Departament Stanu poinformował w sobotę, że obywatele USA przebywający w Wenezueli powinni niezwłocznie opuścić kraj. W komunikacie wskazano na rosnące zagrożenie ze strony uzbrojonych formacji.


– Pojawiają się doniesienia o grupach uzbrojonych milicji, znanych jako „colectivos”, które ustawiają blokady drogowe i rewidują pojazdy w poszukiwaniu dowodów obywatelstwa amerykańskiego lub poparcia dla Stanów Zjednoczonych. Zachowajcie czujność i ostrożność podczas podróży – podano w oświadczeniu.
Również ambasada USA w Kolumbii wydała ostrzeżenie. Potwierdziła, że USA utrzymują czwarty, najwyższy poziom alertu „nie podróżować” w odniesieniu do Wenezueli i wzywają obywateli USA do unikania wszelkich podróży do tego kraju.
Rząd Wenezueli zapowiedział „rozpoczęcie eksploracyjnego procesu dyplomatycznego” ze Stanami Zjednoczonymi „mającego na celu przywrócenie działalności misji dyplomatycznych w obu krajach”.
W oświadczeniu opublikowanym w piątek na Telegramie wyjaśniono, że działania te mają służyć „usunięciu skutków agresji i porwania” prezydenta Nicolasa Maduro oraz jego małżonki, Cilii Flores, a także „opracowaniu programu roboczego w kwestiach wzajemnego zainteresowania”.
Według amerykańskich urzędników, na których powołuje się ABC News, w ramach tych ustaleń delegacja USA ma przybyć do Wenezueli „w celu przeprowadzenia ocen technicznych i logistycznych”, z kolei do Stanów Zjednoczonych ma niezwłocznie udać się wenezuelska delegacja.
W sobotę wysoki rangą urzędnik amerykański powiedział ABC News, że rozważane jest zniesienie sankcji nałożonych na Wenezuelę już w przyszłym tygodniu, aby ułatwić sprzedaż ropy naftowej. Jak dodał, minister skarbu Scott Bessent przyjął zaproszenia na spotkania z szefami Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego, aby omówić ich ponowne zaangażowanie w sprawy Wenezueli.
Urzędnik potwierdził również, że około 5 mld dol. z obecnie zamrożonych aktywów Wenezueli mogłoby zostać przeznaczone na odbudowę gospodarki tego kraju. „Ministerstwo skarbu Stanów Zjednoczonych jest w pełni zaangażowane we wspieranie wysiłków prezydenta Trumpa na rzecz narodu wenezuelskiego” – przyznał rzecznik resortu w rozmowie z ABC News.
Trump: Mam nadzieję, że więźniowie polityczni nie zapomną, co dla nich zrobiliśmy
Prezydent USA Donald Trump z zadowoleniem przyjął rozpoczęcie przez władze Wenezueli uwalniania więźniów politycznych. Wyraził przy tym nadzieję, że po wyjściu na wolność byli więźniowie będą pamiętać o tym, co Stany Zjednoczone dla nich zrobiły.
„Wenezuela rozpoczęła proces, w DUŻY SPOSÓB, uwalniania swoich więźniów politycznych. Dziękuję! Mam nadzieję, że ci więźniowie zapamiętają, jakie mieli szczęście, że Stany Zjednoczone przyszły i zrobiły to, co trzeba” - napisał Trump w sobotę na platformie Truth Social. W piątek amerykański przywódca potwierdził, że władze w Caracas zgodziły się to zrobić pod naciskiem USA.
W sobotę opozycyjny blok Jednolita Platforma Demokratyczna (PUD) poinformował, że po ataku wojsk USA 3 stycznia na Wenezuelę i aresztowaniu prezydenta Nicolasa Maduro, reżim w Caracas uwolnił łącznie 22 osoby.
Edmundo Gonzalez, kandydat opozycji w ostatnich wyborach prezydenckich uznawany przez USA i inne państwa za ich prawowitego zwycięzcę, skrytykował w sobotę opieszałość działań wenezuelskich władz. „48 godzin temu ogłoszono uwolnienie więźniów politycznych. Dziś rzeczywistość jest inna. Nie zrealizowano nawet 1 proc. zapowiedzianych zwolnień. Tymczasem rodziny wciąż czekają. Bez jasnych informacji. Bez list. Bez pewności" - napisał Gonzalez na platformie X.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ san/
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)
ad/ san/

























































