Gazeta pisze, że w 1986 roku Stachowicz rozbił w Krakowie grupę działaczy radykalnej opozycji. Studenci chcieli rozproszyć wiec partyjny, wystrzeliwując na Rynku kilka granatów łzawiących. "Tygodnik Powszechny" zaznacza, że po śledztwie Stachowicza troje studentów musiało podjąć leczenie psychiatryczne.
Według danych, do których dotarł ’Tygodnik", w grudniu 1985 SB i milicja prowadziły w Krakowie zakrojone na szeroką skalę śledztwo w sprawie przecięcia 30 pasków klinowych w stojących w zajezdni autobusach MPK. Sprawę potraktowano jak zamach terrorystyczny. Stachowicz prowadził przesłuchania obu podejrzanych.
Gazeta powołując się na relację jednego z przesłuchiwanych, podała, że SB zorganizowała klasyczne ’pranie mózgu" - minimum snu, kilkunastogodzinne przesłuchania przez 7 dni w tygodniu, zakaz kontaktu z ciężarną żoną. Organizator akcji otrzymał karę 5 lat więzienia, drugi skazany na 1,5 roku - był w więzieniu prześladowany i bity. "Tygodnik Powszechny" pisze, że na skutek ciężkiej choroby nerwowej otrzymał przerwę w wyroku. Po otrzymaniu kolejnego wezwania do odbycia kary popełnił samobójstwo.
Autorzy artykułu pytają, czy osoba zaangażowana w takie śledztwa powinna zajmować się kwestią domniemanych nacisków na służby specjalne w III RP.
Cały artykuł o działalności Jerzego Stachowicza w najnowszym numerze ’Tygodniku Powszechnym",
Tygodnik Powszechny/iar/kw/dyd
Źródło:IAR



























































