Podczas poniedziałkowej sesji akcje Jastrzębskiej Spółki Węglowej potaniały o blisko 8 proc. Trudno nie wiązać tej przeceny z publikacją „Rzeczpospolitej”, jakoby JSW miała kupić pakiet akcji giełdowego Polimeksu.


Gazeta napisała, że w partii rządzącej toczy się wojna o głowę prezesa JSW Daniela Ozona. Według informacji „Rzeczpospolitej” w środę ma się zebrać rada nadzorcza węglowej spółki, a w porządku obrad podobno znalazł się punkt o zmianach w zarządzie. Podobno przyczyną odwołania mają być trudne relacje prezesa Ozona z ministrem energii i wpływowym politykiem PiS Krzysztofem Tchórzewskim.
O ile kolejny obrót partyjnej karuzeli z prezesami zapewne nie zaniepokoiłby akcjonariuszy JSW, o tyle już plotki o możliwym odkupienia od Skarbu Państwa pakietu akcji firmy budowlanej Polimex-Mostostal zapewne miał negatywny wpływ na giełdową wycenę JSW. Jastrzębska spółka korzysta na wysokich cenach węgla i tylko w pierwszym półroczu wygenerowała ponad miliard złotych czystego zysku. Kondycja finansowa spółki jest na tyle dobra, że w sierpniu prezes Ozon zapowiedział możliwość wypłaty 25-30% zysku netto w ramach dywidendy.
- Byłem naciskany kilkakrotnie, by z pieniędzy JSW finansować inwestycje kompletnie nie związane z działalnością spółki. Naciskany, by JSW zainwestowało w budowę cementowni. Odmówiłem. Ostatnio naciska się mnie na kupno akcji Polimeksu – Mostostalu – przyznał w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Daniel Ozon, prezes JSW. Ministerstwo Energii oficjalnie zaprzeczyło i zadeklarowało, że nie było żadnych nacisków na prezesa JSW. Tchórzewski przyznał jednak, że trwa kontrola w JSW.
Bez wartości dla inwestora
Jeżeli (...) prezesa Ozona rzeczywiście wyrzuci się za próbę obrony interesów JSW – a więc realizowanie swoich obowiązków – będzie to mocny sygnał dla akcjonariuszy mniejszościowych. Akcjonariuszu, zarząd JSW nie jest od tego, by podnosić wartość JSW, a od tego, by realizować polityczne cele. Owszem, można zarobić na ruchach notowań spółki, z inwestowaniem w wartość nie ma to jednak nic wspólnego, to nie bowiem o budowanie wartości w Jastrzębskiej chodzi. A o politykę.
Kontrolowane przez Skarb Państwa spółki energetyczne posiadają prawie 2/3 akcji Polimeksu, które przy dzisiejszym kursie są warte 464 mln zł. Gdyby JSW faktycznie kupiło spółkę budowlaną (której przecież nie potrzebuje), byłby to odpływ prawie pół miliarda złotych, które nie trafiłyby do akcjonariuszy. W praktyce byłoby to wytransferowanie pieniędzy ze spółki przez głównego akcjonariusza kosztem inwestorów mniejszościowych. Trudno się zatem dziwić, że rynek reaguje tak nerwowo.
Na zamknięciu poniedziałkowej sesji jedna akcja JSW kosztowała 63 zł i była o 7,7% tańsza niż przed weekendem. Kurs Polimeksu wzrósł o 7,6%.
Przeczytaj także
Polimex-Mostostal miał zbudować elektrownię w Ostrołęce – podobno ostatni duży blok węglowy, jaki ma powstać w Polsce. Ale państwowa firma zaproponowała tak wysoką cenę, że przegrała przetarg i Ostrołękę C zbuduje konsorcjum GE Power i Alstom Power Systems.
JSW ma już na swoim koncie politycznie motywowaną "inwestycję". Jeszcze pod poprzednią władzą, w połowie 2014 roku, gdy węglowa bessa na dobre była już rozpędzona, JSW zakupiła kopalnię Knurów za 1,5 mld zł. Mająca już swoje problemy spółka, by zrealizować transakcję, wyemitowała obligacje. Knurów kupiono więc na kredyt. Później JSW miała problem ze spłatą wspomnianych obligacji i musiała gasić pożar, prosząc obligatariuszy, by zgodzili się na otrzymanie swoich pieniędzy później.
Związkowcy popierają prezesa
Murem za prezesem stanęli związkowcy. W swoim liście do premiera Morawieckiego poparli zarówno osobę prezesa Ozona, jak i wyrazili swoją dezaprobatę wobec wyprowadzania pieniędzy z JSW. Odwołali się m.in. do wspomnianej historii z Knurowem. - Dziś nie chcemy powtórki tej sytuacji, dlatego lokalni politycy nie powinni stosować podobnych mechanizmów. JSW nie może być kołem ratunkowym dla innych spółek, które sobie nie radzą. Nasza firma nie może płacić haraczu dla źle zarządzanych przedsiębiorstw. Powinno się je umiejętnie restrukturyzować a nie obarczać nimi innych - przekonują związkowcy w liście. Pod listem podpisali się ZOK Solidarność JSW SA, ZZ Kadra JSW SA oraz Federacja ZZG JSW SA.
Warto dodać, że wydatki na cele pracownicze za prezesa Ozona wyraźnie wzrosły. Obecnie - według danych na koniec półrocza - są one nawet wyższe niż za czasów poprzedniej prosperity. Od czerwca obowiązuje zaś porozumienie, zgodnie z którym następuje wzrost funduszu wynagrodzeń o 7 proc. poprzez wzrost stawek płac zasadniczych dla wszystkich pracowników JSW.
KK/AT



























































