Ukraińskie fiasko, sukcesy Gruzji i Mołdawii. To już pewne - Kijów nie podpisze umowy stowarzyszeniowej ze Wspólnotą na szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie. Dokumenty parafują władze w Tbilisi i Kiszyniowie.
Dziś zakończenie dwudniowego szczytu.
Prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz, choć potwierdził na wileńskim spotkaniu, że nie podpisze umowy, to próbował jeszcze coś ugrać - unijno-ukraińską deklarację. A w niej gwarancje wspólnotowego wsparcia i nowy termin podpisania umowy - wiosna przyszłego roku. Deklarację mógłby później wykorzystać w negocjacjach z Rosją.
Jeszcze w nocy nie było na to zgody i mowa była tylko o jednej deklaracji na zakończenie szczytu. "To nie są targi uliczne" - komentowali unijni dyplomaci. "Relacje z Unią Europejską to kwestia wolnego wyboru: nikt nie będzie się targował, nie będzie też szantażował Ukrainy - skomentowała Dalia Grybauskaite, prezydent Litwy kierującej pracami Wspólnoty.
Unia Europejska odrzuciła również pomysł władz w Kijowie dotyczący wspólnych rokowań gospodarczych - Unii, Rosji i Ukrainy. "Unia Europejska nie będzie konsultować się z innymi krajami w sprawie dwustronnych porozumień, które zawiera"- powiedział szef komisji spraw zagranicznych Parlamentu Europejskiego Elmar Broek.
Wileński szczyt kończy się więc ukraińskim fiaskiem. To będzie natomiast dzień Gruzji i Mołdawii, które parafują umowy stowarzyszeniowe. Unia Europejska ma nadzieję, że dokumenty zostaną podpisane w przyszłym roku, ale pomna doświadczeń z Ukrainą, na razie nie wpisała terminu do projektu wniosków ze szczytu.
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)Beata Płomecka,.Wilno/dyd

























































