REKLAMA
PROMOCJA

Pacjent-widmo zmorą branży medycznej

2013-06-06 05:53
publikacja
2013-06-06 05:53

Firmy medyczne liczą milionowe straty, spowodowane przez klientów, którzy nie przyszli na umówione wizyty - czytamy w Pulsie Biznesu.

Gazeta podaje liczne przykłady takich strat. Jak np. szacuje Medicover, rocznie mogłoby się odbyć 120 140 tys. wizyt, gdyby pacjenci na nie przyszli. Licząc koszt jednej wizyty 100 zł, firma traci przeszło 12-14 mln zł. Również w Lux Medzie w ubiegłym roku takie nieodwołane wizyty stanowiły ok. 6,5 proc. wszystkich.

Z podobnymi problemami borykają się szpitale publiczne. Np. w ub. roku do warszawskiego szpitala bielańskiego nie przyszło 10 tys. wcześniej umówionych pacjentów.

Ogółem pacjenci nie stawiają się na 6-7 proc. umówionych wizyt. Szacunkowo powoduje to ok. 30 mln zł strat prywatnych placówek medycznych. (PAP)

sto/

Źródło:PAP
Tematy
Wybierz nielimitowany internet z dodatkowymi  kartami SIM za 0 zł w Orange Flex dla firm!
Wybierz nielimitowany internet z dodatkowymi kartami SIM za 0 zł w Orange Flex dla firm!
Advertisement

Komentarze (10)

dodaj komentarz
~SJK
Szanowna Redakcjo, proponuję umieszczane treści przemyśleć lub nie publikować. Przedstawione wyliczenia są równie proste co nieprawidłowe.
Przypadek 1. Medicover. W skali roku nie odbywa się 140 tys. umówionych wizyt. Z tego co najmniej (i to bardzo zaniżony szacunek) połowa to wizyty abonamentowe, za które opłaty i tak są wnoszone.
Szanowna Redakcjo, proponuję umieszczane treści przemyśleć lub nie publikować. Przedstawione wyliczenia są równie proste co nieprawidłowe.
Przypadek 1. Medicover. W skali roku nie odbywa się 140 tys. umówionych wizyt. Z tego co najmniej (i to bardzo zaniżony szacunek) połowa to wizyty abonamentowe, za które opłaty i tak są wnoszone. Jedyna strata to blokada terminu wizyty. W co najwyżej 10% spraw przekłada się to na utratę innego klienta, który ew. zapłaciłby za wizytę. Ergo potencjalna strata firmy wynosi 7,7 mln zł, a najprawdopodobniej uwzględniając inne zyski/straty nie przekracza połowy tej kwoty. Co więcej jest to brak zarobku, a nie strata.
Przypadek 2. Szpitale i przychodnie publiczne. Jeżeli ktoś z Państwa czytelników lub Redakcji zna przypadek, że w państwowym systemie opieki zdrowotnej pacjent się nie stawił i z tego powodu jest wolne miejsce na wizytę, badanie, zabieg, etc. to proponuję to ogłosić, bo widocznie jest to informacja poufna. W innym przypadku na pewno zaraz by się znalazł ktoś chętny, żeby zastąpić nierzetelnego pacjenta. Nawet w takich przypadkach nie sądzę, żeby spowodowało to niewykonanie rocznego kontraktu z NFZ, Ergo strat nie ma.
~mumrak
Pacjent nie doczekał, wyzdrowiał, znalazł innego lekarza.

W każdej sytuacji straty pacjenta się uniknie jeżeli się go przyjmie wcześniej.
Do roboty łapiduchy
~Baca
Proste rozwiązanie, po wstępnej wizycie i zakwalifikowaniu chorego na zabieg lub do szpitala, pobrana jest gwarancja na zasadzie dyspozycji bankowej lub w gotówce, w wysokości zależnej od kosztu wizyty lub zabiegu, jeżeli pacjent nie pojawi się bez uzgodnienia na termin gwarancja przepada, jeżeli placówka medyczna nie dotrzyma terminu Proste rozwiązanie, po wstępnej wizycie i zakwalifikowaniu chorego na zabieg lub do szpitala, pobrana jest gwarancja na zasadzie dyspozycji bankowej lub w gotówce, w wysokości zależnej od kosztu wizyty lub zabiegu, jeżeli pacjent nie pojawi się bez uzgodnienia na termin gwarancja przepada, jeżeli placówka medyczna nie dotrzyma terminu płaci odszkodowanie za zmarnowany okres wyczekiwania. W sumie nikt kto dotrzymuje umów nie traci na gwarancji, może tylko dodatkowy papierek byłby do podpisu
~SPED
po oczekiwaniu kliku lat na wizyte pacjent sie rozmyslił i tyle w temacie
~endi
a może wyzdrowieli do tego czasu ? bo jak na wizytę czeka się trzy lata wszystko może się zdarzyć ...
~pacjent
A co to ma wspólnego z kolejkami, przewidywaniem, "za co?" etc? To wyłącznie brak szacunku dla drugiej osoby / firmy / instytucji jak również dla innych pacjentów, tak charakterystyczny dla naszego społeczeństwa. Doby obyczaj nakazuje poinformować drugą stronę o dowołaniu spotkania odpowiednio wcześniej, że odechciało się A co to ma wspólnego z kolejkami, przewidywaniem, "za co?" etc? To wyłącznie brak szacunku dla drugiej osoby / firmy / instytucji jak również dla innych pacjentów, tak charakterystyczny dla naszego społeczeństwa. Doby obyczaj nakazuje poinformować drugą stronę o dowołaniu spotkania odpowiednio wcześniej, że odechciało się nam / nie mamy czasu / mamy kaca / jakikolwiek byłby inny powód. Więcej, te 6-7% blokuje terminy dla innych, którzy odsyłani są właśnie na wspomniane inne terminy i generuje dodatkowe koszty, które finalnie ktoś (pacjent) musi pokryć. Tym samym również te same osoby, które "mają gdzieś" czas i pieniądze innych następnym razem będą się awanturować, że nie ma wolnego terminu do lekarza.... bo akturat dziś nie ma szefa i mogą w godzinach pracy, na koszt pracodawcy mogą iść na badania.
mamamarian
Nierzadko taki delikwent przyłazi nieumówiony za parę dni i ma ŻĄDANIA. Zazwyczaj bardzo oporny na tłumaczenia, że jego czas przepadł, a na bieżący dzień grafik zapchany na full, po akurat nieco poważniejsze osoby były zapisane i przyszły jak trzeba.

NFZ nie płaci za nadwykonania. Jeśli kontrakt pozwala na 20 wizyt w ciągu
Nierzadko taki delikwent przyłazi nieumówiony za parę dni i ma ŻĄDANIA. Zazwyczaj bardzo oporny na tłumaczenia, że jego czas przepadł, a na bieżący dzień grafik zapchany na full, po akurat nieco poważniejsze osoby były zapisane i przyszły jak trzeba.

NFZ nie płaci za nadwykonania. Jeśli kontrakt pozwala na 20 wizyt w ciągu dnia, ta 21-sza jest stratą poradni [utracony przychód z "wagarów" i zużycie materiałów przy "bonusie"]. Był czas, że po takim przekroczeniu - NFZ odmawiał zapłaty za cały dzień pracy poradni.

Warto pamiętać jeszcze o jednym. Kolejki do specjalistów dodatkowo generują "stypendyści ZUS-u". Kolekcjonują adnotacje lekarskie, by uzyskać przedłużenie renty, czy innego świadczenia. Przy takim podtekście mają ZEROWĄ motywację do poprawy stanu zdrowia, zabierają miejsce faktycznie potrzebującym leczenia.
~Grzechu comeback
Czy można przewidzieć co się stanie za 6, 8 lub 36 miesięcy???? Chyba nie. A tyle czasami trzeba czekać na wizytę lub łóżko w szpitalu! Oczywiście to że służba zdrowia działa tak jak działa to wina pacjentów, bo w ogóle są! Gdyby ich nie było nie byłoby i kłopotów.
Nie wszystko można "odłożyć" bo czeka wizyta u lekarza,
Czy można przewidzieć co się stanie za 6, 8 lub 36 miesięcy???? Chyba nie. A tyle czasami trzeba czekać na wizytę lub łóżko w szpitalu! Oczywiście to że służba zdrowia działa tak jak działa to wina pacjentów, bo w ogóle są! Gdyby ich nie było nie byłoby i kłopotów.
Nie wszystko można "odłożyć" bo czeka wizyta u lekarza, która potrwa max 15 min i zakończy się kolejnym skierowaniem z terminem za.... 12 miesięcy? :)

~myślący
a za co mieli przyjść ? Skoro wszystko przez rosnące podatki coraz drozsze - no ale podatki rosną na sluzbe zdrowia i walke z biedą ...
~moon
Niestety nie doczekali wizyty

Powiązane: Ochrona zdrowia pod kroplówką

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki