Temat podatku katastralnego powraca jak bumerang. Obecnie w grze jest Lewica, ale szanse na powodzenie projektu są raczej niewielkie. Ile mógłby zyskać budżet państwa? To policzyli ekonomiści PKO BP i w sumie... szału nie ma.


Z dotychczasowych zapowiedzi wynika, że do 21 grudnia Lewica prawdopodobnie zaprezentuje projekt wprowadzający tzw. podatek katastralny. Celem jest zwiększenie dostępności mieszkań, poprzez spadek opłacalności spekulacji - podkreśla wiceszefowa klubu Lewicy Anita Kucharska-Dziedzic. Większych szczegółów odnośnie do proponowanych przepisów brak.
Co proponowano wcześniej ws. podatku katastralnego?
Wcześniej politycy Lewicy zapowiadali, że przygotowywany projekt zakłada wprowadzenie podatku, który miałby być odprowadzany raz do roku, a jego kwota byłaby uzależniona od wartości posiadanych nieruchomości. Nie wiadomo, ile procent miałby wynosić nowy podatek ani od którego posiadanego mieszkania należałoby go płacić.
Swój projekt ustawy o podatku „antyspekulacyjnym” od trzeciego mieszkania zaprezentowała już partia Razem, dawny koalicjant Nowej Lewicy. Lider Razem Adrian Zandberg przekazał, że podatek dla osób posiadających od trzech do pięciu mieszkań wyniósłby 1 proc. wartości nieruchomości, od sześciu do ośmiu - 2 proc., a od dziewiątej i kolejnych nieruchomości - 3 proc. wartości.
Niemniej, powyższe projekty mają wspólny cel, który dotknąłby mniej niż 1% obywateli: ograniczenie spekulacji na rynku mieszkaniowym oraz przekierowanie kapitału z nieruchomości do bardziej produktywnych form inwestycji.
Rząd zyska mniej niż 2 mld złotych?
W najnowszej analizie PKO BP "Przedwiośnie konsolidacji fiskalnej" poruszono wiele kwestii związanych z długiem publicznym, wydatkami państwa oraz oczywiście przychodami.
Ekonomiści PKO BP przeprowadzili szacunki wpływów z podatku katastralnego "od trzeciego mieszkania". Punktem wyjścia była łączna wartość zasobu mieszkaniowego w Polsce według NBP (ok. 7,8 bln PLN na koniec 2024) i liczba mieszkań z danych GUS (ok. 16 mln), co pozwoliło oszacować przeciętną wartość lokalu na ok. 487 tys. PLN. Następnie wykorzystano dane rynkowe dotyczące struktury właścicieli - ok. 77 tys. osób posiadających co najmniej 3 mieszkania, z czego przyjęto średnio 321 tys. lokali kwalifikujących się do opodatkowania (tj. 3. i kolejne).
Przy takich założeniach obliczono wpływy jako iloczyn średniej wartości lokali, liczby mieszkań w tej grupie i przyjętej stawki, co daje dochody dla państwa od 0,3 mld PLN (dla stawki 0,2%) do 1,7 mld PLN (1%). Model zakłada brak zwolnień, pełną ściągalność, brak optymalizacji podatkowej podatników i wartości rynkowe stałe w czasie. W rzeczywistości dochody byłyby niższe, jeśli wprowadzono by ulgi lub ograniczenia wzrostu podatku. MFW wskazuje, że dochody z podatku od nieruchomości powinny stanowić 1-2% PKB, co oznacza, że rząd ma tu sporą przestrzeń do podwyższenia podatków.
Trudna sytuacja budżetu
Podatek katastralny nie wydaje się więc obecnie istotnym źródłem w łataniu dziury budżetowej. Wpływy z ewentualnego podatku katastralnego byłyby przynajmniej kilkukrotnie niższe niż te z podatku Belki. Według danych Ministerstwa Finansów w 2024 r. zapłacono 10,6 mld zł tzw. podatku Belki. To prawie 1,5 mld zł więcej niż w 2023 r. A sytuacja budżetowa do łatwych nie należy i nie zapowiada się na radykalną poprawę w przyszłości, więc rząd tak czy inaczej bedzie szukał pieniędzy dalej.
"Budżet na 2026 zakłada kolejny rok mocno nadmiernego deficytu oraz przekroczenie konstytucyjnego limitu długu publicznego. To ścieżka zmierzająca ku fiskalnej katastrofie, z której politykom trudno będzie zawrócić w roku wyborczym" - ocenia główny analityk Bankier.pl Krzysztof Kolany.






















































