W debacie publicznej zbyt łatwo przypisuje się technologiom cyfrowym rolę głównego sprawcy problemów dzieci i młodzieży, podczas gdy ich źródła są o wiele głębsze i bardziej złożone – uważają autorzy raportu eksperckiego na temat cyfrowego dorastania z Uniwersytetu SWPS.


Raport ekspercki pt. „10 rozmów o cyfrowym dorastaniu” opracowali badacze z Obserwatorium Praktyk Medialnych na Uniwersytecie SWPS. To 10 rozmów z naukowcami z tej jednostki:
- dr hab. Małgorzatą Wójcik,
- prof. USWPS; dr hab. Eweliną Smoktunowicz,
- prof. USWPS; dr Magdaleną Śniegulską,
- dr. Maksymilianem Bieleckim
- dr. Karolem Jachymkiem
na temat różnych przekonań dotyczących roli internetu w życiu dzieci i młodzieży, które pojawiają się w debacie publicznej, m.in. w mediach. Rozmowy te są przeznaczone „dla rodziców, nauczycieli i innych dorosłych”.
Dlaczego dzieci nie mogą odłożyć telefonu?
Kierownik Obserwatorium Praktyk Medialnych dr Karol Jachymek we wstępie do raportu podkreślił, że „koncentrowanie całej uwagi na smartfonach może przesłaniać inne trudności, z jakimi mierzą się dziś młodzi ludzie”, choć nie neguje on tego, że technologie cyfrowe niosą wyzwania.
„Problem polega raczej na tym, że w debacie publicznej zbyt łatwo przypisujemy tym technologiom rolę głównego sprawcy zjawisk, których źródła są o wiele głębsze i zdecydowanie lepiej udokumentowane” – czytamy.
Dlatego też autorzy raportu - wśród wymienionych w dokumencie 10 kluczowych wniosków - wskazują, że ekran często jest objawem, a nie przyczyną.
„Często problemem samym w sobie nie jest czas spędzany ze smartfonem, tylko to, co się za tym kryje. Nadmierne korzystanie ze smartfona bywa sygnałem, że nasze dziecko mierzy się z czymś trudnym – z osamotnieniem, napięciami w relacjach rówieśniczych, przemocą czy presją edukacyjną. Aktywność online może pełnić więc funkcję regulacyjną: pomagać odwrócić uwagę, znaleźć wsparcie, poczuć przynależność lub sprawstwo. Dlatego skuteczna pomoc nie powinna się ograniczać wyłącznie do kontroli czasu ekranowego. Znacznie ważniejsze jest zrozumienie, jaką rolę pełni technologia w życiu konkretnego młodego człowieka oraz jakie jego potrzeby zaspokaja” – przekonują badacze.
Smartfon w ręku dziecka może być sygnałem alarmowym
Odnosząc się z kolei do kwestii zakazów korzystania ze smartfonów czy mediów społecznościowych, wskazują, że „zakazy nie zawsze są dobrym rozwiązaniem”. „Nagłe odcięcie dziecka od telefonu, szczególnie stosowane jako kara, często przynosi efekt odwrotny do zamierzonego. Dla wielu nastolatków taki zakaz to po prostu odseparowanie od znajomych i utrata ważnych relacji. Zamiast budować zaufanie, pogłębia lęk i uczy ukrywania aktywności w sieci przed dorosłymi. Zdrowa relacja z technologią powstaje nie przez przymus, lecz przez rozmowę i wspólne ustalanie zasad” – czytamy.
Autorzy dodają, że ograniczenia mają sens tylko wtedy, gdy nie tworzą próżni. „Samo zabranie urządzenia nie rozwiąże problemów, jeśli nie zaoferujemy niczego w zamian. Młodzi ludzie potrzebują dostępnych, bezpiecznych i otwartych przestrzeni oraz działań, dzięki którym mogą budować relacje i rozwijać pasje – to na dorosłych spoczywa odpowiedzialność za to, by takie projekty inicjować. Dlatego dyskusja o regulacjach nie może się toczyć w oderwaniu od rozmowy o systemowym wsparciu psychologicznym i tworzeniu atrakcyjnych alternatyw w świecie pozacyfrowym” – czytamy. (PAP)
akp/ zan/
























































