Prezydent USA Donald Trump powiedział w niedzielnym orędziu, że siły USA będą kontynuować operację przeciwko Iranowi do czasu osiągnięcia wszystkich swoich celów. Przyznał jednak, że może to się wiązać z kolejnymi ofiarami wśród żołnierzy. Twierdził też, że wielu irańskich żołnierzy chce się poddać.


- Całe dowództwo wojskowe (Iranu) zginęło, a wielu z nich chce się poddać, by ratować życie. Chcą immunitetu. Dzwonią tysiącami - mówił Trump w nagranym w Mar-a-Lago orędziu opublikowanym na swojej platformie społecznościowej Truth Social. - Działania bojowe trwają obecnie z pełną mocą i będą kontynuowane, dopóki wszystkie nasze cele nie zostaną osiągnięte. Mamy bardzo mocne cele - zapewnił. Nie wymienił ich bezpośrednio, lecz zaznaczył, że chce „zapewnić, że Amerykanie nigdy nie będą musieli stawić czoła radykalnemu, krwiożerczemu reżimowi terrorystycznemu uzbrojonemu w broń jądrową”.
Podkreślił, że zdecydował się na atak „nie tylko po to, by zapewnić bezpieczeństwo naszym czasom i miejscu, ale także naszym dzieciom i ich dzieciom”.
Mówiąc o trzech żołnierzach zabitych przez Iran w trakcie operacji, Trump przyznał, że prawdopodobnie ofiar po stronie amerykańskiej będzie więcej.
- Tak to już jest. Prawdopodobnie będzie ich więcej, ale zrobimy wszystko, co możliwe, żeby tak się nie stało. Ameryka pomści ich śmierć i zada najdotkliwszy cios terrorystom, którzy wypowiedzieli wojnę praktycznie cywilizacji - oznajmił.
Odnosząc się do zabicia przywódcy Iranu ajatollaha Chameneia, Trump powiedział, że w reakcji na tę wiadomość w całym Iranie dało się słyszeć okrzyki radości.
Trump ponownie wezwał „irańskich patriotów” do odwagi i wykorzystania momentu, by „odzyskać swój kraj”.
- Ameryka jest z wami. Złożyłem wam obietnicę i dotrzymałem jej. Reszta będzie zależeć od was, ale będziemy tam, aby pomóc - powiedział.
Zhakowana irańska telewizja państwowa nadała apel Trumpa do Irańczyków
Irański państwowy nadawca IRIB został w niedzielę zhakowany na kilka minut, w ciągu których wyemitowano przemówienia prezydenta USA Donalda Trumpa i premiera Izraela Benjamina Netanjahu skierowane do narodu irańskiego - poinformowała nadająca z Londynu stacja IranIntl.
Stacja zamiast standardowych propagandowych informacji pokazała również nagrania z amerykańskich ataków rakietowych na różne miejsca, w tym na biuro zabitego w sobotę ajatollaha Alego Chameneia.
W niedzielę wieczorem w siedzibę stacji trafił izraelski pocisk, wywołując pożar. Irańska agencja informacyjna ISNA potwierdziła, że część kompleksu nadawczego IRIB została uszkodzona, choć podkreśliła, że stacja wciąż pozostaje na antenie.
IRIB była wcześniej celem ataków podczas 12-dniowej wojny między Izraelem a Iranem w czerwcu ubiegłego roku. Wówczas stacja musiała przerwać nadawanie wiadomości, ponieważ w studio, skąd prowadzono relację zawalił się sufit, zmuszając prezentera do ucieczki.
Przywódcy religijni wydali fatwy wzywające muzułmanów do zemsty za śmierć Chameneia
Dwóch szyickich przywódców religijnych w Iranie, ajatollahowie Hossein Nuri Hamedani i Naser Makarem Szirazi, wydało fatwy wzywające muzułmanów na całym świecie do zemsty za zabójstwo najwyższego przywódcy ajatollaha Alego Chameneia w ataku amerykańsko-izraelskim - podały irańskie media.
Fatwa jest orzeczeniem dotyczących interpretacji prawa islamskiego wydanym przez duchownego. Zdarza się, że zawiera konkretne wskazania w szczegółowej sprawie, jak m.in. w przypadku słynnej fatwy wydanej przez przywódcę rewolucji islamskiej z 1979 roku, pierwszego najwyższego przywódcę Iranu ajatollaha Ruhollaha Chomeiniego, skazującej na śmierć pisarza Salmana Rushdiego.
Hamedani w odpowiedzi na pytanie prezydium Zgromadzenia Studentów i Uczonych Seminariów w irańskim Kom oświadczył w niedzielę, że wszyscy muzułmanie mają religijny obowiązek pomścić śmierć Chameneia. Szirazi wydał natomiast fatwę, w której wskazał Stany Zjednoczone i Izrael jako „głównych sprawców” śmierci szyickiego lidera Iranu i określił odwet jako religijny obowiązek muzułmanów na całym świecie, „dopóki zło tych przestępców nie zostanie wykorzenione ze świata”.
Ajatollah Ali Chamenei, który rządził autorytarnie krajem od 1989 roku, został w sobotę zabity w amerykańsko-izraelskim ataku. Zginęli również niektórzy z jego najbliższych współpracowników.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ sp/ tebe/ jbw/
























































