Cena najaktywniejszego na Londyńskiej Giełdzie Metali trzymiesięcznego kontraktu na dostawę tony metrycznej miedzi wzrosła dziś o 27 USD (0,5%) do 5367 USD za tonę. Tym samym o 7 USD pobity został ustanowiony wczoraj piąty z rzędu rekord wszech czasów na poziomie 5365 USD.
Opublikowany dziś codzienny raport o stanie monitorowanych przez londyńską giełdę zapasów miedzi po raz kolejny przyniósł złe wiadomości - poziom rezerw czerwonego metalu obniżył się dziś o 0,1% do 121.300 ton metrycznych. Zapasy byłyby obecnie w stanie pokryć światowe zapotrzebowanie na miedź przez niecałe trzy dni.
Ostatnie gwałtowne zwyżki cen na rynkach metali to według analityków przede wszystkim efekt zwiększonego zainteresowania ze strony funduszy inwestycyjnych. Menadżerowie funduszy coraz częściej interesują się rynkami surowców, szukając na nich większych stóp zwrotu niż osiągane na giełdach papierów wartościowych.
Analitycy największej na świecie spółki sektora finansowego Citigroup Inc. szacują, że łączna wartość tego typu spekulacyjnych inwestycji na światowych rynkach surowców może obecnie wynosić około 200 mld USD.
Oprócz czystych spekulacji notowania czerwonego metalu winduje też utrzymująca się od roku 2002 nadwyżka popytu na ten kluczowy dla rozwoju gospodarki surowiec. Według analityków angielskiej grupy Bloomsbury Minerals Economics Ltd. w tym roku na świecie może producentom zabraknąć aż 193 tysięcy ton miedzi.
Biorąc pod uwagę wszystkie te czynniki obserwatorzy rynków metali coraz częściej mówią o możliwym w najbliższym czasie testowaniu przez cenę tony miedzi poziomu 6000 USD.
BaP

























































