W czyich rękach polski dług publiczny?
Rada Polityki
Pieniężnej postanowiła zostawić stopy procentowe na dotychczasowym poziomie. Na
nic zdały się apele ministra finansów, oraz kilku znanych ekonomistów
Kropiwnicki, Belka). Decyzja, jaka podjęła Rada była tym razem oczekiwana przez
większość uczestników rynku. Czy za miesiąc jest szansa, by stopy poszły już w
dół? Myślę, że na razie za wcześnie o tym rozmawiać. Poczekajmy przynajmniej do
połowy czerwca. Jedno nie ulega wątpliwości. Im dłużej RPP zwleka z obniżka
stóp, tym bardziej utwierdza kapitał spekulacyjny, kupujący nasze papiery
skarbowe, iż do obniżki tej dojdzie na jednym z kolejnych posiedzeń RPP. Mamy
więc dalej to co mamy. Konwersja długu zagranicznego na dług krajowy trwa w
najlepsze. Niedawno Rzeczpospolita podała strukturę naszego długu publicznego
według stanu na koniec grudnia 2000 roku oraz 1999 roku. Obecnie ponad połowa
zadłużenia publicznego jest nominowana w złotówkach. Rok temu było odwrotnie. Z
jednej strony należy się cieszyć z tego powodu. W przypadku gwałtownego
osłabienia naszej waluty, koszt spłaty długu zagranicznego będzie niższy niż
wcześniej. Z drugiej strony należy czuć zaniepokojenie tym, iż coraz większa
cześć długu krajowego (nominowanego w złotówkach) jest w rękach zagranicznych
inwestorów. Jeśli dodamy do tego zadłużenie przedsiębiorstw prywatnych, oraz
osób fizycznych (coraz większa ilość kredytów mieszkaniowych nominowanych w
dolarach i w euro), to obraz nie jest już tak różowy.
Niby w relacji do
PKB wartość zadłużenia maleje. Ale w ujęciu realnym dług ten rośnie zamiast
maleć. Chyba skazani jesteśmy na długie lata życia w tym garbem. Więcej na
ten temat napisze w komentarzu tygodniowym. Pokaże strukturę naszego długu oraz
spróbuje się zastanowić nad tego konsekwencjami.
Spójrzmy jeszcze
tylko na rynek lokat międzybankowych nominowanych w dolarze. Padła kolejna
bariera - tym razem poziom 4%. Oprocentowanie lokat 6 miesięcznych spadło
poniżej 4% rocznie. Naprawdę dawno pieniądz amerykański nie był tak łatwo
dostępny jak teraz. Czy ożywi to gospodarkę? Myślę, że bardziej do ożywienia
przyczyni się zwrot podatków dla obywateli USA, niż niskie stopy procentowe.
Choć i ten element powinien sprzyjać. Ciekawe jakby zachowali się Polacy, gdyby
każdemu z nich średnio rzecz biorąc Urząd Skarbowy zwrócił po 1200 złotych (300
dolarów) z zapłaconego podatku. Przy czym należy dodać, że taki zwrot nastąpiłby
niezależnie od zwrotu nadpłaconego podatku wynikającego z ulg podatkowych. No
ale się rozmarzyłem.
(JM)



























































