REKLAMA
KREW NA RYNKACH

Przepisy o telepracy to bubel

Łukasz Piechowiak2011-05-26 07:30główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2011-05-26 07:30
Telepraca to relatywnie nowa forma zatrudnienia, która pomimo dynamicznego rozwoju internetu w dalszym ciągu nie należy do najpopularniejszych. Na zachodzie 15% zatrudnionych stanowią telepracownicy – w Polsce tylko 2%. Pracodawcy RP podkreślają, że przyczyną jej niskiej popularności są niekorzystne dla pracodawców przepisy prawa pracy, które w praktyce uniemożliwiają im w pełni legalne zatrudnienie telepracownika.

Zatrudnienie w formie telepracy regulowane jest przez art. 67 Kodeksu pracy. Definiuje on telepracownika jako osobę, która regularnie wykonuje swoją pracę przy użyciu środków komunikacji elektronicznej. Dodatkowo pracodawca zobowiązany jest dostarczyć pracownikowi sprzęt niezbędny do wykonywania telepracy oraz pokryć koszty związane z jego instalacją, serwisem, eksploatacją, konserwacją i ubezpieczeniem.

O ile to wydaje się oczywiste, to wątpliwości pracodawców wzbudzają dodatkowe obowiązki wobec pracowników w zakresie przepisów BHP. Okazuje się, że jeżeli stanowisko pracy telepracownika nie będzie zgodne z wymogami BHP, to karę poniesie pracodawca. Kuriozum polega na tym, że w teorii są oni odpowiedzialni nie tylko za sprzęt, ale także np. za temperaturę i wilgotność powietrza panującą w mieszkaniu telepracownika.

Granice prywatności


Dodatkowe trudności związane są z odpowiedzialnością za ewentualny wypadek telepracownika w pracy. Pracodawcy RP podkreślają, że absurdem jest także przepis, aby pracodawca ponosił konsekwencje prawne związane z wypadkiem telepracownika w jego domu. Ustalenie, czy wypadek miał związek z pracą, może być niezwykle trudne. Ponadto niedorzeczna jest konieczność zapewnienia telepracownikowi środków higieny przez pracodawcę.

Zgodnie z przepisami Kodeksu pracy, pracodawca ma prawo kontrolować telepracownika w miejscu wykonywania przez niego pracy. Jeżeli jest ona wykonywana w domu, to może on sprawdzić, czy zatrudniony jest „obecny w pracy” oraz odwiedzić go w celu inwentaryzacji, instalacji i serwisu powierzonego sprzętu.

Co ciekawe, w paragrafie 3 art. 6714 ustawodawca wyraźnie zastrzegł, że pracodawca dostosowuje sposób przeprowadzania kontroli do miejsca wykonywania i charakteru pracy. Wykonywanie czynności kontrolnych nie może naruszać prywatności pracownika oraz jego rodziny ani utrudniać korzystania z pomieszczeń domowych, w sposób zgodny z ich przeznaczeniem.


W tym miejscu pojawia się problem. W zasadzie nie ma możliwości ustalenia, czy jakikolwiek sposób kontroli pracownika w jego domu nie narusza jego prywatności. Oczywiście można to uwzględnić w umowie, ale jej konstrukcja byłaby bardzo trudna. Oznacza to, że w większości przypadków zarówno pracodawca jak i telepracownik muszą się zgodzić na to, że pewne zachowania nie będą ujęte w sposób formalny. Z jednej strony to dobrze, ponieważ wymaga to większego zaufania, a z drugiej stanowi niebezpieczeństwo, że jedna ze stron będzie go nadużywać.

Koniecznie drobne zmiany


Wychodzi na to, że przepisy dotyczące zatrudniania telepracowników na podstawie Kodeksu pracy są niedostosowane do polskich realiów i należy je koniecznie zmienić. Przede wszystkim należałoby zastrzec, że pracodawca odpowiada tylko za dostarczony sprzęt i nie może na nim spoczywać odpowiedzialność za warunki lokalowe zatrudnionego.

Bez tych zmian w pełni legalne zatrudnianie telepracowników będzie nie tylko problematyczne, ale również kosztowne. Z tego powodu dla pracodawców o wiele korzystniejszym rozwiązaniem jest zlecanie telepracy osobom, które prowadzą własną działalność gospodarczą i za wykonywane czynności po prostu wystawiają rachunek. Biorąc to pod uwagę, można założyć, że uregulowanie przepisami prawa zatrudnienia w formie telepracy to tak naprawdę legislacyjny bubel stworzony tylko po to, by w UE nikt nie zarzucił Polsce braku innowacyjności w tym zakresie. Niestety, napisany byle jak, bez uwzględnienia polskich realiów. By to zmienić, wystarczą drobne poprawki i należy mieć nadzieję, że ustawodawca możliwie szybko je wprowadzi.

Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl

 
 
Źródło:
Tematy
Wyprzedaż Rocznika 2025. Hybrydowe SUV-y Forda
Wyprzedaż Rocznika 2025. Hybrydowe SUV-y Forda

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki