Prawdopodobnie dziesiątki kolejnych niedoświadczonych inwestorów padło ofiarami „łowców jeleni” – czyli pseudoforeksowych brokerów oferujących laikom łatwe pieniądze "zarobione" na handlu walutami.
Chodzi o firmę Agricole Trade, której sprawę opisuje wtorkowe wydanie „Dziennika Gazety Prawnej”. Według DGP firma z siedzibą na Saint Vincent i Grenadynach „łowiła” klientów za pomocą reklam na Facebooku. Serwery oszustów zarejestrowane były w Rosji. Zresztą nawet w polskiej wersji językowej pojawia się cyrylica.
Z przytaczanych w mediach oraz na forum Bankier.pl relacji klientów wynika, że model działania Agricole Trade do złudzenia przypominał schematy tzw. łowców jeleni, o których dwa lata temu pisał „Puls Biznesu”. Oszustwo polegało na „złowieniu” stosunkowo zamożnych, lecz niedoświadczonych inwestorów, których kuszono wysokimi zyskami na handlu walutami.
Nawet początkujący inwestor wie, że na foreksie znacznie łatwiej jest stracić niż zarobić. Lecz rachunki ofiar „łowców jeleni” w jakiś cudowny sposób początkowo zarabiały. Rzecz jasna, były to zyski fikcyjne, będące tylko zapisami na rachunkach pseudobrokera, a nie będące rezultatami rzeczywistych transakcji rynkowych.
Organizatorzy Agricole Trade poszli o dwa kroki dalej niż ich poprzednicy. Po pierwsze, zarówno logo firmy jak i nazwa sugerowały związki z bankiem Credit Agricole, prowadzącego licencjonowaną przez KNF działalność w Polsce. Bank ustami swojego rzecznika jednoznacznie odcina się od Agricole Trade i przestrzega przed współpracą z tą firmą.
Nie chciałbym reklamować, ale ostrzegać zawsze warto. A więc uwaga - platforma Agricole Trade nie ma nic wspólnego z #CreditAgricole. Więcej na ten temat przeczytacie dziś w @DziennikPL https://t.co/ZwJk9RGWZK
— PrzemysławPrzybylski (@przybylskipp) 15 października 2019
Po drugie, pracownicy Agricole Trade prosili swoich klientów o rzeczy, których ci ostatni nigdy nie powinni byli robić, nawet w ramach współpracy z licencjonowaną firmą inwestycyjną. Mamieni wizją ponadprzeciętnych zysków inwestorzy przekazywali Agricole Trade dostęp do swoich komputerów, kopie dowodów osobistych, a nawet dane do logowania do banku czy kart bankowych.
Rzecz jasna, ani zainwestowanych, ani tym bardziej rzekomo „zarobionych” pieniędzy nie udało się wypłacić. Działalność tego pseudobrokera prawdopodobnie urwała się na początku lutego. Tak przynajmniej wynika z treści strony internetowej, na której dział „nowości” (pisanych po rosyjsku) kończy się wpisem z 29 stycznia 2019 roku.Straty poszkodowanych mogą iść w miliony złotych.
Po tego typu sprawach zawsze pojawia się pytanie: czy dało się zawczasu rozpoznać, że to oszustwo? Bez ogródek odpowiem: tak i to w zasadzie od razu. Po pierwsze, na rynku finansowym tylko oszust może oferować wysokie zyski i to osiągnięte łatwo i bez ryzyka. Na prawdziwym foreksie ok. 80% klientów ponosi straty. Prawny obowiązek informowania o tym fakcie ma każdy legalny broker foreksowy w Polsce.
Po drugie, wystarczy spojrzeć na motto widniejące na stronie internetowej Agricole Trade. „Zarabianie prawdziwych pieniędzy na rynkach finansowych jest łatwe – przekonaj się sam”. Trudno o większe kłamstwo. W tym kontekście wyjątkowo ironicznie jawi się napis widniejący na górze strony: „Tylko zdrowy rozsądek ma przyszłość”. I to akurat jest prawda. Zdrowy rozsądek nakazuje tu natychmiast zamknąć okno przeglądarki.
KK


























































