Iran nie powinien mieć bomby atomowej - uważa szef MSZ Radosław Sikorski. Jak podkreślił, w Iranie rządzi obecnie wyjątkowo brutalny reżim. Iran wzbogaca uran, rozwija rakiety dalekiego zasięgu, które mogą sięgnąć na razie Europy, ale w przyszłości może i Stanów Zjednoczonych - dodał szef MSZ.


Szef MSZ zapytany został w czwartek w Polsat News, czy nie jest ironiczne, iż w momencie, kiedy w Waszyngtonie obraduje Rada Pokoju, samoloty bojowe zmierzają w takie miejsce, które sprawia, że myślenie o pokoju w Iranie wydaje się być nierealistyczne.
- Jest coś na rzeczy, ale to jest wyjątkowo brutalny reżim. Mamy coraz częstsze powstania i coraz brutalniej tłumione. To ostatnie, to chyba najkrwawsze stłumienie w trakcie trwania reżimu teokratycznego - powiedział szef MSZ. Jak zauważył, szacuje się, że wzięło w nim udział 30 tysięcy ludzi.
W ocenie Sikorskiego, „Iran nie powinien mieć bomby atomowej”. - To jest reżim agresywny (...). Proszę sobie przypomnieć jaki był cel budowy w Polsce bazy obrony antyrakietowej w Redzikowie. No właśnie to, że Iran wzbogaca uran, co jest zbędne, jeśli projekt miałby być cywilny, pokojowy oraz rozwija rakiety dalekiego zasięgu, które mogą sięgnąć na razie Europy, ale w przyszłości może i Stanów Zjednoczonych. Więc to jest agresywny reżim, który poświęcił przyszłość swojego kraju na ołtarzu próby zdobycia broni atomowej - podkreślił szef MSZ.
Premier wzywa Polaków do opuszczenia Iranu
Dopytywany o motywy, dla których premier Donald Tusk w zaapelował w czwartek do Polaków, aby opuścili Iran i w żadnym wypadku nie wybierali się do tego kraju, Sikorski powiedział, że to jest po to, aby uprzedzić.
- My prosimy, aby nie jeździć w niektóre rejony, nasi obywatele nie zawsze się do tego stosują. Są takie kraje jak USA, które mają prawną możliwość zabronienia pod karą swoim obywatelom przebywania w niektórych miejscach na świecie, bo ci obywatele mogą być wzięci za zakładników, mogą być porwani czy aresztowani i wtedy państwo ma obowiązek - zaznaczył minister.
- Nie w każdej sytuacji będziemy mogli pomóc; jeżeli się bombardowania zaczną, będzie bardzo trudno przeprowadzić ewakuację z tego kraju - dodał Sikorski.
Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt powiedziała w środę, że mimo pewnego postępu stanowiska USA i Iranu są wciąż bardzo rozbieżne i zaznaczyła, że prezydent Donald Trump ma do podjęcia decyzję w sprawie ewentualnego uderzenia na Iran.
Axios napisał tego dnia, że Trump coraz bardziej skłania się ku atakowi na dużą skalę przeciwko Iranowi, a opowiadający się za tą opcją Izrael przygotowuje się na wybuch wojny w ciągu kilku dni. W następnej publikacji portal uznał, że USA i Iran stoją na krawędzi wojny.(PAP)
mgw/ par/

























































