sniper”), co po kolejnej (trzeciej i tym razem nieudanej) części doprowadziło go do poważnych kłopotów. Kurs CI Games spadł wtedy nawet poniżej 1 złotego (przecena z ok. 3 złotych w jedynie 2 miesiące). Do dużych spadków wystarczały wtedy nawet niepochlebne recenzje na temat kluczowej gry.
Słabsze wyniki, ale powinno być lepiej
Jak dotąd Cherrypick każdy rok obrotowy kończył z zyskiem, co nastraja dużym optymizmem na przyszłość. Przychody netto ze sprzedaży były jednak w zeszłym roku dużo niższe niż w roku 2015 (spadek z 1,7 mln do 863 tys. złotych), natomiast zysk netto w tym samym okresie spadł z 544 tys. do jedynie 17 tys. złotych. Należy jednak pamiętać, że „My Hospital”, a więc gra, po której tak naprawdę zrobiło się o spółce głośno, wyszła dopiero w tym roku. Sprawia to, że pozytywnych jej efektów w wynikach należy się spodziewać dopiero w kolejnym rocznym sprawozdaniu.
Zdecydowaną większość obecnych przychodów spółki (87 proc.) stanowią wpływy z mikrotransakcji (In App Purchase) w grze. Pozostały przychód (13 proc.) to wpływy z reklam.
Środki z emisji mają być przeznaczone na produkcję trzech gier. Kwota 0,8 mln zł ma trafić na produkcję oraz wsparcie sprzedaży gry o roboczym tytule "Friends" (zakładana realizacja w latach 2017-18), kwota 2 mln zł trafi na grę "Beauty" (zakładana realizacja 2018 r.) oraz 3,4 mln zł na grę "Crime" (zakładana realizacja 2019 r.).
























































