REKLAMA
PIT 2023

Sprawca wypadku na A1 dostanie żelazny list? Obrońca S. Majtczaka złożył taki wniosek

2023-10-04 09:26
publikacja
2023-10-04 09:26

Kiedy mój klient był legalnie za granicą, jednego dnia postawiono mu zarzuty, zdecydowano o tymczasowym aresztowaniu i wydano europejski nakaz aresztowania. Przy całym tragizmie sytuacji, mojemu klientowi nie dano szansy na zajęcie stanowiska procesowego - powiedział mecenas Bartosz Tiutiunik, adwokat Sebastiana Majtczaka podejrzanego o spowodowanie wypadku na A1, w którym zginęła 3-osobowa rodzina.

Sprawca wypadku na A1 dostanie żelazny list? Obrońca S. Majtczaka złożył taki wniosek
Sprawca wypadku na A1 dostanie żelazny list? Obrońca S. Majtczaka złożył taki wniosek
fot. Stop Cham / / You Tube

Obrońca poszukiwanego listem gończym S. Majtczaka złożył w środę wniosek o wystawienie listu żelaznego dla mojego klienta. "W środę w Sądzie Okręgowym w Piotrkowie Trybunalskim złożyłem wniosek o wystawienie listu żelaznego dla mojego klienta Sebastiana Majtczaka" - poinformował w środę rano adwokat Bartosz Tiutiunik.

Adwokat Bartosz Tiutiunik poinformował, że list żelazny, o który złożył wniosek może pozwolić Sebastianowi Majtczakowi na odpowiadanie w procesie z wolnej stopy, a także na uniknięcie tymczasowego aresztowania po wpłacie poręczenia majątkowego.

"Nie jest wolą i zamiarem pana Majtczaka uchylanie się przed wymiarem sprawiedliwości" - zaznaczył w rozmowie z PAP adwokat

Wyjechał i boi się wrócić?

Bartosz Tiutiunik - obrońca poszukiwanego listem gończym Sebastiana Majtczaka wydał także w środę oświadczenie i wysłał je do mediów. W rozmowie z PAP adwokat podkreślił, że obrońcy wydają bardzo rzadko oświadczenie, ale w tej sprawie powstało nieprawdziwe - zdaniem mecenasa - przeświadczenie, że jego klient uciekł.

"Tymczasem Majtczak wyjechał legalnie za granicę po tym jak przesłuchano go w charakterze świadka nie wydając zakazu opuszczania kraju" - powiedział PAP Tiutiunik. "Kiedy mój klient był legalnie za granicą, jednego dnia postawiono mu zarzuty, zdecydowano o tymczasowym aresztowaniu i wydano europejski nakaz aresztowania. Przy całym tragizmie sytuacji, mojemu klientowi nie dano szansy na zajęcie stanowiska procesowego" - podkreślił obrońca podejrzanego o spowodowanie 16 września br. wypadku na A1, w którym zginęła w płomieniach 3-osobowa rodzina, w tym dziecko.

"Kiedy - jednego dnia - stawiane są zarzuty i zapadają decyzję o tymczasowym aresztowaniu i ukazuje się europejski nakaz aresztowania mój klient przebywał legalnie za granicą. Nie dano mu szansy na przekonanie prokuratury, aby nie występować o aresztowanie" - zaznaczył obrońca podejrzanego.

"I w związku z tym nie przyjeżdża do Polski. Mój klient ma wiedzę o wypowiedziach pana ministra sprawiedliwości, który zaangażował się w tę sprawę w sposób bezprecedensowy osobiście w trakcie kampanii wyborczej" - mówił PAP obrońca Majtczaka. "Pierwszą osobą, która publicznie zasugerowała zmianę kwalifikacji prawnej na zabójstwo był pan prokurator generalny" - ocenił Tiutiunik. W oświadczeniu adwokat, że z uwagi na "nieprawdziwe informacje często podawane w mediach społecznościowych (...) Sebastian Majtczak obawia się, że postępowanie w stosunku do niego nie będzie obiektywne, sprawiedliwe i uczciwe" - zwrócił uwagę w oświadczeniu obrońca podejrzanego spowodowanie wypadku na A1.

Zabójstwo autostradowe - zmiana kwalifikacji czynu?

Rodzina ofiar wypadku na A1 domaga się zmiany kwalifikacji czynu poszukiwanego Sławomira Majtczaka. "Jako pełnomocnik rodziny ofiar wypadku złożyłem do Prokuratury Okręgowej w Piotrkowie Trybunalskim wniosek o zmianę kwalifikacji czynu na zabójstwo" - powiedział we wtorek PAP adwokat bliskich rodziny z Myszkowa, która zginęła w wypadku na A1.

"Po analizie akt i podzieleniu się swoimi wątpliwościami z rodziną zasugerowałem, że być może mamy do czynienia z zabójstwem w zamiarze ewentualnym. I pismo o zmianę kwalifikacji czynu sprawcy wypadku na zabójstwo z zamiarem ewentualnym zostało wysłane do piotrkowskiej prokuratury" - zaznaczył.

Adwokat rodziny ofiar podkreślił wyjątkowy charakter wypadku. "Sugerujemy, aby prokuratura rozważyła pewne wątki zabezpieczając pod tym kątem dowody. Dla mnie, jeżeli ktoś jedzie 253 kilometry na godzinę to jest zabójcą, bo zrobił sobie tor wyścigowy z autostrady" - podsumował mecenas Łukasz Kowalski.

Tragiczny wypadek na A1

W sobotę 16 września br. po godz. 19 na autostradzie A1 w Sierosławiu (pow. piotrkowski, woj. łódzkie) w tragicznym pożarze auta zginęła w płomieniach trzyosobowa rodzina: rodzice oraz ich 5-letni syn.

Bezpośrednio po wypadku strażacy przekazali, że "doszło do zderzenia dwóch samochodów osobowych. W jednym z pojazdów wybuchł pożar - zginęły w nim trzy osoby, najprawdopodobniej mężczyzna, kobieta i dziecko" - poinformował w sobotę 16 września rzecznik KW PSP w Łodzi mł. bryg. Jędrzej Pawlak.

18 września piotrkowska policja wydała komunikat. "Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierujący pojazdem kia na chwilę obecną z niewyjaśnionych przyczyn uderzył w bariery energochłonne, następnie auto zapaliło się. W wyniku tego wypadku śmierć poniosły trzy osoby podróżujące tym pojazdem" - napisano w notatce policyjnej przesłanej wówczas mediom.

24 września, w stanowisku piotrkowskiej policji w związku z wypadkiem napisano, że w wypadku "brały udział kia i bmw". "Policjanci zabezpieczyli szereg śladów, przesłuchali świadków. Dotarliśmy również do szeregu nagrań z kamer, które mamy nadzieję pozwolą wyjaśnić, co było przyczyną tej ogromnej tragedii. Przedmiotem tego śledztwa jest również wyjaśnienie, czy zachowanie kierującego bmw miało bezpośredni wpływ na zaistnienie przedmiotowego zdarzenia" - napisano w stanowisku policji z 24 września.

Na twitterowym (obecnie X) profilu "bandyci drogowi" umieszczono zapis z kamery auta jadącego A1 w przeciwnym kierunku, gdzie widać moment wypadku i rozbłysk pożaru. Do filmu dołączony jest opis: "Rodzina Patryka, Martyny oraz 5-letniego Oliwiera poszukuje prawdy. Może ktoś jechał 16 września autostradą A1, około godziny 19 i zwrócił uwagę na zachowanie kierowcy bmw" - napisano na profilu.

I dalej: "Jedyny świadek zdarzenia potwierdza, że chwilę przed wypadkiem zwróciła jego uwagę ogromna prędkość kierowcy bmw, mimo że takich rzeczy normalnie się nie dostrzega, gdy ktoś jedzie po przeciwnej stronie. Widział błyskanie długimi światłami oraz włączony kierunkowskaz w Kii" - można przeczytać na profilu "bandyci drogowi".

We wtorek 26 września Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim opublikowała informację w sprawie tragicznego wypadku na A1. " W związku z dużym zainteresowaniem opinii publicznej przebiegiem wypadku na autostradzie A1, w którym zginęły trzy osoby, w tym małe dziecko, Prokuratura Okręgowa informuje, że w tej sprawie trwają intensywne czynności dowodowe i przesłuchania świadków" - podano.

"Tuż po zdarzeniu z udziałem prokuratora i biegłego dokonano oględzin miejsca wypadku, zwłok oraz obu uczestniczących w wypadku samochodów marki BMW i KIA. Przesłuchano w charakterze świadków osoby, które podjęły próbę udzielenia pomocy ofiarom, a także osoby, które utrwaliły moment tragedii na kamerach we własnych pojazdach. Przeprowadzono również badanie trzeźwości i test na obecność substancji odurzających u kierującego bmw z wynikiem negatywnym" - napisano w informacji.

"Pojazdy uczestniczące w zdarzeniu zostały zabezpieczone do dalszych badań - kluczowe w sprawie będzie uzyskanie danych elektronicznych z ich komputerów pokładowych. Cały zgromadzony w tej sprawie materiał dowodowy zostanie w najbliższych dniach przekazany biegłym w celu wydania opinii co do przebiegu zdarzenia" - podała prokuratura.

"Ponadto odnosząc do pojawiających się w mediach informacji dotyczących rzekomego pokrewieństwa funkcjonariusza, który przybył na miejsce wypadku z kierowcą bmw, Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim informuje, że doniesienia te zostały zweryfikowane jako nieprawdziwe" - napisano w treści prokuratorskiej informacji.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wydał polecenie o wysłaniu listu gończego za kierowcą bmw, który uczestniczył w wypadku. Sebastian Majtczak jest podejrzany o spowodowanie wypadku na autostradzie A1 a prokuratura opublikowała na swojej stronie jego wizerunek.

Autor: Hubert Bekrycht

hub/ mark/ maak/

Źródło:PAP
Tematy
Najtańsze konta firmowe dla oszczędzających z premią

Najtańsze konta firmowe dla oszczędzających z premią

Komentarze (8)

dodaj komentarz
niederfurzdorf
Zaraz się dowiemy, że to proces polityczny !!!
skaurus
Ciekawe czy ten prawnik byłby taki wyszczekany jakby to jego córka zginęła bo morderca zamiast na tor w Niemczech urządzał sobie rajdy na publicznej drodze (tak się robi jak ma sie auto które jeździ 200+). Polecam obejrzeć na YT filmiki kierowców którzy jadą na niemieckich autobanach 300 km na godzinę.

Fakty są jasne ale
Ciekawe czy ten prawnik byłby taki wyszczekany jakby to jego córka zginęła bo morderca zamiast na tor w Niemczech urządzał sobie rajdy na publicznej drodze (tak się robi jak ma sie auto które jeździ 200+). Polecam obejrzeć na YT filmiki kierowców którzy jadą na niemieckich autobanach 300 km na godzinę.

Fakty są jasne ale mieszkamy w kraju z kartonu, opcji jest więc kilka: nie znajdą winnego bo będzie miał "alibi", nie wróci do kraju aż do przedawnienia bo go stać, po wyborach sprawa ucichnie jakoś tak "sama", moze być też proces i dostanie 5 w zawiasach za nieumyślne spowodowanie bo kierowca Kii zajechał mu drogę...
Obstawiajcie jak bardzo zbłaźni się wymiar niesprawiedliwości w tej sprawie.
grab
Bandytów szybkich jazd po drogach publicznych należy karać bezwzględnym wyrokiem skazującym odpowiednim do czynu. Koniec pobłażania!
polak1978
Wyjechał biedak na Dominikanę się odstresować po tym jak zabił trzy osoby.
A zresztą co to da ukaranie go. Nie tędy droga. Następni bandyci już czekają w kolejce.
Policja nie za dużo robi z autostradowymi bandytami.
We czwartek jechałem po 18:00, s7 w strone Gdańska. Chcę wyprzedzać ciężarówkę - 130 km/h.
Już troglodyta
Wyjechał biedak na Dominikanę się odstresować po tym jak zabił trzy osoby.
A zresztą co to da ukaranie go. Nie tędy droga. Następni bandyci już czekają w kolejce.
Policja nie za dużo robi z autostradowymi bandytami.
We czwartek jechałem po 18:00, s7 w strone Gdańska. Chcę wyprzedzać ciężarówkę - 130 km/h.
Już troglodyta wali mi światłami żebym zjechał. 200 km/h. Codzienność.
zenonn
Każdy jeżdżący szybko ma układy, wielu to funkcjonariusze.
Kto nie ma układów szybko przestaje jeździć szybko
kaczyslaw_
Jakoś z kierowcą autobusu z Katowic nie mieli problemów, żeby go zatrzymać. Niedawno usłyszał 16 lat. A tu? Dwa rozwalone auta i od początku milicja twierdzi, że bmw nie brało udziału w wypadku, później, że może tylko lekko musnęło. Rzeczniczka prokuratory aż się spociła od kłamstw przed kamerami.

Cała łódzka oraz piotrkowska
Jakoś z kierowcą autobusu z Katowic nie mieli problemów, żeby go zatrzymać. Niedawno usłyszał 16 lat. A tu? Dwa rozwalone auta i od początku milicja twierdzi, że bmw nie brało udziału w wypadku, później, że może tylko lekko musnęło. Rzeczniczka prokuratory aż się spociła od kłamstw przed kamerami.

Cała łódzka oraz piotrkowska milicja i prokuratura do zaorania za mataczenie.
zenonn
Już za chwilę, za lat kilka będzie wyrok

„Wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze od innych*”

"Wyrok zapadł po 6 latach od kolizji samochodu osobowego z rządową limuzyną, która uderzyła w drzewo. Poszkodowana została była premier oraz dwóch funkcjonariuszy ówczesnego Biura Ochrony Rządu.

Wcześniej
Już za chwilę, za lat kilka będzie wyrok

„Wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze od innych*”

"Wyrok zapadł po 6 latach od kolizji samochodu osobowego z rządową limuzyną, która uderzyła w drzewo. Poszkodowana została była premier oraz dwóch funkcjonariuszy ówczesnego Biura Ochrony Rządu.

Wcześniej prokuratura wniosła dla oskarżonego Sebastiana Kościelnika (wyraził zgodę na podanie nazwiska - PAP) o uznanie go winnym i rok ograniczenia wolności, obrona - o uniewinnienie."
cwiara
Gdyby zabezpieczono uczciwie miejsce wypadku, to dałoby się dojść kolejności zdarzeń. Teraz już mu nic nie udowodnią.

Powiązane: Bezpieczeństwo na drogach

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki