W 2007 roku problem wynikł głównie z politycznych starań pani premier Timoszenko oraz z faktu, że gazu z Turkmenii nie było (nie tylko na Ukrainę - także do Iranu). RosUkrEnergo zastąpiło go gazem z Rosji, który jak widać, jest po 315$, gdy turkmeński kosztuje 180$. Z jednej strony pani premier Ukrainy postanowiła wyeliminować z rynku pośrednika, z drugie okazało się, że Ukraina ma długi wobec Gazpromu (przez cały łańcuszek pośredników oczywiście).
Więcej na blogu Andrzeja Szczęśniaka. Zapraszamy
























































