Car-sharing to wspólne użytkowanie samochodu. Działa na zasadzie wypożyczalni, ale z tą różnicą, że właściciele pojazdów to osoby prywatne. Taki model biznesowy funkcjonuje już od kilku lat, głównie w USA, Niemczech oraz Francji.



W Polsce car-sharing nie podbił jeszcze serc miłośników czterech kółek. Powodem może być fakt, że nie jest odpowiednio promowany. Wynikać może również z braku zaufania Polaków do tego typu przedsięwzięć. Jednak niewiele osób wie o takiej możliwości, a z pewnością mogłoby z niej skorzystać i podreperować domowy budżet.
W tym modelu biznesowym posiadacze pojazdów wypożyczają swój samochód innym osobom odpłatnie, na określony czas. Dzięki tej wymianie właściciele, którzy nie korzystają zbyt często ze swoich samochodów, mogą na tym zarobić.
Dla kogo tak?
Jest to dobre rozwiązanie dla osób, które używają samochodu sporadycznie, w trakcie wakacji albo są posiadaczami kilku pojazdów. Przykładem mogą być osoby starsze. Wiele z nich używa auta tylko w przypadku wyjazdu do rodziny czy niedzielnej wyprawy do kościoła. W ich przypadku dobrym pomysłem jest wynajmowanie pojazdu w czasie, gdy go nie używają. Zamiast kurzyć się w garażu, będzie generował dodatkowe pieniądze.
Po drugiej stronie znajdują się osoby nieposiadające własnego auta, odczuwające potrzebę wypożyczenia samochodu spełniającego pewne kryteria. Ciekawym pomysłem jest okazyjne wypożyczanie niestandardowych samochodów, np. na randkę. Popularnością cieszą się również te, które mają niski poziom spalania.
Car-sharing występuje również w formie peer-to-peer, czyli za pośrednictwem stron internetowych. Użytkownicy mogą się logować, komunikować ze sobą oraz dokonywać rezerwacji. Na portalu Locomoto.pl dostępne są głównie samochody osobowe. O małej popularności świadczy liczba oferowanych pojazdów. W okolicach Wrocławia do wynajęcia zaoferowano jedynie 2 samochody, w Katowicach 6, a w Warszawie 68. W całej Polsce na portalu zarejestrowano 103 pojazdy.
Ceny są dość atrakcyjne, zaczynają się od 10 zł za godzinę i 39 zł za dobę. Zależy to od modelu samochodu, jego stanu, rocznika, ale przede wszystkim od decyzji samego właściciela. Trafiają się również okazyjne ceny, gdzie za bycie kierowcą Alfy Romeo zapłacimy jedynie 25 zł za godzinę.
Dla kogo nie?
Korzystanie z przedstawionego modelu nie jest dla wszystkich. Z użyczeniem prywatnego samochodu innej osobie wiąże się ryzyko zniszczenia, stłuczki, kradzieży albo awarii. Najemca ma możliwość wykupienia dodatkowego ubezpieczenia na okres korzystania z samochodu, jednak nie wszystkie zabezpieczenia są obowiązkowe. Będąc zarówno wynajmującym, jak i najmującym, trzeba brać pod uwagę wystąpienie ewentualnych szkód.
Kolejnym minusem jest łamanie przepisów ruchu drogowego przez najemcę pojazdu. Kamery drogowe i fotoradary na podstawie numerów rejestracyjnych namierzają właściciela pojazdu. Niespodzianką może się więc okazać otrzymanie mandatu za nie swoje wykroczenie. Kłopot polega na tym, że wiąże się to z próbą wyegzekwowania środków od najemcy. Na podstawie zawartej umowy można jednak udowodnić, że w czasie popełnienia wykroczenia samochód był obiektem najmu. Wiąże się to natomiast z dodatkowym zaangażowaniem ze strony wynajmującego w celu wyjaśnienia sprawy.
Car-sharing nie jest w Polsce popularny, a szkoda. Ten sposób użytkowania samochodu na większą skalę mógłby przynieść korzyści zarówno transportowe, jak i środowiskowe. Zmniejszyło by to liczbę rejestrowanych samochodów, co mogłoby się przyczynić do rozładowania natężenia ruchu w godzinach szczytu. Dla wielu osób mieszkających w mieście bardziej opłacalne jest poruszanie się komunikacją miejską, a wynajmowany samochód może posłużyć do wypadów za miasto.
Maja Ostasiewicz



























































