Syryjski Komitet Wyborczy poinformował w niedzielę, że wybory parlamentarne, pierwsze po zeszłorocznym obaleniu Baszara al-Asada, odbędą się 5 października - przekazała agencja SANA.


Nie każdy Syryjczyk pójdzie do urny wyborczej, nie będzie też partii politycznych ani plakatów wyborczych - zauważył portal Deutsche Welle.
Początkowo planowano, że w skład nowego zgromadzenia będzie wchodzić 150 członków, ale po konsultacjach społecznych liczbę tę zwiększono do 210. Jedną trzecią mianować mają obecne władze.
„Rzeczywistość w Syrii nie pozwala na przeprowadzenie tradycyjnych wyborów, biorąc pod uwagę obecność milionów osób wewnętrznie i zewnętrznie przesiedlonych, brak oficjalnych dokumentów oraz kruchość struktury prawnej” – oświadczył w czerwcu tymczasowy rząd Syrii, wyjaśniając, dlaczego wybory będą miały charakter pośredni.
Wybory w Hasace, Rakce i Suwejdzie - trzech prowincjach zdominowanych przez mniejszości, druzów i Kurdów - nie odbędą się w październiku z powodu „braku bezpiecznego i stabilnego środowiska” - poinformowały wcześniej władze. Mają zostać zorganizowane dopiero po przywróceniu „odpowiednich warunków bezpieczeństwa i politycznych”. Argument ten odrzuciły władze lokalne twierdząc, że obszary północnej i wschodniej Syrii są najbezpieczniejsze w porównaniu z innymi częściami kraju, zaś cały proces wyborczy jest kontynuacją polityki marginalizacji i wykluczenia, która dotykała Kurdów w ciągu 52 lat rządów klanu Asadów - poinformowały kurdyjskie media.
Nowo wybrane władze przejmą stery od rządzącej obecnie w Syrii przejściowej administracji, która wyłoniła się z fundamentalistycznej organizacji Hajat Tahrir asz-Szam (HTS). To zbrojne ugrupowanie odegrało wiodąca główną rolę w ofensywie, która w grudniu ub.r. doprowadziła do obaleniu reżimu Asada. Lider ugrupowania Ahmed al-Szara pełni obecnie funkcję tymczasowego prezydenta Syrii. (PAP)
os/ mal/

























































