Popyt na hipoteki w górę – działają oba „silniki”

analityk Bankier.pl

Odnotowany w grudniu 2018 r. spadek popytu na kredyty hipoteczne nie okazał się zwiastunem zmiany trendu. Jak informuje Biuro Informacji Kredytowej, w lutym do rejestru wpłynęły zapytania na kwotę wyższą o 17,6 proc. niż rok wcześniej. Wzrosła również liczba wnioskodawców.

Grudniowy odczyt BIK Indeks – Popytu na Kredyty Mieszkaniowe był zaskakujący. Po wielu miesiącach szybkich, często dwucyfrowych wzrostów, w końcówce 2018 r. odnotowano poważne spadki. Banki i SKOK-i przesłały do biura zapytania o kredyty hipoteczne na kwotę aż o 24,9 proc. niższą niż rok wcześniej. Jeszcze gorzej wypadło porównanie z grudniem 2017 r. pod względem liczby wnioskujących o finansowanie. Spadek wyniósł 37 proc.

(YAY Foto)

Lutowy odczyt wskaźnika publikowanego przez BIK nie pozostawia wątpliwości, że grudniowy epizod był wyjątkiem, wynikającym przede wszystkim z porównania z ostatnim okresem dostępności programu „Mieszkanie dla młodych”. O ile w styczniu odnotowano jeszcze spadek liczby wnioskujących o kredyt w porównaniu ze styczniem 2018 r., to w lutym rynek rósł już napędzany dwoma „silnikami”.

W ostatnim zakończonym miesiącu o kredyt mieszkaniowy zawnioskowało 36,88 tys. osób – o 7 proc. więcej niż rok wcześniej. Kwota finansowania, na które zgłaszano zapotrzebowanie, również wzrosła – o 17,6 proc. rok do roku. Lutowy odczyt wskaźnika BIK był wyższy od styczniowego o 10,7 pp. Średnia kwota wnioskowanego kredytu hipotecznego wyniosła 266,55 tys. zł i była o 9,5 proc. wyższa niż rok wcześniej.

„Szacuję, że w 2018 r. ok. 12 proc. udzielonych kredytów mieszkaniowych skorzystało ze wsparcia programu MdM. Nie wiemy jednak, jaka część wnioskodawców skorzystała z dofinansowania i od tego uzależniła wzięcie kredytu, a jaka część osób, wnioskowała o kredyt pomimo braku dofinansowania, a ewentualne środki z MdM traktowała jako swoisty dodatkowy bonus. Luty daje argumenty za tezą, że MdM był jedynie zachętą a nie determinantą zaciągania kredytu mieszkaniowego” – komentuje ostatni odczyt indeksu Waldemar Rogowski, Główny Analityk Biura Informacji Kredytowej.

Biuro Informacji Kredytowej monitoruje dane o zapytaniach spływających z banków i na tej podstawie przygotowuje BIK Indeks Popytu na Kredyty Mieszkaniowe. Klienci wnioskujący o finansowanie hipoteczne sprawdzani są przez banki w BIK-u, a biuro otrzymuje m.in. dane dotyczące wysokości potencjalnego zobowiązania. Do obliczenia indeksu brane są kredyty o kwotach poniżej 1 mln zł i z wyłączeniem wielu zapytań o tego samego klienta w ciągu kolejnych 90 dni (co pozwala wykluczyć efekt wynikający z częstej praktyki starania się o finansowanie w kilku bankach jednocześnie).

Michał Kisiel

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 cyklotron

mówią , że w Irlandii 3.5 krotność dochodu jako maksymalna kwota pożyczki to jest limit bezpieczeństwa. Jak to jest , że w Polsce pożyczyć można 8-krotność?

https://www.irishtimes.com/news/ireland/irish-news/strong-argument-to-retain-strict-mortgage-borrowing-rules-1.3819587

! Odpowiedz
1 7 bt5

Jasiek odpowiadam do mojego zdania że klient dziś się dużo więcej zastanawia niż kiedyś. Gdzieś widziałem taki blog o galeriach handlowych i tam opisywane historie o kilkusettysiecznych stratach na teoretycznie pewnych biznesach mówią za siebie. Sam parę lat temu musiałem robić w niedzielę aby wyrobić się że zleceniami. Albo sama kwestia mieszkań, u mnie lokalne reklamy zachęcają do kupienia mieszkań tylko 616 zł /m-c, podczas gdy 10 lat temu dosłownie sobie klienci e biurze sprzedaży wyrywali takie po 1000 zł /m-c. Ogólnie gdzieś w internecie czytałem o jednak systematycznie spadającym tempie obiegu pieniądza w Polsce i nie tylko w Polsce. A co do danych o sprzedaży mieszkań to w lutym trudno i to tylko na podstawie zapytań wyciągać daleko idące wnioski. Trzeba czekać do stycznia 2020 na podsumowanie roku . Może będzie jakiś szał , nie wiem ja na widzę aby realnie rynek pracy wydawał z siebie liczne popłatne miejsca pracy. A to chyba podstawa do ruchu w interesie choćby na kredyt.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
22 15 jasiek2017

No to mamy szok dla wszelkiej masci trolowni zwiastujacej spadek hipotek, sprzedazy mieszkan i cen.

PiS rozdaje 500+ na lewo i prawo wiec ludzie kupuja np mieszkania. Maja wiecej kasy do dyspozycji wiec skutek byl prosty do przewidzenia. Nalezy sie tez spodziewac podwyzek ogolnych kosztow zycia. Po co ciac koszty skoro gawiedz bedzie miala wiecej do wydania ?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
9 17 bt5

Po pierwsze primo , to są danee o zapytaniach o kredyt, rzeczywiste kredytu moga stać niżej. Po drugie primo , to 500+ banki z tego co się wypowiadały to nie uwzględniają do zdolności kredytowej. Licząc najoptymistyczniej to dochód z 500+ to 18 lat, a 95% kredytów jest brane na ćwiarę.

! Odpowiedz
6 8 jasiek2017 odpowiada bt5

Nie wazne, wazne jest to, ze ludzie maja wiecej kasy i sa bardziej na tak dla kredytow

! Odpowiedz
0 0 cyklotron

dziwi mnie to jak wielu ludzi potrafi sie wypowiadać w temacie , o którym niewiele wiedzą w d... byli ... widzieli...

jak się zobaczy korektę cen 60% w ciągu roku lub poczyta literaturę fachową to się takich głupot nie wypisuje , bo sie można ośmieszyć

! Odpowiedz
7 68 kzabor

I co ma zrobić osoba stojąca przed potrzebą kupna mieszkania. Musi po prostu kupić, zadłużając się na całe życie, dzięki polityce niskich stóp. Oszczędzić już wiem, że na mieszkanie się nie da, bo realnie ujemne stopy, niszczą oszczędności. PIS to partia emerytów, młodym ludziom na dorobku tylko podnosi podatki.

! Odpowiedz
15 26 begze

Nie ma czegoś takiego jak potrzeba kupna mieszkania. Można np. wynajmować od kogoś, mieszkać u rodziców, kupić domek za miastem etc. Od starożytności na nieruchomość w dużym mieście Europy stać było tylko nielicznych ludzi.

! Odpowiedz
3 15 jasiek2017 odpowiada begze

I te trendy beda co raz bardziej widoczne. Tak samo mieszkania (wlasne M) w duzych miastach beda tylko dla wybranych.

! Odpowiedz
3 34 bt5

Bardziej wartościowe by były dane niebo ilości zapytań , a o ilości udzielonych kredytów. Moim zdaniem z roku na rok jest w Polsce coraz większy rozdźwięk między zainteresowaniem/zapytaniem potencjalnych klientów ,a rzeczywistą finalizacją.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne