Biuro Kontroli Aktywów Zagranicznych (OFAC) ministerstwa finansów USA przedłużyło do 17 kwietnia licencję na działalność objętemu sankcjami Serbskiemu Przemysłowi Naftowemu (NIS) - ogłosiła w piątek ministra energetyki Serbii Dubravka Djedović Handanović.


Większość udziałów w NIS należy do Rosji, przez co koncern trafił na listę sankcyjną USA. 19 stycznia węgierski MOL poinformował o podpisaniu wiążącej umowy z rosyjskimi firmami w sprawie zakupu ich udziałów w NIS. MOL negocjuje z ADNOC ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich zakup udziałów mniejszościowych w NIS.
„Przedłużenie licencji o prawie miesiąc jest szczególnie ważne teraz, gdy ceny ropy rosną codziennie” – zaznaczyła w oświadczeniu Djedović Handanović. „Rafineria w Panczevie (jedyna w Serbii - PAP) nadal działa, a dostawy będą stabilne. Obywatele nie muszą się martwić, nie ma potrzeby gromadzenia zapasów, mamy wystarczająco dużo produktów ropopochodnych” – uspokoiła szefowa resortu.
USA wpisały NIS na listę sankcyjną w styczniu 2025 roku, aby – jak ogłoszono – zapobiec finansowaniu wojny przeciwko Ukrainie pieniędzmi pochodzącymi od rosyjskich koncernów naftowych i gazowych. Administracja USA żąda wycofania rosyjskich podmiotów z NIS.
Od 2008 r. większościowymi udziałowcami w NIS są Gazprom i Gazprom Nieft, naftowa spółka Gazpromu, który jest właścicielem około 96 proc. jej akcji. Gazprom Nieft posiadał wówczas 50 proc. udziałów w NIS, państwo serbskie – 29,87 proc., a Gazprom – 6,15 proc. Pozostałe udziały należały do obywateli, obecnych i byłych pracowników oraz innych mniejszościowych akcjonariuszy.
Chociaż struktura własnościowa NIS była w ostatnim czasie kilkakrotnie zmieniana, koncern nadal pozostaje w większości w rękach rosyjskich firm. Gazprom wycofał się z NIS we wrześniu 2025 r., a jego udziały przejęła inna zarządzana przez niego firma: spółka Intelligence z Petersburga – wynika z danych Giełdy Papierów Wartościowych w Belgradzie.
Władze Serbii w czwartek przedłużyły zakaz eksportu ropy naftowej i produktów paliwowych do 2 kwietnia, aby chronić rynek krajowy przed niedoborami i skokami cen wynikającymi z wojny na Bliskim Wschodzie. Prezydent Serbii Aleksandar Vuczić zapowiedział, że ogłosi dalsze środki mające na celu ochronę rynku paliwowego po piątkowym spotkaniu z Radą Bezpieczeństwa Narodowego.
Jakub Bawołek (PAP)
jbw/ ap/
























































