Serbska prokuratura ogłosiła we wtorek, że zebrane dotąd dowody wykluczają użycie przez służby broni sonicznej podczas sobotniego protestu w Belgradzie. Minister spraw wewnętrznych Serbii Ivica Daczić wystosował pismo do amerykańskiego FBI z prośbą o pomoc w rozwiązaniu sprawy.


Ze zgromadzonych dotąd materiałów wynika, że żadne instytucje ani oddziały umundurowane nie użyły podczas sobotniego protestu w Belgradzie broni sonicznej - oświadczyła serbska prokuratura. W komunikacie dodano, że prace nad ustaleniem przyczyny wybuchu paniki podczas demonstracji będą kontynuowane.
Podczas protestu odnotowano kilka incydentów, w tym głośny huk, który doprowadził do krótkotrwałego wybuchu paniki wśród zgromadzonych w centrum serbskiej stolicy demonstrantów. W mediach tradycyjnych i społecznościowych pojawiły się dwie wersje wydarzenia. Według jednej w tłum rzucono petardę, według drugiej to policja użyła przeciwko protestującym urządzenia emitującego fale dźwiękowe.
Komisja Europejska wezwała w poniedziałek Belgrad do "szybkiego, przejrzystego i wiarygodnego" dochodzenia w sprawie.
🚨BREAKING: Acoustic Weapons (LRADs) Are Being Used on Protestors in Serbia!! 🔊💀
— Jay Anderson (@TheProjectUnity) March 16, 2025
At least 100,000 people took to the streets of Belgrade on Saturday in what has been described as Serbia’s largest-ever anti-government protest. The rally, driven by university students leading… pic.twitter.com/lVQEOvwQnB
Prokuratura zaznaczyła we wtorek, że "z raportów MSW, ministerstwa obrony, ministerstwa zdrowia i wywiadu jednoznacznie wynika, że nikt z przedstawicieli tych instytucji nie słyszał ani nie używał broni sonicznej". Dodano, że "z dokumentów resortu zdrowia wynika, że pacjenci, którzy zgłosili się w ostatnich dniach do szpitali w Belgradzie, nie posiadali objawów ostrego urazu akustycznego ani innych uszkodzeń spowodowanych hałasem o częstotliwości powyżej 100 decybeli".
Minister spraw wewnętrznych Serbii Ivica Daczić zwrócił się we wtorek oficjalnie do Kasha Patela, dyrektora amerykańskiego FBI, z zaproszeniem do pomocy w "ustaleniu wszystkich okoliczności zdarzenia". W poniedziałek Daczić zapewnił, że "serbska policja nigdy w swojej historii nie korzystała ze środków zabronionych, w tym z broni sonicznej".
Zorganizowany w sobotę przez studentów protest był kolejną z serii demonstracji, będących odpowiedzią na tragedię na dworcu kolejowym w Nowym Sadzie, w wyniku której w listopadzie 2024 r. zginęło 15 osób. Demonstranci zarzucają władzy korupcję i zaniedbania, które - ich zdaniem - doprowadziły do zawalenia się części dachu dworca.
Z Belgradu Jakub Bawołek (PAP)
jbw/ zm/

























































