REKLAMA
TYLKO U NAS

Tajemnicze drony na New Jersey? Trump: Władze ukrywają przed ludźmi, co się tam dzieje

2024-12-17 00:11
publikacja
2024-12-17 00:11

W ocenie amerykańskich służb, zaobserwowana działalność dronów w New Jersey i okolicach to drony hobbystyczne, komercyjne i policyjnie, działające w pełni legalnie - powiedział w poniedziałek rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego USA John Kirby. Odpowiedział w ten sposób na zarzuty o ukrywanie przez władze wiedzy o "tajemniczych" dronach.

Tajemnicze drony na New Jersey? Trump: Władze ukrywają przed ludźmi, co się tam dzieje
Tajemnicze drony na New Jersey? Trump: Władze ukrywają przed ludźmi, co się tam dzieje
fot. Amanda Weight / / Shutterstock

"W tej chwili w naszej ocenie ta działalność dronów to komercyjne, hobbystyczne i policyjne drony, wszystkie działające legalnie i/lub samoloty lotnictwa cywilnego. To jest ocena, która pochodzi od przedstawicieli organów ścigania" - powiedział Kirby podczas poniedziałkowego briefingu online.

Wypowiedź Kirby'ego jest pierwszą autorytatywną odpowiedzią amerykańskich władz na temat serii obserwacji dronów w stanie New Jersey i okolicznych stanach w ostatnich tygodniach. Rzecznik podkreślił, że ocena służb oparta jest na dogłębnej analizie ponad 5000 zgłoszeń, z czego mniej niż 100 zostało uznanych za warte dalszego zbadania.

Doniesienia o tajemniczych bezzałogowcach rozpoczęły się od obserwacji dronów nad instalacjami wojskowymi 18 listopada, lecz w kolejnych tygodniach przybrały na sile, powodując duże poruszenie mieszkańców, internautów oraz polityków obydwu partii, którzy domagali się wyjaśnienia sprawy przez władze federalne.

W ubiegłym tygodniu republikański kongresmen Jeff Van Drew z New Jersey twierdził, że drony są irańskimi bezzałogowcami. W poniedziałek prezydent elekt Donald Trump oskarżył rząd, że ukrywa wiedzę na ten temat i ogłosił, że odwołał plany podróży do swojej posiadłości w New Jersey.

Kirby podkreślił, że w Stanach Zjednoczonych zarejestrowanych jest ponad milion prywatnych bezzałogowych statków powietrznych, a każdego dnia w powietrzu krążą tysiące komercyjnych, hobbystycznych i policyjnych dronów. Spekulował, że obecne poruszenie jest wynikiem tego, iż pierwsze doniesienia o dronach uruchomiły lawinę zainteresowania ludzi, w wyniku czego "więcej ludzi zaczęło spoglądać w niebo".

Rzecznik przyznał, że w kilku przypadkach drony zostały zaobserwowane wokół baz wojskowych, lecz podkreślił, że nie jest to niczym nowym.

Podczas poniedziałkowego briefingu rzecznik NSC odniósł się także do krytyki Trumpa, dotyczącej pozwolenia Ukrainie na ostrzał rosyjskiego terytorium za pomocą amerykańskich pocisków ATACMS. W odpowiedzi na wyrażane przez Trumpa pretensje o tym, że nie brał udziału w podejmowaniu decyzji - którą określił jako "głupią" i wielki błąd - Kirby wyjaśnił, że decyzja została podjęta jeszcze przed wyborami i była reakcją na dołączenie Korei Północnej do wojny.

"Po wyborach odbyliśmy odpowiedni poziom rozmów z nowym zespołem na temat różnych kwestii bezpieczeństwa narodowego, w tym wojny na Ukrainie, aby wyjaśnić, co robimy, co mówimy, dlaczego to robimy, aby nie było żadnej decyzji, którą podejmujemy lub którą podjęliśmy w ostatnich tygodniach, która powinna być dla kogoś zaskoczeniem" - powiedział rzecznik.

Zaznaczył też, odpowiadając na poniedziałkowe sugestie Trumpa, że Ukraina "musi zawrzeć układ" z Rosją i oddać część swojego terytorium, że dopóki obecna administracja jest u władzy, obowiązuje zasada "nic o Ukrainie bez Ukrainy".

Prezydent elekt USA Donald Trump stwierdził w poniedziałek, że amerykański rząd i wojsko nie chcą przekazać społeczeństwu wiedzy na temat dronów zaobserwowanych w okolicach amerykańskich baz. Ocenił jednocześnie, że nie należą one do wrogów Stanów Zjednoczonych.

"Rząd wie, co się dzieje. Nasze wojsko wie, skąd one startują; jeśli to jest jakiś garaż, to mogą tam szybko wejść (...) Nasze wojsko wie. Nasz prezydent wie i z jakiegoś powodu chcą trzymać ludzi w niewiedzy" - powiedział Trump podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w swojej posiadłości Mar-a-Lago na Florydzie.

Odmówił zarazem odpowiedzi na pytanie, czy informacje na ten temat otrzymał od służb w ramach briefingów wywiadowczych.

Prezydent elekt odniósł się do dronów obserwowanych w ostatnich tygodniach głównie w stanie New Jersey i okolicach, które wzbudziły niepokój mieszkańców i polityków oraz uruchomiły lawinę spekulacji. Politycy obu partii wzywali w ostatnich dniach administrację USA do wyjaśnienia sprawy.

FBI i wojsko ściągnęło do New Jersey specjalistyczny sprzęt do wykrywania dronów oraz rozmieściło ludzi do prowadzenia obserwacji nieba. We wtorek przedstawiciele agencji wywiadowczych mają złożyć wyjaśnienia na ten temat kongresmenom z komisji ds. wywiadu.

Już w sobotę nadzwyczajną telekonferencję prasową przeprowadzili przedstawiciele FBI, wojska oraz innych służb i agencji rządowych, które badają sprawę. Choć potwierdzili część obserwacji dronów, m.in. wokół arsenału Picatinny w New Jersey 18 listopada, to ustalili też, że duża liczba zgłoszeń o dronach dotyczyła w rzeczywistości samolotów i śmigłowców.

Ocenili też, że nie ma dotychczas informacji o tym, by drony stanowiły zagrożenie lub, by należały do zagranicznych przeciwników Ameryki. Oficjele sugerowali, że reszta może być prywatnymi dronami cywilnymi lub należeć do grup przestępczych i być używana np. do przemycania zakazanych towarów do więzień.

Ponadto w sobotę z powodu dronów chwilowo zamknięto ważną bazę Sił Powietrznych obok Dayton w Ohio, a przy lotnisku Logan w Bostonie aresztowano ludzi sterujących dronami.

W poniedziałek sprawę skomentował też rzecznik Pentagonu Pat Ryder, który stwierdził, że incydent w Ohio nie musi być związany z serią zgłoszeń o dronach w New Jersey. Dodał też, że drony zbliżające się do baz wojskowych "niekoniecznie są czymś niezwykłym". Podobne przypadki w ostatnich tygodniach odnotowano także w amerykańskich bazach wojskowych w Wielkiej Brytanii i Niemczech.

Donald Trump zaznaczył w poniedziałek, że choć władze ukrywają informacje o tajemniczych dronach, to - jak ocenił - nie należą one do wrogów Ameryki, bo w takim przypadku zostałyby zniszczone. Zażartował jednak, że odwołał podróż do swojej posiadłości w New Jersey, w pobliżu której również zaobserwowano niezidentyfikowane obiekty.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

osk/ zm/

Źródło:PAP
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: O tym mówią ludzie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki