Kontrolowany przez Kulczyk Investments Serinus rozczarował raportem za III kwartał. Spółka nie tylko notuje straty, na głowie ma także ogromne zadłużenie.


Choć Serinus zajmuje się wydobyciem ropy i gazu, spółce daleko do naftowego eldorado. We wrześniu prezes Jeffrey Auld udzielił jednak Polskiej Agencji Prasowej wywiadu, w którym przekonywał, że spółka po trudnym okresie w końcu wychodzi na prostą. - Proces restrukturyzacji się zakończył, ale zawsze znajdą się jeszcze elementy do poprawy. Teraz zaczynamy czerpać owoce z naszej pracy. Zwiększyliśmy wydobycie, trzymamy koszty pod kontrolą, spłacamy zadłużenie - tłumaczył Auld, dodając, że perspektywy na II półrocze są dobre.
Niestety, raport za III kwartał pokazał, że sytuacja w Serinusie nie poprawia się tak, jakby można było wnioskować po optymistycznych zapowiedziach prezesa. O ile po I półroczu spółka była na poziomie netto 4,2 mln dolarów pod kreską, o tyle po trzech kwartałach 2019 roku strata netto sięga aż 5,6 mln dolarów. Przed rokiem w analogicznym okresie Serinus miał "tylko" 2,2 mln dolarów straty. Warto dodać, że strata wzrosła mimo przeszło dwukrotnego skoku przychodów z 6,3 mln dolarów do 14,3 mln dolarów.
Wyższe odpisy i poprawa przepływów
Inwestorzy mogą pocieszać się kwestią, że gwałtowny wzrost kosztów był spowodowany przede wszystkim przez pozycję odpisy umorzeniowe i amortyzacja (wzrost z 1,3 mln dolarów do 7,1 mln dolarów). We znaki dała się przede wszystkim Rumunia, gdzie - jak tłumaczy spółka - wyższe odpisy związane były z uruchomieniem wydobycia na koncesji Satu Mare w kwietniu 2019 roku. Z drugiej strony spółka zanotowała niższe koszty notowania na rynku giełdowym (o 1,4 mln dolarów), końcowy wynik poprawiło też rozliczenie odroczonego podatku dochodowego (1 mln zł więcej), mimo to strata okazała się wyraźnie wyższa.
Za pozytyw należy uznać wygląd rachunku przepływów pieniężnych. Na działalności operacyjnej Serinus uzyskał 5,6 mln dolarów względem -3,2 mln dolarów przed rokiem. Spłata kredytu i wydatki związane z inwestycjami sprawiły jednak, że łącznie przepływy okazały się ponownie ujemne, choć minus sięgnął tylko poziomu 312 tys. dolarów. Spółka jednak wciąż ma jednak poważny problem z zadłużeniem.
Rumuńskie i tunezyjskie problemy
Przyczyną zadłużeniowych problemów jest fakt, że Serinus w ostatnich latach nie miał szczęścia do inwestycji. W Tunezji spółce początkowo spółce przeszkadzały niepokoje społeczne i sytuacja polityczna. W konsekwencji wydobycie z tunezyjskich pól przerwano na początku 2017 roku. Negocjacje przedłużały się, jednak latem tego roku wydobycie w końcu ruszyło i w październiku średni poziom wydobycia w Tunezji wyniósł 571 boe/dzień.
Później pojawiły się problemy w Rumunii. Pożar z grudnia 2017 roku spowodował, że wydobycie gazu ziemnego na koncesji Satu Mare opóźniło się. Dodatkowo powypadkowy przegląd stanu technicznego wymusił zamknięcie jednego z odwiertów. Kolejne problemy wyszły przy budowie zakładu przetwarzania gazu, który również powstał z istotnym opóźnieniem. Dodatkowo problemy zaczął stwarzać krajowy operator tamtejszych rurociągów. Transgaz nie dopuścił gazu produkowanego przez Serinus do systemu przesyłowego twierdząc, że jakość tego surowca nie odpowiada wymogom specyfikacji sieci, z uwagi na minimalną zawartość wody. W końcu jednak Serinusowi udało się spełnić wymogi i w październiku średnie wydobycie wyniosło tam 1209 boe/dzień.
Długi, długi, długi
Potknięciem, wstrzymania i opóźnienia mocno odbiły się na kondycji finansowej spółki. - Z powodu opóźnienia w rozpoczęciu wydobycia ze złoża w Rumunii Grupa znalazła się w trudnej sytuacji pieniężnej i nie zdołała dotrzymać wymaganego wskaźników finansowych (kowenantów), do przestrzegania których zobowiązała się w związku z finansowaniem dłużnym uzyskanym od EBOiR, a także zmuszona była odłożyć realizację programów inwestycyjnych w Tunezji - czytamy w raporcie.
Kredyt trzeba było spłacić. W marcu spółka wyemitowała akcje, z czego uzyskała brutto 3 mln dolarów i kwota ta niemal całość trafiła na ratę wspomnianego kredytu (płatność do 31 marca 2019 roku). Ostatnią ratę zapłacono we wrześniu 2019 roku, spółce wciąż jednak pozostał tzw. kredyt zamienny w EBOiR-ze. - Ma on zostać spłacony w czterech ratach, z których pierwsza, wynosząca 25 proc. kapitału plus odsetki, jest wymagalna w terminie do 30 czerwca 2020 r. Pozostałe trzy raty będą spłacane w odstępach rocznych, 30 czerwca każdego roku. Na 30 września 2019 r. z Grupa wykazywała zadłużenie krótkoterminowe z tytułu Kredytu Zamiennego w kwocie 7,6 mln dolarów - tłumaczy spółka.
Bilans spółki aż ugina się pod zobowiązaniami. Kapitał własny spółki sięga ledwie 10 mln dolarów przy aktywach wielkości 117 mln dolarów. Aktywa są zatem w aż w 91 proc. finansowane długiem. Co istotne zobowiązania krótkoterminowe sięgają 33,4 mln dolarów, przy aktywach obrotowych na poziomie 13,6 mln dolarów. Deficyt kapitału obrotowego sięga aż 19,7 mln dolarów. Bez finansowania zewnętrznego ciężko będzie udźwignąć ten ciężar. W raporcie Serinusa możemy przeczytać, że zagadnienie to będzie poważnym wyzwaniem.
"Istotna niepewność"
- Zdolność grupy do terminowego regulowania zobowiązań zależy od jej zdolności do generowania w przyszłych okresach przepływów pieniężnych z działalności operacyjnej i/lub uzyskania niezbędnego finansowania. Grupa opracowała modelowe prognozy przepływów pieniężnych w celu ustalenia takiego sposobu zarządzania dostępnymi środkami, który umożliwi grupie regulowanie zobowiązań w terminie ich wymagalności, lub wskazania obszarów, w których wymagane może być dodatkowe finansowanie. W związku z powyższym istnieje istotna niepewność co do zdolności Grupy do regulowania wszystkich ciążących na niej zobowiązań finansowych w terminach ich wymagalności - informuje spółka.
- Zdolność grupy do generowania w przyszłości przepływów pieniężnych z działalności operacyjnej w wysokości wystarczającej do terminowego regulowania zobowiązań oraz dalsza dostępność istniejących linii kredytowych w przypadku niedotrzymania wymaganych poziomów wskaźników finansowych (kowenantów), stanowią ważne czynniki niepewności mogące budzić istotne wątpliwości co do zdolności grupy do kontynuowania działalności - dodaje Serinus.
Na niekorzyść Serinusa gra także fakt, że coraz więcej instytucji wycofuje się z finansowania biznesów związanych z paliwami kopalnymi. Marcowa emisja udowodniła jednak, że spółka wciąż może liczyć na inwestorów. Warto dodać, że we wspominanym już wrześniowym wywiadzie prezes Auld wspominał, że Serinus nie planuje kolejnego podnoszenia kapitału i zamierza spłacać dług z cash flow operacyjnego. Informował również wówczas, że w związku z opóźnieniem prac w Rumunii grupa złożyła pozew o wypłatę odszkodowania w wysokości ponad 25,4 mln USD przeciwko kanadyjskim spółkom.
Mocne spadki na giełdzie
Serinus jako niezwykle obiecujące ocenia perspektywy w Rumunii, gdzie planuje jeszcze kolejne badania sejsmiczne, trwa także budowa platformy wiertniczej dla odwiertu Moftinu-1004. W Tunezji eksploatacja zdaniem spółki przebiega już bez zakłóceń i przy minimalnym poziomie nakładów inwestycyjnych. W 2020 roku grupa będzie dążyć do realizacji niskokosztowych programów inwestycyjnych, takich jak rekonstrukcja odwiertu N-2 czy zastosowanie metod mechanicznej eksploatacji w aktualnie eksploatowanych odwiertach. Na poziomie operacyjnym zarówno Tunezja (+1,1 mln dolarów), jak i Rumunia (+0,8 mln dolarów) są w tym roku rentowne, ogólna strata operacyjna Serinusa wyniosła jednak 1,8 mln dolarów. Inwestorom pozostaje mieć nadzieje, że Serinus już wyczerpał limit pecha, a słowa prezesa o dobrych perspektywach na II półrocze dotyczyły bardziej IV, niż III kwartału.
Rozczarowanie sytuacją w spółce widać na giełdowych notowaniach Serinusa. Od początku czerwca spółka poruszała się w trendzie bocznym i za jedną jej akcję trzeba było zapłacić około 60 groszy, po publikacji raportu notowania spadły jednak do 53 groszy. Od początku roku Serinus jest zaś przeszło 20 proc. pod kreską.
Głównym akcjonariuszem Serinusa jest spółka Kulczyk Investments (41,9 proc.), za której sterami zasiada Sebastian Kulczyk, syn Jana Kulczyka. W portfelu wehikułu Kulczyka znajdują się jeszcze m.in. Ciech oraz Autostrada Wielkopolska. Warto dodać, że Serinus jeszcze do 2013 roku nosił nazwę Kulczyk Oil Ventures. Sama zaś nazwa Serinus oznacza po łacinie "kulczyka" - gatunek ptaka.
























































