Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) apeluje o miliard dolarów na pomoc w nagłych wypadkach medycznych w tym roku - poinformowała agencja Reutera. Jest to kwota mniejsza o jedną trzecią w porównaniu z 2025 r.


- Skupiamy się na tych, którzy najbardziej potrzebują pomocy, gdzie możemy uratować najwięcej istnień ludzkich – powiedział we wtorek podczas konferencji prasowej w Genewie Chikwe Ihekweazu, dyrektor wykonawczy Programu ds. sytuacji kryzysowych w zakresie zdrowia WHO. Dodał, że fundusze zostaną przeznaczone na pomoc w 36 sytuacjach kryzysowych, w tym w Ukrainie, Sudanie i Strefie Gazy.
- Jesteśmy głęboko zaniepokojeni ogromnymi potrzebami i tym, jak je zaspokoimy – przyznał Ihekweazu.
Zaprzeczył jednak doniesieniom, że organizacja całkowicie wycofała się z niesienia wsparcia podczas jakiegokolwiek kryzysu.
Jak przypomniał Reuters, aktualna sytuacja spowodowana jest wystąpieniem 22 stycznia z WHO jej głównego sponsora - Stanów Zjednoczonych oraz zmniejszeniem poziomu finansowania przez innych zachodnich darczyńców. USA przez lata były jednym ze znaczących donatorów organizacji - zarówno w ramach jej budżetu, częściowo opierającego się na obowiązkowych składkach członkowskich, jak też apelu ratunkowego, na który składają się dobrowolne darowizny.
Jednak jak zaznaczył Ihekweazu, w 2025 r. USA nie były znaczącym darczyńcą, jeśli chodzi o wpłaty w ramach apelu ratunkowego. Zamiast Stanów Zjednoczonych wymienił jako głównych darczyńców Unię Europejską, Niemcy i Arabię Saudyjską. (PAP)
ek/ rtt/
























































