Poniedziałek przyniósł mocną przecenę nie tylko akcji rodzimego XTB, ale i notowanych na innych rynkach przedstawicieli branży. Inwestorzy niepokoją się o nadchodzące zmiany, które mogą uderzyć w brokerów.
O godzinie 16 o 8,7 proc. taniały akcje Plus500 Ltd, o 8,4 proc. IG Group Holdings Plc, zaś o 11,4 proc. CMC Markets Plc. Nad ranem spadki te były jeszcze wyższe, często nawet dwukrotnie. Do udanych dzisiejszej sesji nie zaliczą także akcjonariusze XTB, a więc największego brokera notowanego na GPW. Jego notowania idą w dół o 5,1 proc.
Ruchy te mają związek z planami Europejskiego Urzędu Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA), który wraz z wejściem w przyszłym roku regulacji MiFID II zyska większe możliwości wpływu na sytuację na europejskich rynkach kapitałowych. ESMA władzę tę chce m.in. wykorzystać do dokręcenia śruby brokerom.
W planach urzędu znajduje się m.in. przykręcenie dźwigni do poziomu 1:50 dla bardziej doświadczonych graczy i 1:25 dla tych, którzy mają doświadczenie niż roczne. Podobnie rynek chcieli dokręcić niedawno Brytyjczycy, ewentualne ruchy ESMA będą jednak miały charakter paneuropejski. IG Group ocenia, że tego typu zmiany mogłyby ograniczyć przychody grupy o 10 proc., najmocniej przepisy uderzą w brokerów, którzy reklamują się przede wszystkim wyższą dźwignią. Stracą oni bowiem "przewagę".
Zobacz także
MF łagodniejsze, ale ESMA ważniejsza
Podobne trendy w prawie obserwuje się zresztą także i w Polsce, gdzie KNF chciał ustalić limit na poziomie 1:25. Środowisko się jednak wybroniło i Ministerstwo Finansów ostatnio poinformowało, że dla doświadczonych graczy wciąż obowiązywał będzie stary limit - 1:100. Zmiany planowane przez resort objąć mają jednak graczy mniej doświadczonych, tym limit ma zostać ustalony na poziomie 1:50. Gdyby jednak przeszedł pomysł ESMA, polskie przepisy musiałby się do nich dostosować. Świeża, zaostrzająca zasady ustawa (o ile w ogóle zdążyłaby wejść w życie), musiałaby więc zostać jeszcze bardziej zaostrzona.
Szczególnie, że to może nie być ostatnie słowo ESMA. Już mówi się, że limit mógłby być jeszcze bardziej przykręcony. Dodatkowo urzędnicy myślą o zakazie reklamy i sprzedaży do klientów detalicznych opcji binarnych. Obostrzenia mogą także objąć CFD, czyli kontrakty różnicy kursowej. Ograniczone mają zostać marketingowe bonusy przyciągające klientów, a samym klientom ma być zapewniona większa ochrona przed ujemnym depozytem. Jeżeli ESMA przejdzie od słów do czynów, rynek czekają naprawdę poważne zmiany.
Komentarz prezesa Izby Domów Maklerskich
Część z propozycji ESMA została już wprowadzona i funkcjonuje na polskim rynku. Na przykład w odniesieniu do działań reklamowych, wytyczne krajowego nadzoru precyzują zakres działań marketingowych, formy promocji i stosowanie bonusów dla klientów. Dodatkowo domy maklerskie działające na rynku forex, członkowie IDM przyjęli kodeks marketingowy, w którym zobowiązują się do działań reklamowych według określonych standardów zgodnych z kierunkiem zmian proponowanym dziś przez ESMA. Np. kodeks standaryzuje – w materiałach reklamowych – format i wielkość informacji o ryzyku dla klienta. Ponadto kilku członków IDM przyjęła już wspominane przed ESMA rozwiązanie ochrony klientów przed negatywnym debetem, co ogranicza znacznie ryzyko dla inwestorów.
Obniżka poziomu dźwigni proponowana przez ESMA jest wbrew oczekiwaniom dużej części inwestorów, którzy wykorzystują możliwości inwestowania na foreksie przy wyższej dźwigni. Ponadto, praktyka rynku pokazuje, że poziom dźwigni nie jest skutecznym narzędziem ochrony inwestora. Lepiej sprawdzi się rozwiązanie proponowane obecnie przez Ministerstwo Finansów, które łączy wielkość dźwigni z doświadczeniem klienta. To lepsze rozwiązanie, które chroni niedoświadczonych inwestorów, jednocześnie dając doświadczonym graczom możliwości efektywnego wykorzystania produktów rynku forex w swoim portfelu inwestycyjnym
Waldemar Markiewicz, Prezes IDM.
AT


























































