W Polsce pojawiły się już gotówkomaty – bankomaty służące do zaciągania szybkich pożyczek. Biznes znany z rosyjskich ulic pojawił się w centrach handlowych Warszawy i okolic. Czy jednak szybka pożyczka z automatu to wystarczająco bezpieczne rozwiązanie?
Na początku tego roku pisaliśmy już o interesie Olega Boyko, który postawił w Moskwie sieć bankomatów służących do udzielania pożyczek. Potencjalnemu pożyczkobiorcy potrzebny był jedynie paszport do zeskanowania w celu potwierdzenia tożsamości. W Polsce system działa tak samo - potrzebny jest natomiast dowód zamiast paszportu.
Dane klienta są sprawdzane pod kątem historii kredytowej w bazie BIK oraz BIG – nie każdy więc będzie mógł skorzystać z takiej pożyczki. Na tę chwilę oferta gotówkomatów obejmuje tylko pożyczki firmy Vivus. Z informacji na stronie głównej firmy wynika jednak, że oferta może zostać poszerzona o innych pożyczkodawców dostępnych na polskim rynku. Same parametry pożyczki nie różnią się od tej ze strony internetowej, w przeciwieństwie do praktyki z rynku rosyjskiego, gdzie pożyczki z takich „bankomatów” są bardzo drogie.
Na tę chwilę gotówkomaty dostępne są w obrębie kilku miast, m.in. Warszawy i Krakowa. Możliwe, że poza siecią urządzeń, rozszerzy się także ich funkcjonalność – o sprzedaż ubezpieczeń i możliwość spłaty pożyczki w urządzeniu. Póki co, spłata następuje przez przelew na konto wskazane na wydruku.
Łatwość zaciągnięcia pożyczki rodzi jednak pytanie o bezpieczeństwo tych transakcji. Może się okazać, że zaciąganie pożyczki na świeżo skradziony dowód będzie jeszcze łatwiejsze niż dotychczas. Automat w celu zabezpieczenia wykonuje jedynie zdjęcie twarzy kredytobiorcy i prosi o podanie numeru telefonu, na który ma przyjść decyzja kredytowa. Wątpliwa jest także sama wygoda użytkowania – na decyzję i tak trzeba czekać przed urządzeniem kilkanaście minut.
/mg

























































