REKLAMA
PIT ZA 2025

Ukraina: Granica w szczerym polu

2014-05-22 06:45
publikacja
2014-05-22 06:45

Okopy, tymczasowe jednostki wojskowe w szczerym polu i prowizoryczne punkty graniczne to dzisiejsza rzeczywistość w obwodzie chersońskim przy granicy z Krymem, gdzie po aneksji półwyspu w szybkim tempie powstała granica.

W obwodzie chersońskim, który jest połączony z Krymem wąskim Przesmykiem Perekopskim, drogą biegnącą przez Półwysep Czongarski oraz drogą na Mierzei Arabackiej, otwarto trzy przejścia graniczne. Do Krymu prowadzą także drogi gruntowe na zatoce Siwasz, na których stoją posterunki. Granicę chronią wojska ukraińskie.

Polowa jednostka wojskowa nr 1 w Czerwonym Czabanie jest oddalona od granicy z Krymem o mniej więcej 3 km. Po jednej stronie drogi wiodącej z Czapłynki do Armiańska urządzono tu obóz, chroniony ogrodzeniem z worków z piaskiem, a po drugiej stoją pojazdy wojskowe.

W środku jednostki rozbito namioty dla żołnierzy. Między nimi widać suszące się na sznurkach pranie oraz chodzących wojskowych.

Przed wejściem do obozu na dachu przystanku autobusowego zaimprowizowano punkt obserwacyjny, na którym dyżurują uzbrojeni żołnierze pod osłoną worków z piaskiem.

W wielu miejscach strefy przygranicznej, zwłaszcza w pobliżu miejsc stacjonowania żołnierzy czy przejść granicznych, widać okopy.

W strefie granicznej z Krymem są wszystkie rodzaje wojsk ukraińskich - powiedział PAP jeden z żołnierzy stacjonujących niedaleko od granicy.

Jak zapewnił inny, trwa ścisła współpraca oddziałów wojskowych ze strażą graniczną. Wszystkie jednostki wymieniają się informacjami, jeśli zauważą coś podejrzanego. Zdarza się, że do jednostek albo posterunków podjeżdżają samochody i ktoś robi zdjęcia lub nagrywa film bez pytania. Ponieważ nikt nie wie, w jakim celu to robią, dzielimy się takimi informacjami. Nie ma informacji nieważnej - dopowiada pierwszy.

Obaj żołnierze stacjonują przy krymskiej granicy od dwóch miesięcy. Jesteśmy cały czas w stanie gotowości bojowej i codziennie odbywamy ćwiczenia. Nocne pobudki to element naszej służby - mówi.

Żołnierze zapewniają, że mają wszystko, czego im potrzeba, i dużo im pomaga miejscowa ludność, która wspiera ich nie tylko słowem, ale i materialnie. Przynoszą artykuły spożywcze, dostarczyli nam kabinki prysznicowe. Nawet zorganizowali dla nas koncert - opowiada żołnierz.

Na przejściu granicznym, które urządzono na drodze z Czapłynki (obwód chersoński) do Armiańska (Krym), stoi kolejka samochodów, głównie ciężarowych. Przepuszczamy około 2 tysięcy samochodów dziennie. Praca trwa dzień i noc - mówi PAP jeden z pograniczników.

W momencie rozmowy od strony krymskiej na przejazd czekało około 20 samochodów, ale kolejka od strony kontynentalnej Ukrainy było dużo dłuższa. Grupa przewoźników piasku skarżyła się, że mają wszystkie niezbędne dokumenty, ale już cała dobę nie są przepuszczani na terytorium Krymu.

Jak podkreślił jeden z kierowców, handel piaskiem jest teraz bardzo dochodowy, bo na Krymie go nie ma. U nas tona piasku kosztuje 60 hrywien (15,5 zł), a tam 250-300 (64-77 zł) zaznaczył.

Piasek to nie jedyny deficytowy towar na Krymie. Jest nim także woda, gdyż cała północna część półwyspu to prawie pustynia. Woda do nawadniania krymskich pól jest dostarczana z Ukrainy przez Kanał Północnokrymski. Teraz jednak władze ukraińskie ograniczyły jej dostarczanie, gdyż chcą wymóc na separatystycznych władzach półwyspu płacenie za dostawy.

Przy 101. kilometrze drogi wiodącej z Chersonia do Armiańska na kanale niemal zakończono już układanie prowizorycznej tamy z worków z piaskiem, przez którą tylko w jednym miejscu przecieka woda w stronę Krymu.

Przyjęto program liczenia dostaw wody na Krym - mówi PAP nadzorujący postęp prac inżynier Wołodymyr Zajcew. - Zaczęliśmy trzy tygodnie temu i już niemal wszystko gotowe. Teraz na stronę Krymu płyną 2-3 m sześcienne wody na sekundę. Maksymalna przepustowość to 300 m sześciennych, a Krym brał od nas najwyżej 194 m sześc..

Zapewnia, że jeśli Krym zechce więcej wody, to ją dostanie, ale strona ukraińska zainstaluje licznik i będzie ściągać opłatę.

Prace ochraniają funkcjonariusze Ministerstwa ds. Sytuacja Nadzwyczajnych. Ich dwa duże namioty stoją przy moście nad kanałem, a kilku ludzi siedzi na trawie w cieniu drzew. Początkowo była tu także straż graniczna i milicja drogowa, ale odjechali, bo sytuacja jest zupełnie spokojna - mówi Zajcew.

Jego słowa potwierdza cytowany już żołnierz. Dotąd nie było żadnego przypadku, który wymagałaby naszej interwencji. Sytuacja jest spokojna - podkreśla.

Znad granicy z Krymem Małgorzata Wyrzykowska (PAP)

mw/ mmp/ ro/

Źródło:PAP
Tematy
Weź udział w promocji i zgarnij premię
Weź udział w promocji i zgarnij premię

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Wojna w Ukrainie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki