Generał Wałerij Załużny, były i popularny naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy, a obecnie ambasador w Wielkiej Brytanii, nie odpowiedział na pytanie, czy zamierza kandydować na prezydenta swego kraju – podały w środę ukraińskie media.


„Aby odpowiedzieć na to pytanie, najpierw stwórzmy warunki, w których takie pytanie byłoby na miejscu. Myślę, że kiedy takie warunki się pojawią, to ja, jako osoba, która jest (dziś) w służbie państwowej i pracuje bezpośrednio dla państwa, będę gotowy odpowiedzieć na takie pytania. Na razie mamy tylko jedno zadanie: przetrwać i zachować nasze państwo” – oświadczył.
„A potem pomyślimy o reszcie” – dodał Załużny, występując online podczas dyskusji zorganizowanej w Kijowie przez jeden ze znanych ukraińskich informacyjnych portali internetowych.
W lipcu 2021 r. prezydent Wołodymyr Zełenski mianował Załużnego na stanowisko naczelnego dowódcy Sił Zbrojnych Ukrainy. 8 lutego 2024 r. Zełenski podpisał dekret odwołujący Załużnego z tego stanowiska i zastąpił go generałem Ołeksandrem Syrskim. Prezydent wysłał następnie Załużnego do Londynu na ambasadora. Komentatorzy mówili, że Zełenski zrobił to w obawie przed popularnością generała.
We wtorek amerykańska stacja Fox News podała, że rozmowy USA i Rosji na temat wojny w Ukrainie przewidują trzystopniowy proces, którego kluczowym punktem mają być wybory prezydenckie w tym kraju. Według kanału Rosja liczy na zastąpienie prezydenta Zełenskiego bardziej „elastycznym” kandydatem.
Obecne sondaże wskazują, że głównym rywalem obecnego prezydenta w wyborach mógłby być właśnie Załużny. Według badania ośrodka SOCIS ze stycznia, generał cieszy się poparciem 36 proc. zdecydowanych wyborców, zaś Zełenski - 24 proc.
Zgodnie z ukraińskim prawem wybory nie mogą odbywać się w trakcie trwania obowiązującego od początku 2022 r. stanu wojennego. Ukraina ogłosiła ten stan, gdy w lutym tegoż roku napadła na nią Rosja.
Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)
jjk/ ap/
























































