Po sześciu spadkowych sesjach z rzędu i najsilniejszych spadkach od czterech lat na nowojorskie giełdy powróciła zieleń. Odreagowanie niedawnej przeceny było dynamiczne: Dow Jones i S&P500 odnotowały największe wzrosty od 4 lat.


To, co nie udało się we wtorek, Wall Street powetowała sobie w środę. Przy braku istotnych informacji S&P500 wzrósł o 3,93%, Nasdaq poszedł w górę o 4,25%, a Dow Jones podniósł się o 620 punktów, czyli 3,95%. W przypadku S&P500 i Nasdaqa była to najlepsza sesja od czterech lat.
Było to odreagowanie na spanikowanym i silnie wyprzedanym rynku, który przez ostatnie sześć sesji spadł o 11% i znalazł się na wielomiesięcznych minimach. Inwestorzy mieli trochę czasu, aby ochłonąć i na spokojnie ocenić wpływ chińskiego kryzysu na wyniki amerykańskich spółek. Najwyraźniej część z nich uznała, że obniżka wycen z 21- do 19-krotności raportowanych zysków to wystarczająca „okazja”.
„Łowcy promocji” polowali zwłaszcza na grube ryby z Doliny Krzemowej. Akcje Google zdrożały o 7,7% po tym, jak analitycy Goldman Sachs wydali im rekomendację „kupuj”. Papiery Amazona dały zarobić 7,4%, a walory Apple i Facebooka po przeszło 5%. Ani jedna spółka z indeksu S&P500 nie wyznaczyła 52-tygodniowego maksimum, za to 28 osiągnęło roczne minimum.
Spadki powróciły za to na rynki surowcowe. Srebro potaniało o 3,8% i osiągnęło najniższą cenę od 6 lat. Notowania cynku poszły w dół o 3,2%, a miedzi o 2,7%. Cena ropy w Nowym Jorku spadła o 2% i powróciła poniżej 39 USD za baryłkę.



























































