REKLAMA

Biden na wojnie Trumpa

Maciej Kalwasiński2020-11-16 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2020-11-16 06:00
Reuters

O relacje amerykańsko-chińskie pod rządami nowego prezydenta USA Joe Bidena pytamy Jakuba Jakóbowskiego, analityka Ośrodka Studiów Wschodnich.

Maciej Kalwasiński, Bankier.pl: Biden będzie dla Chin łatwiejszym czy trudniejszym prezydentem USA niż Trump?

Jakub Jakóbowski, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich: Postawmy sprawę inaczej, czy za prezydentury Bidena cały Zachód będzie trudniejszym przeciwnikiem dla Chin? Wiele wskazuje na to, że USA chce przestać grać solo i zmobilizować swoich sojuszników w Azji i Europie do wspólnej konfrontacji z Chinami. Jeśli Bidenowi się to uda, będzie dla Pekinu większym zagrożeniem niż Trump. Ale to wyzwanie – znacznie poważniejsze niż amerykańskie bezpośrednie uderzenia z ostatnich czterech lat – wymaga odnowienia przywództwa USA.

Czy Pana zdaniem zmiana w fotelu prezydenta Stanów Zjednoczonych będzie oznaczać zmianę polityki Waszyngtonu wobec Pekinu?

Konfrontacyjny kurs Waszyngtonu wobec Pekinu nie zmieni się. W kontekście tej – wydawałoby się totalnej - polaryzacji amerykańskiej sceny politycznej, dzisiaj kwestia rywalizacji z Chinami jest przedmiotem ponadpartyjnego konsensusu. Przeciwko Chinom współpracuje cały Kongres, a Demokraci podzielają wiele diagnoz postawionych przez Trumpa.

Czym działania administracji Joe Bidena będą się różniły od tych podejmowanych przez zespół Donalda Trumpa?

Prezydentura Trumpa miała oczywiście swój specyficzny sznyt, bardzo agresywny, oparty na bilateralnych uderzeniach i amerykańskiej gry solo. Na poziomie taktycznym administracja Bidena będzie na pewno inna. Przede wszystkim coś, co już dzisiaj jest widoczne w działaniach Bidena, będzie nastawiona na współpracę z amerykańskimi sojusznikami. Ale Demokraci uważnie patrzyli na to, co udało się i nie udało w polityce Trumpa, i w wielu obszarach zobaczymy tu kontynuację.

W których?

Na pewno w dziedzinie bezpieczeństwa, gdzie jeszcze za administracji Obamy priorytet nadano Indo-Pacyfikowi, i trudno na pomyśleć nawet o jakimkolwiek wycofaniu się z tego kierunku.

Na pewno będzie zyskiwać na znaczeniu kwestia praw człowieka, która w polityce Trumpa była narzędziem uderzenia w Chiny, ale było to głównie retoryczne narzędzie. Po Bidenie można się spodziewać znacznie bardziej skorodowanych uderzeń w Chiny, opartych na krytyce za kwestie łamania praw człowieka w Xinjiangu czy Hongkongu.

Za tym zapewne pójdą próby budowy międzynarodowych koalicji na rzecz sankcji wobec Chin, w tym sankcji gospodarczych.

Rzeczy, które były najważniejsze w ostatnich latach w konflikcie chińsko-amerykańskim, czyli sfery gospodarcza i technologiczna, zostaną na pewno w centrum amerykańskiej polityki. Choć i tu zobaczymy na pewno zmianę akcentów.

Jaki jest stan rywalizacji amerykańsko-chińskiej na polu technologii?

Stany mają poczucie, że Chiny nie wyprzedziły jeszcze USA pod względem technologii, ale że tempo doganiania jest znacznie większe, niż ktokolwiek się spodziewał.

Tyczy się to w szczególności zaawansowanych technologii cyfrowych, sztucznej inteligencji, big data, mikroprocesorów. To technologie przyszłości, które mają znaczenie nie tylko gospodarcze, ale i w dziedzinie bezpieczeństwa, nowoczesnych systemów uzbrojenia. Także tego, w jaki sposób funkcjonują społeczeństwa, w tym społeczeństwa demokratyczne, w których kwestie algorytmów i rozwiązań cyfrowych mają coraz większy wpływ na to, jak te społeczeństwa działają.

Administracja Trumpa w ostatnich dwóch latach rozpoczęła prawdziwą wojnę technologiczną z Chinami. To, co zaczęło się od Huawei i kwestii technologii 5G, z czasem nabrało dużo większych rozmiarów. Instrumenty, które zaczęto stosować wobec Huaweia - odcinanie od kluczowych technologii, rynków zbytu, dostaw komponentów, uderzanie bezpośrednio w stabilność produkcji tej firmy - całe to instrumentarium dzisiaj rozszerzane jest także na inne chińskie firmy. W szczególności te, które zdobyły już przyczółki na globalnych rynkach, poza samymi Chinami.

Wojny technologiczne pozwalają korzystać Amerykanom z przewagi. Tego, że znaczna część państw rozwiniętych korzysta jednak w dziedzinie mikroprocesorów w dziedzinie usług cyfrowych technologii z patentów amerykańskich. Ta przewaga ma dzisiaj służyć do tego, żeby spowalniać wzrost tych chińskich firm, które stanowią z punktu widzenia stanów największe zagrożenie. Czyli głównie wielkich koncernów cyfrowych, firm związanych z monitoringiem i inwigilacja. Wszystko to, co wpływa na potęgę militarną i wszystko to, co może wpływać na funkcjonowanie społeczeństw demokratycznych,  szczególnie amerykańskich sojuszników.

Biden będzie kontynuował wojnę technologiczną Trumpa?

Z rozmów z Demokratami wynika, że będzie to jeden z kluczowych obszarów polityki Bidena, bo wojny technologiczne są uznawane za skuteczne. W przeciwieństwie do kosztownych wojen celnych Donalda Trumpa, które są oceniane źle.

Myślę, że teraz w transition team Bidena myśli się intensywnie nad oceną dotychczasowych osiągnięć i instrumentów, które Trump wykorzystał. Zapewne będą dalej wdrażane,  oczywiście może to dojść do zmiany akcentów.

Od czego to będzie zależało?

I tu wchodzi już do kalkulacji rozgrywka wewnątrz amerykańska. Pamiętajmy, że każdy instrument odcinający Chiny oznacza jakiś koszt - bądź dla amerykańskich korporacji, bądź dla korporacji sojuszników Ameryki. Bo sprzedawanie zaawansowanych technologii Chinom jest ogromnie lukratywny biznesem. I teraz tak naprawdę wewnątrz Kongresu i administracji Bidena rozegra się po raz kolejny gra o to, które technologie będą odcięte.  

Być może zobaczymy na przykład lobby półprzewodników, bardzo silne w Stanach, walczące jednak o utrzymanie dostępu do chińskiego rynku. Za to inne technologie mogą znaleźć się bardziej na celowniku administracji Bidena.

Jakie czynniki będą kluczowe w tej wojnie technologicznej?

W wojnach technologicznych Bidena,  tak jak i Trumpa, kluczowi będą sojusznicy. Inne państwa rozwinięte Azji Wschodniej czy w Europie, które poza Stanami Zjednoczonymi są dla Chin jedynym źródłem zaawansowanych technologii – tych, których jeszcze nie mają. Za czasów Trumpa, co widzieliśmy na przykładzie Huawei, większość tych firm zdecydowała porządkować się polityce Stanów Zjednoczonych. Był to temat w relacjach stanów z Holandią, Niemcami czy z Koreą Południową i Tajwanem

Ale czy ci potencjalni przeciwnicy dadzą się przekonać?

Biden będzie musiał oferować swoim sojusznikom jakieś rekompensaty: czy to polityczne, czy gospodarcze związane z odcinaniem Chin od zaawansowanych technologii. Choć pamiętajmy o tym, że wśród wielu krajów zaawansowanych gospodarczo jest coraz szersze zrozumienie, że ten chiński pochód technologiczny i sprzedawanie Chińczykom własnych technologii to jest trochę podcinanie tej gałęzi, na której się siedzi. Bo za 5 lat Chiny mogę opanować branże, które dzisiaj stanowią podstawę konkurencyjności takich gospodarek, jak Niemcy, Korea Południowa czy Japonia.

Natomiast koordynacja na takim poziomie nie jest łatwa i myślę, że będziemy tutaj widzieli zarówno współpracę z sojusznikami, jak i kolejne napięcia.

A co z wojną handlową?

Polityka handlowa Trumpa wobec Chin i wojny celne, które widzieliśmy w ostatnich latach, są chyba najsilniej krytykowane dzisiaj przez demokratów. Generalna ocena jest taka, że polityka Trumpa nie przyniosła efektów. Trump postanowił rzucić na szalę wielkość amerykańskiego rynku, próbując cłami i groźbami ich eskalacji zmusić Chiny strukturalnych ustępstw. Dotyczących organizacji chińskiego, rynku dostępu do niego, kwestii subsydiów. Wszystkich tych rzeczy, które i poprzednie administracje amerykańskie próbowały na Chińczykach wymusić. Okazało się, że ta bilateralna agresywna polityka Trumpa de facto nie przyniosła większych efektów. Chińczycy zwarli się i ustawili w pozycji konfrontacyjnej i tak naprawdę nie oferują żadnych strukturalnych ustępstw.

Co na tym polu może poprawić nowa administracja?

Myślę, że wnioski, które demokraci wyciągnęli, są takie, że należy powrócić do prób skoordynowanego izolowania Chin w międzynarodowej przestrzeni gospodarczej wraz z sojusznikami. Za czasów Obamy były to projekty TPP i TTIP, choć nowa administracja będzie musiała znaleźć jakąś nową formułę. Myślę, że Biden ma świadomość, że nie da się wejść dwa razy do tej samej rzeki – szczególnie w obliczu sprzeciwu wobec tych porozumień wewnątrz USA.

Cały czas mamy nierozwiązaną reformę światowej organizacji handlu. Biden zdecydowanie będzie próbował grać drużynowo i zachęcać inne państwa do stworzenia jednolitego frontu wobec Chin, być może jednolitego bloku gospodarczego.

Czytaj całą analizę Jakuba Jakóbowskiego: "Polityka Bidena wobec Chin: perspektywy dialogu transatlantyckiego"

Źródło:
Maciej Kalwasiński
Maciej Kalwasiński
analityk Bankier.pl

Analityk i redaktor prowadzący Bankier.pl. Doktorant na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. Zajmuje się międzynarodowymi stosunkami gospodarczymi, ze szczególną uwagą analizuje sytuację gospodarczą Chin. Dba, by Bankier.pl pozostawał źródłem najważniejszych i najbardziej interesujących informacji ze świata i Polski, przedstawionych w przystępny i zrozumiały sposób.

Tematy
Najlepsze z najtańszych kart kredytowych – styczeń 2021 [Ranking]

Najlepsze z najtańszych kart kredytowych – styczeń 2021 [Ranking]

Komentarze (16)

dodaj komentarz
mec_mik59
"Na pewno w dziedzinie bezpieczeństwa, gdzie jeszcze za administracji Obamy priorytet nadano Indo-Pacyfikowi, i trudno na pomyśleć nawet o jakimkolwiek wycofaniu się z tego kierunku."
Powtórka z rozrywki! Kiedyś to Chiny były przeciwwagą dla ZSSR i sobie wyhodowali konkurenta. Hodują następnego. Alkaida w
"Na pewno w dziedzinie bezpieczeństwa, gdzie jeszcze za administracji Obamy priorytet nadano Indo-Pacyfikowi, i trudno na pomyśleć nawet o jakimkolwiek wycofaniu się z tego kierunku."
Powtórka z rozrywki! Kiedyś to Chiny były przeciwwagą dla ZSSR i sobie wyhodowali konkurenta. Hodują następnego. Alkaida w Afganistanie; ISIS w Iraku i Syrii. I tak dalej i dalej. Innego rozwiązania niż militarne nie ma! "Analityk."
mirek6504
Z tego analityka to taki ekspert z mysiej psiuty wor na make ,tych wypocin nie sie czytać?
pyton112
Kolejny pismak wali tą samą mantrę....na siłe wszystkie media gównianego nurtu chcą nam wmówic ze Biden jest prezydentem...przestańcie nas kłamać
lorelie
"przestańcie nas kłamać" w jakim języku piszesz? Przestańcie nam kłamać lub przestańcie nas okłamywać...
remo87
Takie małe sprostowanie, Biden jeszcze nie został prezydentem :-)
pyton112
Media zmieniły konstytucje USA i to one teraz wybierają i oglaszają prezydenta
lorelie
Wojna "Trumpa" - a nie USA :) "rząd PiSu" a nie rząd Polski :) żałosne manipulacje tzw dziennikarzy z gór Synaj. A czyja była wojna w Iraku i Syrii ? Wijna " USA" :)
sel
Przecież to pisowski rząd nie chce reprezentować interesów ponad połowy Polaków tylko własne i z własnego wyboru? 60% Polaków traktuje z obowiązku, ale z obrzydzeniem i nie uznaje ich woli?.
pozhoga odpowiada sel
No zaraz: jeżeli wg Ciebie 60% (dokładnie: 57%) społeczeństwa (dokładnie: wyborców) jest (dokładnie: było w ostatnich wyborach) przeciw PiS, to 75% jest przeciw KO, a 97% przeciw hunwejbinom spod znaku zepsutej tęczy, prawda?
kowalzmordoru odpowiada sel
Ależ oczywiście towarzyszu. Wystarczy wybrać KO, Bobka Biedronia. I oni dopiero zaprezentują nam interesy.

Powiązane: Wojna handlowa USA

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki