REKLAMA
JANUSZ KRYPTO

Polska spółka z branży krypto myśli o debiucie na giełdzie w Londynie. "Rynek nie wróci do dawnej formy"

Michał Misiura2025-11-26 10:19redaktor Bankier.pl
publikacja
2025-11-26 10:19

Europejski rynek kryptowalut czekają rewolucyjne zmiany wprowadzone przez dyrekywę MiCA. Szansę dla siebie upatruje w tym polska spółka Ari10, która planuje przejęcia spółek z branży cyfrowych aktywów, a w przyszłości debiut na giełdzie w Londynie. O jej zamiarach i ocenie sytuacji na rynku krypto rozmawialiśmy z prezesem zarządu Ari10, Mateuszem Karą.

Polska spółka z branży krypto myśli o debiucie na giełdzie w Londynie. "Rynek nie wróci do dawnej formy"
Polska spółka z branży krypto myśli o debiucie na giełdzie w Londynie. "Rynek nie wróci do dawnej formy"
fot. DADO RUVIC / Reuters / / FORUM

Michał Misiura, Bankier.pl: czym zajmuje się Ari10?

Mateusz Kara, Prezes Zarządu Ari10: Jesteśmy dostawcą usług w sektorze kryptoaktywów. Od ponad ośmiu lat stawiamy sobie za cel budowę bezpiecznej i zaufanej infrastruktury dla globalnych transakcji kryptowalutowych. Dostarczamy kompletny ekosystem obsługi transakcji, który umożliwia sprzedawcom, instytucjom finansowym i zwykłym użytkownikom kupowanie, sprzedawanie i zarządzanie aktywami cyfrowymi.

Niedawno ogłosiliście nową strategię. Jakie są jej założenia?

Z wejściem w życie MiCA na obszarze UE koszty uzyskania licencji, a następnie prowadzenia biznesu w sposób nadzorowany wzrosną na tyle, że nie wszystkie biznesy pozostaną rentowne. Rynek ulegnie silnej profesjonalizacji, centralizacji oraz konsolidacji. Nasza strategia to wykorzystuje. Szybko złożyliśmy wniosek o licencję. Po jej uzyskaniu chcemy zgłosić się do podmiotów, które nie będą w stanie utrzymać rentowności w nowych warunkach rynkowych lub nie są gotowe strukturalnie, aby przejść proces licencyjny i przejąć je.

Drugim filarem jest przekierowanie naszej głównej działalności na segment płatności. Nie koncentrujemy się tylko na firmach krypto, ale też kupujemy istniejące biznesy posiadające komplementarne licencje, takie jak PSP (Dostawca Usług Płatniczych) i EMI (Instytucja Pieniądza Elektronicznego). Docelowo chcemy dojść do poziomu licencji bankowej. Pozwoli nam to zamknąć cały obrót pieniądza w jednej grupie kapitałowej, co zwiększy rentowność, eliminując koszty związane z zewnętrznymi dostawcami.

W jakim kraju staracie się o licencję MiCA? Jak ocenia Pan polskie przejścia z ustawą o rynku kryptoaktywów?

Ze względu na uwarunkowania prawne nie mogę wymienić tego kraju z nazwy. Powiem tylko, że wybraliśmy państwo, w którym mogliśmy złożyć wniosek o licencję jeszcze przed wejściem w życie rozporządzenia MiCA. Wszystkie przepisy były już gotowe praktycznie od połowy 2024 roku, a regulator przedstawiał pełne wytyczne, jak przejść proces. Siłą rzeczy podejmując decyzję o zdobyciu licencji za granicą, odpuściliśmy Polskę. W związku z tym nie było potrzeby sprawdzania postępów prac nad polską ustawą.

Plany ekspansji Ari10 koncentrują się na Beneluksie, Bałkanach i Skandynawii. Czemu nie na dużych rynkach strefy euro, takich jak Francja czy Niemcy?

Najłatwiej jest wejść do Europy poprzez strefę euro, co jest pierwszym kierunkiem dla globalnych graczy. My chcemy rosnąć w tych krajach, które są dużo trudniejsze do zagospodarowania i są mniejszymi rynkami. Wymaga to bardziej lokalnych struktur, a dostęp do bankowości jest trudniejszy. Widzimy tu największe możliwości, by zdobyć duży procent rynku. Chcemy przyspieszyć wejście, kupując istniejące, zdrowe biznesy, które są już znane, posiadają historię i biznesowe kontakty.

Które konkretne rynki są dla Was szczególnie interesujące?

W Europie południowo- wschodniej dużym rynkiem, który nas bardzo interesuje, jest Rumunia. Tam praktycznie nie istnieją lokalni gracze i bardzo trudno jest kupić krypto za lokalną walutę. Drugim istotnym kierunkiem jest cała Skandynawia, która jest rynkiem trudnym i hermetycznym, ale przez to bardzo przyszłościowym dla firm o naszej skali.

Polska spółka planuje debiut na londyńskiej giełdzie

Według nowej strategii centralnym ogniwem działalności Ari10 ma być spółka holdingowa z siedzibą w Wielkiej Brytanii. Dlaczego nie w Polsce?

Z jednego względu: chcemy skupić się na tym, żeby przygotować naszą grupę holdingową do wyjścia na giełdę, co musi być powiązane z naszą ekspansją w Europie.. Dlatego wybraliśmy Wielką Brytanię, bo to fintechowy hub Europy, z bardzo dojrzałym rynkiem. W Polscei brakuje pełnego zrozumienia dla branży, w której działamy.. Londyńska spółka holdingowa nie będzie jednak prowadzić działalności operacyjnej – będzie "house of brands". Chcemy bowiem, by przejmowane firmy nadal działały pod własną marką, zachowując swoją niezależność i tożsamość.

Do czego potrzebujecie IPO?

Jesteśmy rentowną firmą i od lat osiągamy zyski. 2025 rok zamkniemy na poziomie blisko 350 mln dolarów wolumenu - łącznej wartości transakcji (Total Transaction Value — TTV). Planujemy organiczny wzrost do 550 mln dolarów w 2026 roku. Dzięki dołożeniu przejęć, które mamy już w planach, wolumen może wzrosnąć do ponad miliarda dolarów.

Chcemy pozyskać środki na giełdzie tylko i wyłącznie po to, by móc szerzej spojrzeć na rynek finasowy - nabyć potrzebne licencje oraz większe podmioty niż te, które moglibyśmy nabyć samodzielnie. Naszym celem jest zbudowanie dużego podmiotu w przeciągu następnych dwóch, trzech lat. Dzięki temu chcemy stać się europejskim championem, obecnym na wielu rynkach. W tej chwili z Polski pochodzi 65% naszego ruchu. Chcemy to zbalansować.

Nie planujemy jakiegokolwiek wyjścia z inwestycji na poziomie listingu - wszyscy założyciele zablokują swoje udziały na 24 miesiące. Środki, które zamierzamy pozyskać w ramach IPO, mają dać nam jeszcze większe możliwości nabycia kilku większych podmiotów.

Kiedy może dojść do debiutu?

Chcielibyśmy żeby doszło do niego w drugim kwartale 2026 roku. Na ten moment nie będziemy jednak deklarować dokładnego terminu, bo kluczowa dla nas nie jest data, ale procesy, które chcemy zrealizować w ramach naszej strategii. To, na czym się obecnie koncentrujemy, to jak najszybsze zakończenie procesu licencyjnego MiCA. Następnie mamy zamiar dokończyć prowadzone akwizycje finansowane z własnych środków. Po tym będziemy gotowi do przeprowadzenia oferty.

Zrobiliśmy już wiele w tym kierunku: przygotowaliśmy całą strukturę grupy kapitałowej, dokonaliśmy audytu sprawozdań za cały okres funkcjonowania spółki. Chcieliśmy mieć za sobą najbardziej czasochłonne kroki przygotowawcze, by w momencie podjęcia decyzji, móc przeprowadzić debiut możliwie szybko.

Szykujecie się do debiutu na giełdzie, czyli IPO, ale równe 4 lata temu przeprowadziliście IDO, czyli debiut tokena Ari10 na zdecentralizowanej giełdzie. Jak ocenia pan tamten debiut?

Jeżeli chodzi o token, moment kiedy z nim wychodziliśmy, to był bardzo dobry czas dla rynku altcoinów. Obecnie on praktycznie się skończył. Niestety obserwujemy globalnie bardzo duży odpływ kapitału od alternatywnych kryptowalut, więc na ten moment token nie stanowi istotnej części naszej działalności. On oczywiście funkcjonuje w ramach naszego ekosystemu, ale nie jest rzeczą, na której skupiamy się na chwilę obecną.

Prezes Ari10 ocenia sytuację na rynku kryptowalut

Jak widzi Pan bieżącą sytuację na rynku kryptowalut? To już początek bessy? Jeśli tak, jak wpłynie to na działalność firmy?

Transformacja biznesu w kierunku klienta B2B i przygotowania się pod usługi związane z kryptoaktywami, powoduje, że warunki na rynku kryptowalut nie do końca mają wpływ na funkcjonowanie firmy. Oczywiście jego kondycja będzie wpływała na potencjalny debiut giełdowy, ponieważ zawsze będziemy oceniani jako firma krypto, więc musimy być zgodni z rynkiem.

Należy jednak pamiętać, że nasz model opiera się głównie na obrocie stablecoinami, które są niezależne od kondycji całego rynku kryptowalut. Klienci B2B, których obsługujemy, są związani z rynkiem płatniczym krypto, a nie spekulacyjnym, co pozwala nam uniezależnić się od hossy czy bessy. Jeżeli chodzi o rynek krypto-spekulacyjny, moim prywatnym zdaniem, nie jest to jeszcze bessa, ale z pewnością nie byliśmy też świadkami takiej hossy, na jaką liczyli wszyscy traderzy - nawet w kontekście wzrostów trwających od 2024 roku. Osobiście uważam, że ten rynek nie wróci do dawnej formy.

Dlaczego?

Myślę, że formuła się wyczerpała. Podmioty nie będące firmami, nie są w stanie utrzymywać przez długi czas tak dużych wzrostów, zwłaszcza jeśli mówimy o tokenach. W mojej ocenie - to jest całkowicie prywatna ocena – docelowo na rynku pozostaną główne kryptowaluty, takie pierwsze top 100, które nadal będą miały wartość inwestycyjną i spekulacyjną.

Cały świat krypto idzie obecnie w kierunku stablecoinów i twardego biznesu. Ten rynek jest w gigantycznej hossie. Świadczy o tym rosnące zainteresowanie tradycyjnych instytucji finansowych, choćby niedawna akwizycja dokonana przez MasterCard. Zawsze byłem sercem w tym miejscu: nie byłem nigdy traderem, więc stablecoiny to jest ten rynek, który najlepiej rozumiem i na którym od zawsze chciałem działać.

Ten rynek będzie rosnąć?

Uważam, że większość rozliczeń międzynarodowych - a to już jest widoczny trend - idzie w kierunku stablecoinów. Zarówno Visa, jak i MasterCard, czyli dwie największe korporacje płatnicze na świecie, przechodzą na rozliczanie przelewów w stablecoinach pomiędzy kontynentami i swoimi merchantami. Stany Zjednoczone kładą bardzo duży nacisk na to, by utrzymać dominację dolara na świecie poprzez wspieranie stablecoinów, ponieważ większość ruchu stablecoinowego opiera się właśnie na dolarze.

Duża część tradycyjnej bankowości, rozumianej jako rozliczenia, przejdzie na stablecoiny w ten sposób, że banki i instytucje uczestniczące w rynku po prostu włączą je do swoich systemów. Rozliczenia te są dużo tańsze i szybsze. Obecny system finansowy oparty o SEPA i SWIFT, zwłaszcza w przypadku przelewów międzynarodowych czy interkontynentalnych, jest po prostu przestarzały i za drogi.

Źródło:
Michał Misiura
Michał Misiura
redaktor Bankier.pl

Redaktor działu Rynki w Bankier.pl. Inwestowaniem zainteresował się podczas studiów. Zaczynał pisząc o rynku forex i kryptowalutach, żeby z czasem przenieść się na giełdę. W Bankier.pl śledzi produkty dla inwestorów i opisuje wydarzenia na rynkach kapitałowych. tel: 532 803 384

Tematy
Ile pożyczki na raty możesz uzyskać?
Ile pożyczki na raty możesz uzyskać?

Komentarze (10)

dodaj komentarz
sterl
Chiński system płatności międzynarodowych jest bardzo tani i gwarantowany przez Chiny :fabrykę świata, a nie szemrane giełdy..
sterl
Jak zwykle krypto śmieci pokazane w formie złotej monety a to puste jest ,nie ma nic, cyfrowy zapis do pustego sejfu z zapisami, do kolejnych pustych sejfów..
keep_sleeping
To, że media pokazują „krypto-śmieci” jako złote monety, nie ma nic wspólnego z Bitcoinem.
To tylko grafika dla laików.

Bitcoin nie udaje złota — on pełni jego funkcję lepiej:
• ma ograniczoną podaż,
• nie da się go podrobić,
• nie da się go skonfiskować bez dostępu do kluczy,
• można go przesłać na drugi koniec
To, że media pokazują „krypto-śmieci” jako złote monety, nie ma nic wspólnego z Bitcoinem.
To tylko grafika dla laików.

Bitcoin nie udaje złota — on pełni jego funkcję lepiej:
• ma ograniczoną podaż,
• nie da się go podrobić,
• nie da się go skonfiskować bez dostępu do kluczy,
• można go przesłać na drugi koniec świata w kilka minut,
• a cały system działa bez państwa, banku centralnego i korporacji.

Pusty sejf?
Właśnie odwrotnie.
Fiat to pusty sejf, bo wartość zależy od decyzji polityków i tempa dodruku.
Bitcoin jest zasobem opartym na matematyce i energii — coś, czego nie da się „dodrukować” ani zmienić głosowaniem.

To, że jest cyfrowy, to jego przewaga, nie wada.
Cyfrowy zapis w sieci, której nikt nie kontroluje, jest znacznie bardziej realny niż kawałek papieru, którego wartość zmienia się w rytm konferencji prasowych banków centralnych.

Możesz uważać wszystkie krypto za „śmieci” — w większości masz rację.
Ale Bitcoin nie jest kolejnym tokenem.
To jedyne cyfrowe aktywo, które pełni rolę twardego, niezmiennego pieniądza, a nie „kolejnego pustego sejfu”.
zoomek odpowiada keep_sleeping
Lepiej?
Zależąc od stron trzecich, netu, prądu i zabawek korpo powiązanych z banksterami?
Weź nie trolluj.
To wygenerowano abyś złota nie kupował dzieciaku.
Masz teraz pozdrowienia od Rotszyldosi Żydoto.
keep_sleeping odpowiada zoomek
Widzę, że kiedy kończą się argumenty, zaczynają się wyzwiska, teorie spiskowe i etykietki. To tylko pokazuje, że nie masz żadnych merytorycznych kontrargumentów wobec Bitcoina.

Po pierwsze:
Bitcoin właśnie dlatego jest wartościowy, że nie zależy od żadnej „korpo”, „banksterów” ani żadnej grupy etnicznej.
Kod jest otwarty,
Widzę, że kiedy kończą się argumenty, zaczynają się wyzwiska, teorie spiskowe i etykietki. To tylko pokazuje, że nie masz żadnych merytorycznych kontrargumentów wobec Bitcoina.

Po pierwsze:
Bitcoin właśnie dlatego jest wartościowy, że nie zależy od żadnej „korpo”, „banksterów” ani żadnej grupy etnicznej.
Kod jest otwarty, sieć działa na tysiącach węzłów, każdy może go zweryfikować i nikt go nie kontroluje. Gdyby jakiś bank czy korporacja mogła nim sterować, Bitcoin już dawno by nie istniał.

Po drugie:
„Zależność od prądu i internetu” to żaden argument — tak działa cały współczesny świat, od bankowości po elektryczne ogrzewanie. Bitcoin po prostu gra w tej samej lidze, tylko uczciwymi zasadami.

Po trzecie:
Złoto? Kupuj, jeśli chcesz. Tylko pamiętaj, że:
• złoto można skonfiskować (USA 1933 – już raz to zrobiono),
• złota nie prześlesz w 5 minut do innego kraju,
• złoto ma nieograniczoną podaż ekonomiczną — każde podniesienie ceny zwiększa wydobycie.

Bitcoin rozwiązuje te problemy bez proszenia kogokolwiek o pozwolenie.

I na koniec:
Kiedy ktoś w dyskusji o technologii schodzi do obrażania ludzi, to znaczy, że przegrał argumentacyjnie.
Bitcoin nie potrzebuje teorii spiskowych ani wyzwisk.
Broni się sam — kodem, energią i działaniem sieci przez 16 lat bez przerwy.

Jeśli chcesz rozmawiać o pieniądzu przyszłości — super.
Jeśli chcesz rzucać wyzwiskami — to tylko pokazuje poziom merytoryczny Twojej „krytyki”.
keep_sleeping
Cały ten „rynek krypto” może sobie kombinować z licencjami, giełdami i debiutami w Londynie, ale prawda jest taka, że to wszystko to poboczna gałąź finansów, która tylko udaje rewolucję. Prawdziwa zmiana wydarza się gdzie indziej — w Bitcoinie, który działa od 16 lat bez prezesa, bez centrali i bez możliwości zatrzymania.

Tokeny,
Cały ten „rynek krypto” może sobie kombinować z licencjami, giełdami i debiutami w Londynie, ale prawda jest taka, że to wszystko to poboczna gałąź finansów, która tylko udaje rewolucję. Prawdziwa zmiana wydarza się gdzie indziej — w Bitcoinie, który działa od 16 lat bez prezesa, bez centrali i bez możliwości zatrzymania.

Tokeny, giełdy, fintechy i inne „projekty krypto” muszą iść w stronę regulacji, bo inaczej nie przetrwają. I bardzo dobrze — niech sobie funkcjonują jako kolejne banki 2.0. Tylko jedno warto jasno powiedzieć:

Bitcoin ≠ krypto.

Bitcoin to nie firma, nie akcja, nie token VC, tylko twardy pieniądz z absolutnie ograniczoną podażą. To jedyne aktywo, którego reguł nie da się zmienić konferencją zarządu ani głosowaniem udziałowców. Dlatego właśnie z każdym cyklem kapitał odpływa z giełd, tokenów i „projektów” do BTC — bo rynek w końcu rozumie, że to jedyny aktyw, który ma realne fundamenty monetarne.

Cały sektor krypto może nigdy nie wrócić do dawnej formy.
I bardzo dobrze.

To Bitcoin przejmie rolę globalnego aktywa oszczędnościowego.
Tokeny i giełdy zostaną fintechami.
Bitcoin stanie się nową bazową warstwą finansową świata — bo ma lepsze parametry niż złoto i nieskończenie lepsze niż fiat.

A debiuty giełdowe firm od „krypto usług”?
To tylko dowód, że reszta rynku nie ma już nic wspólnego z pierwotną ideą.
Idea żyje tylko w Bitcoinie.
sterl
Spokojnie każdego bit śmiecia można wyśledzić opodatkować albo skasować czy zablokować , a do tego obracać można tylko na szemranych giełdach śmieci..
keep_sleeping odpowiada sterl
Jeśli myślisz, że „każdego bit-śmiecia można skasować albo zablokować”, to znaczy, że mylisz shitcoiny i giełdy z Bitcoinem.

Shitcoiny można zamrozić — bo są scentralizowane.
Giełdy można kontrolować — bo są firmami.
Bitcoina nie da się wyłączyć ani zatrzymać, bo to globalna sieć tysięcy węzłów i górników w ponad 100
Jeśli myślisz, że „każdego bit-śmiecia można skasować albo zablokować”, to znaczy, że mylisz shitcoiny i giełdy z Bitcoinem.

Shitcoiny można zamrozić — bo są scentralizowane.
Giełdy można kontrolować — bo są firmami.
Bitcoina nie da się wyłączyć ani zatrzymać, bo to globalna sieć tysięcy węzłów i górników w ponad 100 krajach. Żaden rząd nie może „zablokować” protokołu, którego nie kontroluje i który działa peer-to-peer.

Co do opodatkowania — jasne, że mogą opodatkować punkty styku z fiatami, bo to jedyne miejsce, gdzie mają władzę. Ale tego, co robisz w self-custody, poza giełdą, w LN albo przez multi-sig, nie zablokują, bo nie da się zablokować matematyki.

A „obrót tylko na szemranych giełdach”?
To już czysta niewiedza.
Bitcoin działa bez giełd — giełdy to tylko automaty wymiany. Prawdziwy Bitcoin to transakcje z portfela na portfel, bez pośrednika. Tak działa pieniądz.

Podsumowując:
• shitcoiny faktycznie można zablokować,
• firmy faktycznie można zamknąć,
• Bitcoin jest poza tym systemem — dlatego właśnie istnieje.

I dlatego tak bardzo ich to boli.
suba
czyli koniec zbliza sie szybciej niz tego oczekujemy

Powiązane: Kryptowaluty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki