Caroline Wozniacki udzieliła ciekawego wywiadu, w którym wypowiedziała się na temat bycia numerem jeden kobiecego tenisa, a także o słowach krytyki, jakie usłyszała na swój temat.
Dunka polskiego pochodzenia przegrała w półfinale Australian Open z Na Li i tym samym zaprzepaściła szansę na pierwszy tytuł wielkoszlemowy w karierze.
- Zawsze jest tak, że przegrane mecze uczą cię więcej, niż zwycięstwa. W mojej grze jest wiele rzeczy, które wymagają poprawy, ale to nie koniec świata.
- Tak naprawdę nie interesuje mnie to, czy jestem numerem jeden, dwa, trzy, czy cztery. Oczywiście, miło jest być liderką rankingu, ale nie jest to rzecz, która spędza mi sen z powiek. Bycie najlepszą na świecie było moim marzeniem od samego początku przygody z tenisem. Jeśli spytacie kogoś, czy grając w tenisa, chciałby być kiedyś numerem jeden, to rzecz jasna, każdy odpowie, że tak. To tak, jak spytać piłkarza, czy nie chciałby wygrać mistrzostwa świata. Odpowiedź nasuwa się sama. Ale czy ów futbolista przełożyłby taki sukces nad byciem najlepszym na świecie?
- Ja chcę osiągnąć jedno i drugie. Chcę być najlepsza i chcę wygrywać puchary. Jestem młoda i mam sporo czasu, zobaczymy co się wydarzy i jak mi pójdzie realizowanie kolejnych celów. Na razie zapowiada się nieźle.
- Niektórzy ludzie mówią, że nie mam odpowiednich umiejętności, aby seryjnie wygrywać. Takie podejście sprawia, że moje koleżanki po fachu mogą czuć się urażone. Skoro ja nie powinnam wygrywać, a jestem numerem jeden, to co mamy powiedzieć o nich? - zakończyła ironicznie Wozniacki.
Maciek
























































